poniedziałek, 8 kwietnia 2013

24.

Droga Sakuro.

Zwołałam zebranie wioski i kage. Rozpatrzyliśmy twoją propozycję. Raikage  miał spore obiekcje w stosunku do Sasuke. Jak wiesz jest zdrajcą wioski, przestępcą i widnieje w książeczce Bingo. Jednak powinnaś dziękować Gaarze,  bo to jedynie dzięki niemu Sasuke ma od teraz wstęp do wioski. Lecz oczywiście jest to czas próbny. Może w niej zamieszkać, mieszkańcy też się na to zgodzili. Zapewne Naruto też będzie się cieszył. Więc mam nadzieję że szybko nas odwiedzicie i pierwsze co zrobicie to stawicie się u mnie w biurze. A co do Akatsuki.... Możesz próbować swoich sił, lecz nie jestem pewna czy oni pozytywnie to odbiorą.

                                               Piąta Hokage, Tsunade.




  -To by było na tyle- zwinęłam papier i odłożyłam na półkę.
  -To nie jest tak źle. Sasuke po prostu ma okres próbny-pocieszyła mnie Konan
  -Wiem, ale boję się że go nie zaakceptują...
  -O mnie się nie martw-wtrącił się Sasuke- Dam sobie radę, pewnie nie będzie tak strasznie. Zanjedziemy jakieś lokum.
  -Przez jakiś czas zamieszkasz u mnie, w końcu nadal mam mieszkanie a wynajmuje je sama.
  -Ale będziecie nas odwiedzać co nie?- wtrącił Deidara.
  -Jasne Dei, a teraz wybaczcie, nie będziemy zwlekać, jeszcze dziś wieczorem mam zamiar wrócić do wioski.
  -Więc nie marnujcie czasu, jak dotrzecie to napiszcie list- powiedział Pein.
  Przytaknęłam i razem z Sasuke ruszyliśmy w stronę pokoju.
*****************************************************************
 Od paru godzin był w wiosce dźwięku, lecz nie zastał tam nikogo. Żadnego żywego ducha, panowała tam idealna cisza, jakby walka już się zakończyła, lecz to były jedynie pozory. Uruchomił byakugana i w szybkim tępie zobaczył barierę która otaczała cała drużynę wraz z TenTen i wrogami. Po krótkim oglądnięciu bariery wiedzial co musi zrobić, znał jej wszystkie słabe punkty. Bez zastanowienia użył Hakke Hasangeki i przebił się przez zasłonę. Jedyną dobrą opcją było to że pozostał niezauważony przez wrogów. Próbował wyszukać w tłumie walczących ludzi TenTen lecz nie mógł jej dostrzec. Do głowy przychodziły mu najczarniejsze myśli...Może jest ranna, może nie żyje, może ją gdzieś uwięzili...
Z zamyślenia wyrwał go rozpaczliwy krzyk dziewczyny. Pobiegł w jej kierunku jak najszybciej mógł, lecz już nic nie mógł poradzić. Na piersi TenTen widniała długa szrama zrobiona czymś niesamowicie wielkim i ostrym. W bólu podniosła się trzymając krwawiące miejsce.
 -TenTen schyl się!- krzyknął w jej stronę widząc lecące w jej stronę srebrne ostrze.
  -Neji?! Co ty tu robisz?- powoli podeszła do chłopaka ciągle walcząc z przeciwnikami  którzy teraz otaczali ich oboje.
  -Tsunade mnie przysłała , mówiła że masz kłopoty.
  -Jak zwykle przesadza, dobrze mi idzie... -starała się ukryć ból.
  -Jesteś poważnie ranna, nie powinnaś walczyć, chowaj się za mnie, będę przyjmował ataki.
  -Przypominam Ci że kiedyś o tym rozmawialiśmy. To jest moja misja i nie ważne czy miałabym zginać staram się ją wykonać do końca...
  -Ale spójrz na twój stan. Przez byakugana widzę że twoje naczynia krwionośne się rozszerzają, ubywa Ci coraz więcej krwi. Prędzej czy później zemdlejesz z wycieńczenia.
  -Wiem, sama to czuję, ale póki mogę...
  -Już nic nie mów, tylko się męczysz.....- po popatrzył na nią z troską, ale też się bał.
  Starał się ją odciążyć i zgarniał na siebie większą liczbę przeciwników, niestety przy tym tracił coraz więcej siły. Na polu walki nie pozostało dużo jednostek wroga, znacznie przeważała grupa z Konohy. Kiedy zostali oni i grupka osób, na arenę wkroczył mężczyzna którego TenTen miała obserwować.
Chciał już ruszyć do ataku, lecz coś go powstrzymało. Dziewczyna zablokowała go jakimś dziwnym jutsu i powoli wstała na nogi.
  -Wiedziałam że będziesz chciał ruszyć do walki, ale to moja bitwa- lekko się zachwiała i ruszyła w stronę przeciwnika.
  -Nie bądź głupia! Jesteś na ostatku sił! On może Cię zabić!-krzyczał tak głośno jak tylko mógł, lecz ona go ignorowała.
  -Kinuta Dosu..... dawnośmy się nie widzieli, nieprawdaż? Ile to już minęło od czasu gdy przechodziliśmy egzamin na chunnina co?
  -Jestem pod wrażeniem że mnie pamiętasz....-powiedział ochrypłym głosem.
  Nie słuchając go więcej zaatakowała go kunaiami i przeszła na walkę wręcz, lecz nie dawało to żadnych skutków, bo każdy cios bardzo dobrze parował. Odskoczył do tyłu i tylko prychnął pod nosem.
  -Wysiłek sam nic nie znaczy, a teraz patrz, bo pokażę Ci coś, co rozrywa ściany.
  Za pomocą dłoni wykonał skomplikowane jutsu. TenTen poczuła jakby dźwięk przeszywał jej ciało rozrywając je od środka....Kiedy upadła na kolana Dosu zaprzestał używania jutsu. Widziała parę lat temu jak walczył z Choujim.  Pokonał go jednym ruchem, lecz za wszystko była odpowiedzialna jego szybkość i metalowa rękawica na dłoni, to dzięki niej wykonywał swoje techniki. Jedyny sposób aby go zatrzymać to ją zniszczyć...
  Podniosła się i ponownie zaatakowała. Rana na klatce piersiowej niemiłosiernie piekła, powoli traciła przytomność....Przeciwnik ponownie odskoczył lecz tym razem miała plan. Liniami czakry luźno obwiązała przeciwnika, by po chwili zacisnąć więzy. Ostatkami sił wykonała ostatnią technikę.
  -Bashosen!-krzyknęła wyskakując w górę, miotając w stronę przeciwnika niebezpiecznymi strugami powietrza.
Kiedyś ta technika zbiła jedną z masek Kakuzu i także tym razem się opłaciła... Ciało Dosu opadło bezwładnie na ziemię zalane krwią. Jej limit się skończył. Zemdlała...a co się z tym wiązało, pułapka na Nejiego przestała działać.
  -Wracamy do Konohy- przejął rolę dowódcy- Nie mamy co zwlekać, ruszamy- wziął dziewczynę na ręce i pobiegli w stron Konohy.
*************************************************************
  Wszyscy przyjaciele z Konohy udali się na egzamin na chunnina. Zajeli miejsca na trybunach i obserwowali pojedynki, lecz bardziej zaciekawiła ich dyskusja  o powrocie Sasuke do wioski.
  -Nie mogę uwierzyć! Znów będziemy drużyną!-cieszył się Naruto.
  -Każdy tęsknił za Sasuke. Mam tylko nadzieję że czegoś nie wywinie..- dodała Ino.
  -Gdyby chciał coś wywinąć to by nie wracał z Sakurą do wioski!-bronił go Uzumaki.
  -Naruto, spokojnie, wszystko wiemy, nie musisz drzeć papy!- wrzeszczał Kiba na blondyna- Daj nam oglądnąć rozgrywkę!
  -Kiba..... Nie krzycz na niego, to nie ma sensu. On musi się poekscytować-  mówiła cicho Hanabi.
  -Eh, to niech to robi gdzie indziej..-syknął.
  - Spróbuj go zrozumieć, wraca jego najlepszy przyjaciel.
  -Hai, Hai.... Już nie będę, przepraszam- objął ją ręką w tali a drugą ręką sięgnął po jej dłoń i delikatnie ją ucałował co wywołało rumieniec na twarzy dziewczyny.
  -Kiba-kun....
 -Ah, zapomniałem że się krępujesz...ja po prostu bardzo chciałem to zrobić....- spuścił głowę na dół.
  -Nie szkodzi, to było miłe- tuliła twarz w jego szyję po czym zaczęła się przyglądać walce.





sobota, 6 kwietnia 2013

23.

  -Sakura, co jest? Od jakiegoś czasu chodzisz i myślisz...
  -Bo wiesz Konan...Tsunade mi nie odpisuje. Nie wiem co ją powstrzymuje, obawiam się najgorszego.
  -Pomyśl tylko- chwyciła mnie za ręce - Na pewno sama nie może podjąć decyzji, musi to omówić z innymi. Niepotrzebnie się denerwujesz...
  -Tak, wiem. Sasuke mówił mi to samo.
  -No widzisz, więc nie ma się co martwić. Siadaj przy stole, Itachi z Deidarą zaraz skończą gotować i będziemy mogli zjeść śniadanie.
  -A właśnie, apropo tamtej dwójki. Oni są razem?- szepnęłam jej na ucho, bo nie wiedziałam czy pytając się o to nie wyjdę na idiotką.
  -Jak widzę Sasuke Ci o tym nie wspomniał....Owszem, są parą. On po prostu źle na to reaguje. No wiesz, jego autorytet lubuje się w mężczyznach.
  -Nie powiem trochę to dziwne, lecz z drugiej strony wyglądają słodko.
  -Nieprawdaż?-zaśmiała się- A jak byś widziała jak się całują lub przytulają....To dopiero coś, są do siebie bardzo przywiązani.
  -Ale to oni tak przy was wszystkich?!
  -Hai, ale nikomu zbytnio to nie przeszkadza. Chodź wreszcie jeżeli chcesz się dobrze najeść, bo zaraz przyjdzie reszta i nie będzie dobrych miejsc.
  -Hai, hai, w końcu trzeba coś zjeść.
*********************************************
   -Gaara, gdzie idziesz?-pytała zaspana Matsuri
  -Została zwołana rada wioski i kage. Idę do Hokage dowiedzieć się czegoś na ten temat. Nie wiem kiedy wrócę, zapewne Raikage będzie miał swoje sprzeciwy do każdej kwestii.
  -Uważaj na siebie. I nie każ mi tu długo samej czekać.
  -Postaram się- ucałował ją w czoło- W razie czego, zawsze możesz odwiedzić Temari lub jakąś inną dziewczynę. Na pewno o Ciebie zadbają, do zobaczenia później.
  -Tak, do zobaczenia.
  Gaara wyszedł a brązowowłosa opadła na łóżko ciężko wzdychając.
********************************************

  Obudziła się i przetarła oczy, rozglądając się naokoło siebie. Leżała w łóżku młodego Uzumakiego, szczelnie przykryta kocem.
  -Naruto-kun? Dlaczego leżę u Ciebie w łóżku?!
  -Spokojnie, tylko spałaś. Gdy oglądaliśmy film nagle zasnęłaś, a nie chciałem Cię budzić, więc Cię tu zaniosłem a sam spałem na kanapie. Chcesz coś na śniadanie? Mam zupki w proszku i trochę ryżu.
  -A masz może jakieś zwykle produkty?
  -Mam warzywa, trochę mięsa i przyprawy.
  -To dobrze, zaraz zrobię śniadanie. A ty możesz chwilkę sobie odpocząć.
  -Hinatka, naprawdę? -rzucił się na dziewczynę i zaczął ją ściskać- Jesteś cudowna!
  -Jeszcze troszkę i mnie udusisz. Spokojnie....
  -Gomen, ale jestem taki szczęśliwy!
 -Jak tak Cię rozpiera energia to możesz mi pomóc,co ty na to?
  -W sumie to nie robi to problemu.A więc kierunek kuchnia szóstego Hokage!
  -Nie zapędzaj się tak...-zachichotała pod nosem.
  Nie mogła uwierzyć że po tylu latach nieodwzajemnionej miłości, los się do niej uśmiechnie. W głębi serca mocno wierzyła w blondyna. To dzięki niemu stała się tak silną shinobi. Przezwyciężyła strach, nauczyła się walczyć nie o swoją dumę, lecz o swoje przekonania i swoich przyjaciół. Kiedyś nie odważyłaby się nawet wejść do jego domu, teraz potrafi to zrobić z wielką śmiałością nie obawiając się niczego z jego strony. Zaufała mu...
********************************************
 -Temari? Czemu śpisz na podłodze?-pytał zdezorientowany Nara szturchając dziewczynę w ramię.
  -Co mówisz?-przeciągnęła się ziewając- Ah tak, musiałam zasnąć wczoraj wieczorem gdy przy tobie siedziałam.
  -Przecież Ci mówiłem żebyś szła normalnie spać. Jesteś taka kłopotliwa.
  -Shika, powtarzasz się , wiesz? Ciągle mi to mówisz... Odkąd się poznaliśmy.
  -Po prostu nie znam lepszego określenia na Ciebie- zaśmiał się za co dostał dość solidny cios w podbrzusze- Co ty wyprawiasz?- oburzył się- Chorego bijesz?!
  -Ja? Skądże. Sprawdzałam twój refleks.A teraz chodź panie chory. Tsunade kazała nam zająć się przygotowywaniem egzaminu na chunnina.Czyżbyś zapomniał?
  -Nie, coś mi się tam obiło o uszy. Ale najpierw śniadanie....-zagwizdał wesoło.
  -O nie nie, przespałeś śniadanie, kupimy po drodze ramen.
  -Nie chcę. Wolę coś innego.
  -Niestety, musisz się zadowolić ramenem.
  -Pójdźmy na barbecue, razem.
  -Ja już jadłam, idź sam.
 -Temari-chan...-przytulił się do niej od tyłu i zaczął delikatnie mówić- Naprawdę mi zależy abyś zjadła ze mną śniadanie...-przejechał czubkiem nosa po jej szyi.
  Wyczuł że dziewczyna się spina a jej ciało robi się gorące, więc to było na sto procent pewne że się zgodzi.
  -Ale to ostatni raz....-powiedziała lekko ochrypłym głosem czerwona po czubek głowy.
  -Dziękuję...-szepnął, po czy, obrócił dziewczynę przodem do siebie i zachłannie wpił się w jej usta-Odwdzięczę Ci się za to- po jego twarzy przeszedł diabelski uśmieszek, lecz szybko zniknął, co nie umknęło  uwadze dziewczyny.
  -Jesteś niemożliwy...-syknęła chwytając bruneta za rękę i wyszła z domu.
**************************************************
  -Raikage, przedstawiłam wam sytuację jasno i ty jako jedyny masz jakieś obiekcje. 
  -Znasz moje zdanie i zdanie innych. Każdy wie jaki jest werdykt, nikt przed tym już nie ucieknie, zostało przesądzone...
  -Tak, wiem. Posiedzenie uważam za zamknięte. Musze jak najszybciej odpisać Sakurze.
  Ekrany z twarzami kage zniknęły a Tsunade ruszyła do swojego biura.
 -Będę Ci jeszcze do czegoś potrzebny Tsunade-sama?
  -Nie, możesz wracać do Matsuri, pewnie czuje się samotna. I pozdrów ją ode mnie.
  -Rozumiem, przekaże jej. Do zobaczenia.
  -Tak, do następnego....
************************************************************
  Nastał wieczór. Cała grupa jadła kolację gdy do siedziby wpadł Deidara z jakąś przesyłką.
  -Sakura, to do Ciebie. Zapewne od tej cycatej blondyny z waszej wioski!
  - Tsunade , Dei! A z reszta....!W końcu! Szybko! Musze to przeczytać!
  -Hai, hai- Deidara podbiegł do dziewczyny i wręczył jej pergamin.
  Sakura dokładnie przeczytała pismo, po czym spokojnie usiadła na krzesło.
 -Jest  źle- Sasuke bardziej stwierdził niż spytał
  -Właśnie nie, tylko to jest troszkę skomplikowane...
  -Czytaj na głos....
  -Chyba nie mam innego wyboru...


piątek, 5 kwietnia 2013

22.

  -Neji-niisan. Hokage chce Cię widzieć w trybie natychmiastowym! Chodzi i TenTen!- krzyczała już od progu Hanabi.
  Chłopak jak burza zerwał się z siedzenia i popędził w stronę siedziby Tsunade.
  -Jestem! Co z TenTen?!
  -Na sam początek uspokój się młodzieńcze. Poprzez nerwy niczego nie załatwimy.
  -Ale ona...!
  -Neji! Wiem że to twoja dziewczyna ale nie działaj pochopnie. A im dłużej się tu wydzierasz tym bardziej tracisz czas którego nie mamy!
  Chłopak odetchnął i kiwnął głową że już jest z nim w porządku.
  -TenTen dostała misję w wiosce dźwięku, miała wytropić pewną niebezpieczną osobę i w ostateczności eskortować ją do wioski, lecz ta osoba wykryła ją. Jej oddział został prawie w połowie wybity. Nie mam kogo tam wysłać, a ty jesteś jedynym shinobi który tak dobrze walczy w zwarciu.
  -Weźmy tam jeszcze Lee! I Gai-sensei!
  -Są na misji, nie zdążą dotrzeć na czas.
  -Szkoda gadać, wyruszam. W którym miejscu to się znajduje.
  -Neji, nic nie wiem. Prawdopodobnie toczą walkę w mieście. I tak dotrzesz tam co najmniej za pięć godzin przy szybkim tempie.
  -Wiem, dlatego chcę szybko wyruszyć.
  -Uważaj na siebie i nie daj się zabić.
  -Wiem....
  Wybiegł z gabinetu i szybko spakował rzeczy po czym wybiegł przez główną bramę wioski. Nie mógł się ociągać. W każdej chwili TenTen mogło się coś stać. Nawet teraz mogła już nie żyć, leżeć bezwładnie wśród reszty ciał....

********************************************
  -Tsunade, dostałaś list....-do biura wszedł Jiraya, co wywołało lekki rumieniec na twarzy blondynki.
  -Odłóż go gdzieś, później przeczytam.
  -Ale to list od Sakury....
  -Dawaj no mi go tutaj!-momentalnie się ożywiła.
  Zaczęła z uwagą go czytać.


 Droga Hokage.

Zostałam porwana przez Akatsuki, lecz postanowiłam się do nich przyłączyć. Odnalazłam tu Sasuke i znalazłam też przyjaciół. Nie są tacy źli jak ich oceniamy. Proszę Cię abyś przekazała tę informację Naruto bo pewnie się zamartwia o mnie. Jeżeli to możliwe, chcę odwiedzać wioskę co jakiś czas i się z Tobą spotkać. Lecz ani z Akatsuki, ani z wioską nie będę wymieniać żadnych informacji. Moim celem od dzisiaj jest to, aby jakoś pogodzić ta organizację z naszą Konohą. Jeżeli Sasuke się zgodzi i wioska rownież, to on też będzie odwiedzał ze mną wioskę. Myślę że to dobrze nam zrobi, oczywiście nie obejdzie się bez sprzeczek, jestem tego niemal pewna. Mam nadzieję że mnie rozumiesz. Kocham wioskę, ale też kocham Sasuke, a teraz kiedy go znalazłam, nie mogę mu ponownie pozwolić odejść. Wyślij mi odpowiedź zwrotną czy zgadzasz się na takie zasady.

                                                           Sakura Haruno.

P.S. Jak tam się układają sprawy z Jirayia? :3

  -Przekaż wszystkim przedstawicielom że chcę zwołać radę nadzwyczajną. I żeby przygotowali coś ,abym mogla skontaktować się ze wszystkimi kage.
  -Jasne, postaram się to szybko zrobić-ucałował ją w policzek i wyszedł.
  -Mówiłam Ci głupku , żebyś tego nie robił jak jestem w pracy!-rzuciła gazetą w drzwi.
  -Hai, Hai..-mruczał Jiraya z uśmiechem pod nosem.
**************************************************
  -Hinata-chan, chodźmy zjeść coś na kolacje do Ichiraku.
  -No nie wiem, trochę się denerwuje tą nagłą misją Nejiego i...
  -Hinata, każdy się o niego martwi. Myślisz że on chce abyś się tak o niego zamartwiała?-przytulił do siebie nieśmiało dziewczynę.
  Sam sobie dziwił się że aż tak się przy niej krepuje. Teraz już rozumiał zachowanie Hinaty jak byli młodsi, a ona była w nim zakochana.
  -To jak? Dasz się namówić na miseczkę ramenu?
  -Hai....
  Idąc w stronę baru dużo ze sobą rozmawiali, lecz Uzumaki wyczuł że coś ją dręczy.
  -Co jest?
  -Bo...pamiętasz naszą rozmowę telefoniczną?
  -Hai...
  -Bo ja o tym myślałam i...
  -Czekaj, nic nie mów. Nie chcę niczego z Tobą robić. Nie póki ty sama nie będziesz gotowa.-ścisnął mocniej jej rękę.
  -Dziękuję , Naruto-kun....
  -Co wam podać dzieciaki- spytał staruszek zza lady.
  -Dwie porcje ramen, najlepiej jedna podwójna!
  -Hai, hai. Naruto, jeżeli będziesz tyle jadł panienka Hinata nie będzie miała innego zajęcia jak siedzenie w kuchni.-zaśmiał się ochrypłym głosem.
  -Co prawda, Hinatka dobrze gotuje. Ah, to cud mieć taką żonę! Mam nadzieję że będzie lubiła mi gotować.
  -Ja bym stawiał że będzie Cię wyganiać z domu...A tu proszę, wasze ramen, smacznego.
  -Arigatou! Itadakimasu!- blondyn zabrał się za jedzenie i skończył jeść gdy Hinata była dopiero w połowie miski.
  -Ale wolno jesz....
  -Po porostu już jestem pełna....
  -Moge Ci pomóc jak chcesz! -powiedział z uśmiechem na ustach.
  -Jeżeli masz jeszcze miejsce to śmiało.
  Naruto szybko chwycił swoje pałeczki i zaczął jeść z jednej miseczki razem z białooką. Kilka razy Hinata musiała wycierać mu twarz, bo jadł jak małe dziecko, chlapiąc na około ramenem.
  -Jesteś gorszy pd Hanabi jak była mała jeżeli chodzi o jedzenie.
  -Ale o co Ci chodzi?
  -Wszędzie wszystkim chlapiesz- zachichotała.
  -Gomen, zapomniałem  o kulturze, następnym razem będę bardziej...
  -Spokojnie, nie przeszkadza mi to.-pogłaskała go po włosach.
  Chłopaka bardzo zdziwił ten gest śmiałości od dziewczyny. Zawsze nawet bała się go dotknąć.
  -Wiesz Hinata, jesteś najlepszą dziewczyną pod słońcem!-pocałował jej różane  usta i wstał ciągnąc ją za rękę.
  -Gdzie idziemy?-spytała ciekawa.
  -Do mnie, obejrzymy jakiś fajny film.
 
********************************************

 -Shikamaru!
  -Leży w łóżku. Źle się czuje, może na coś zachorował. Cały się poci i ma gorączkę.-powiedziała załamana pani Nara.
  Weszła do jego pokoju a on odwrócił głowę w jej stronę.
  -Przepraszam, zawsze wszystko psuje....
  -Nie przejmuj się, mamy czas, po prostu zachorowałeś i...
  -I musimy sobie odpuścić...-powiedział zrezygnowany.
  -Dokładnie.
  -Ale ja nie chcę, chcę się z tobą...-prawie krzyczał, więc blondynka przyłożyła mu palec do ust.
  -Mówię przecież, że mamy czas. Jest jeszcze wiele wieczorów.
  -Ale..
  -Żadne ale Shika.... Weź te tabletki i idź spać. Powinieneś się lepiej poczuć. Zostanę przy tobie póki nie zaśniesz....
  -Nie musisz...
  -Ale chcę...
*********************************************************

 -Matsuri, wygrałaś. Cofam moje słowa.
 -Cieszę się. Ale nie chcę tego robić.
  -Co?Dlaczego? Przecież tak nalegałaś.
  -Właśnie, nalegałam. A chcę żebyś się oswoił z tym . Nie chcę żebyś się potem obwiniał.
  -Jesteś tego pewna?
  -Jak najbardziej. A teraz chodź spać.Już późno.
  Czerwonowłosy ułożył się wygodnie w łóżku  a Matsuri przytuliła się do jego torsu. Oboje szybko zostali zabrani przez morfeusza w świat snów...
 


 

czwartek, 4 kwietnia 2013

21.

  -Neji-niisan, poćwiczysz dzisiaj ze mną?- Hanabi dręczyła bruneta pytaniami.
  -Dzisiaj nie mogę. Chcę zabrać TenTen na kolację. Muszę się jej jakoś odwdzięczyć.
  -To nie możesz jutro? Ciągle ze sobą przebywacie...
  -Zobaczysz jak ty będziesz miała chłopaka....-spojrzał na nią a ta jedynie się zaczerwieniła- Chwileczkę...nawet mi nie mów że masz chłopaka! jesteś jeszcze gówniarą!
  -Siostra Hinata nie ma nic przeciwko mojemu związkowi! Tylko kazała mi uważać....
  -Kto to taki?
  -Nie powiem, bo Ty mu coś zrobisz.
  -Nic mu nie zrobię....
  -Ale obiecujesz?
  -Hai hai.
  -To Kiba, jestem z nim już pół roku.
  -Co?! Młody Inuzuka?! Ale dlaczego, przecież to mój kolega! I skoro jesteś z nim to dlaczego nie byliście razem u Naruto?-próbował sobie wszystko poukładać, ale było mu ciężko.
  -Bo ja nie chciałam pójść....Właśnie ze względu na Ciebie! Zaraz być wszczął z nim jakąś bójkę! A ja nie jestem już małym dzieckiem!
  -Masz 16 lat! Powinnaś zająć się szkoleniem, a nie chłopakami!
  -A Ty to co? Od kiedy pamiętam zawsze podkochiwałeś się w TenTen. Zaczęło się już pierwszego dnia akademii.
  -To jest zupełnie inna sprawa....
  -Taka jak moja, tylko że ja jestem starsza.
  -Zrozum że ja zawsze byłem poważny, nawet jak byłem mały. I wiedziałem w co się pakuje.
  -Byłeś taki poważny że siostrzyczka TenTen ciągle Cię odrzucała! Dopiero jak podrosłeś i stałeś się bardziej męski zwróciła na Ciebie uwagę.
  -Dziwisz się Hanabi? Wtedy był strasznie zadufany w sobie- zza drzwi wychyliła się Tenten- Co prawda nadal taki jest, ale zmieniło się trochę jego nastawienie. A co do Kiby, to nie słuchaj go. Boi się o swoją siostrzyczkę. Jakbym Ci opowiedziała co on robił gdy był w twoim wieku.... był z niego niezły diabełek. Do tego niczego się nie krępował, z resztą to mu zostało- omiotła go wzrokiem.
  -A czego ma się krępować. Jesteście parą tak długo. Z resztą mam prośbę, róbcie to ciszej, bo ja czasami chcę mieć spokój...-ugryzła kanapkę i wyszła.
  Stali i patrzeli się na siebie nie wiedząc jak zareagować. Przyszywana siostra Nejiego właśnie im powiedziała że słyszy jak się kochają.
  -Nigdy więcej u Ciebie w domu- powiedziała stanowczo.
  -Nie żartuj, przecież ona ma szesnaście lat, normalne że wie o co chodzi.
  -Ale ja tak nie mogę z tą świadomością że..
  -TenTen, odpuść sobie. I tak Ci z resztą nie dam spokoju.
  -Ale ty jesteś kłopotliwy....Wychodzę.
  -Gdzie?!
  -Mam misję, wieczorem będę.
  -Ale na pewno?Chciałem Cię zabrać na kolację....
  -Postaram się-pocałowała chłopaka w usta i chwyciła szybko tosta wychodząc z domu.

*******************************************************
   -Matsuri, odezwiesz się w końcu do mnie?
  Zero reakcji.
  -Matsuri! No ile można!-chwycił ją za rękę lecz go odepchnęła- Co mam zrobić żebyś przestała mi to robić?
  -Odwołaj tamte słowa.
  -Nie mogę, nie chcę ponownie Ci zrobić krzywdy.
  -No to pogódź się z rozczarowaniem- wzruszyła ramionami.
  Podszedł no niej i mocno wtulił twarz w jej szyję dłońmi oplatając jej wąskie biodra.
  -Jesteś taka krucha-szeptał z bólem w głosie-taka drobna istotka. Jednym niepożądanym ruchem mógłbym Cię połamać.
  -To że jestem chuda nie znaczy ze jestem jak gałązka. Gaara ja tylko wyglądam na taką, a moje ciało zawsze było podatne na obtłuczenia. W rzeczywistości mogłeś mnie lekko dotknąć i wyrządzić mi takie coś.
  -To tym gorzej. Nie powinienem Cię dotykać. Jak mówisz że tak masz, to nie jest to odpowiednie abyśmy mogli robić takie ryzykowne rzeczy jak...
  -Jesteś Kazekage do cholery! Powinieneś dbać o swój lód i sprawiać żeby czuł się dobrze!
  -I to właśnie robię, chronię Cię przede mną . Dzięki temu nie stanie Ci się krzywda.
  -Ty chyba nie widziałeś mnie po misji,wyglądam o wiele gorzej, ale nic mnie nie boli bo po prostu moje ciało bardzo intensywnie odbiera nawet lekkie uderzenie- zapadła cisza- Widzę że nic dzisiaj nie wskóram...Trudno, puść mnie bo jestem zajęta.
  -I znów nie będziesz się do mnie odzywać?
  Kiwnęła głową potakująco.
  -Ja tu z Tobą oszaleję dziewczyno.
  Wiedział że jest uparta i nie odpuści. Jedynym sposobem było jej ulec. Ale na pierwszym miejscu musiał postawić kontrolę nad sobą , aby nie powtórzyć tamtej nocy.
************************************************

  -Zbliża się wieczór-głos Shikamaru przerwał ciszę która panowała w kuchni.
  -I co w związku z tym?-spytała jego matka odrywając się od jedzenia, zaś on popatrzył znacząco na Temari.
  -Pewni znów dobie coś ubzdurał-powiedziała szybko blondyna- Może będzie coś robił. Ja nie wiem o co mu chodzi.
  -Ah dziecko, byś się dziewczyną zajął a nie jakimiś dziecinnymi gierkami-powiedziała oburzona pani Nara.
  -Święte słowa mamo, święte słowa....-omotał blondynkę rozbierającym wzrokiem na co ona się lekko zarumieniła grożąc mu złowieszczym wzrokiem.
  -Kochanie, oni pewnie umieją sobie zorganizować dobrze czas. My kiedyś też tak robiliśmy- Shikaku puścił oczko do swojej żony a ta się zarumieniła.
 -Ah, to były czasy... mieliśmy dużo wrażeń....A właśnie dzieci, wy już to robicie?-spytała bezpośrednio.
  Temari zakrztusiła się jedzeniem a Shikamaru zaczął się śmiać z jej reakcji.
  -Mamo, myślę że Tema nie lubi o tym rozmawiać. Chociaż jeżeli chcesz znać odpowiedź na swoje pytanie, to tak, kochamy się.-Temari jeszcze bardziej zaczęła się krztusić.
  -Przepraszam muszę wyjść, idę na świeże powietrze-ruszyła w stronę ogrodu i przysiadła na ławce.
  Shika podszedł powolnym krokiem i usiadł przy niej lekko się uśmiechając.
  -Dlaczego...-zaczęła.
  -Dlaczego powiedziałem jej prawdę? To proste. Wolałem jej powiedzieć niż być co noc podsłuchiwanym. Siedziałaby przy moim pokoju u nasłuchiwała czy czegoś czasem nie robimy.
  -Aha.....Ale to i tak było dziwne.
  -Nie dla mnie. Tato mi opowiadał co kiedyś robili. Praktycznie codziennie ukrywali się przed rodzicami i uprawiali sex żeby się tylko o tym nie dowiedzieli. Były inne zasady. Wcześniej naciskano na szkołę. Teraz jest inaczej, pary maja wolną rękę.
  -Dlaczego Ci tak zależy żebyśmy się kochali.
  -Bo raz Cię spróbowałem i teraz ciężko mi się czasami opanować. Mam ochotę się na Ciebie rzucić i po prostu....no wiesz. Gdybyśmy się wtedy nie pokłócili... Nawet gdybyś protestowała, wziąłbym Cię siłą....Nie interesowałoby mnie twoje zdanie.Po prostu zrozum, im bardziej ty mnie odpychasz, nie chcesz nic ze mną..ja coraz bardziej się napalam i w końcu wybuchnę, a wtedy nie wiem czy będę delikatny.....
  -Czyli nie mam innego wyjścia. Jeżeli nie chce za jakiś czas być zabita podczas seksu to musimy to zrobić dzisiaj- zaśmiała mu się do ucha.
  -Nie chcę Cię zmuszać.
  -Nie zmuszasz, sama zdecydowałam.
  -Po moim nastraszeniu Cię. A ja tak nie chcę.
  -Ogólnie to miałam się dzisiaj zgodzić, więc spokojnie. A teraz wracajmy-chwyciła go za rękę i pomaszerowali do kuchni.

środa, 3 kwietnia 2013

20.

  Ostro przeginała z tym spóźnianiem się. Miała być za pół godziny a minęła już godzina. Nie zastanawiając się ruszyłem w stronę gabinetu Kabuto. Gdy już chciałem utworzyć drzwi usłyszałem dziwne dźwięki i postanowiłem chwilę posłuchać...
  -Kabuto-sempai, ale tak mi nie rób...- mówiła niezwykle słodkim i rozpalonym głosem- Ale jak ktoś nas zobaczy....
  Co to to nie! Otworzyłem drzwi i co zobaczyłem?! Sakurę która leżała na stole operacyjnym a na niej Kabuto trzymający ją za nogę! I jeszcze ten jej słodki wyraz twarzy! Zupełnie jakby go uwodziła!
Ruszyłem w ich stronę z zamiarem obdarcia okularnika ze skóry, Sakurą później się zajmę.
  -Ty cholerny...!
  -Sasuke!-stanęła przed nim Sakura broniąc go własnym ciałem- Czekaj, to nie tak.
  -Co nie tak! Wszystko widziałem!
  -Źle to zrozumiałeś.
  -Tego nie da rady źle zrozumieć! Jeszcze chwila i byłaby tu jakaś orgia! Dlatego się spóźniałaś pół godziny.
  -My to zaplanowaliśmy Sasuke! Specjalnie przedłużaliśmy żebyś sam przyszedł!Nie wiedzieliśmy że tak zareagujesz!
  -Mam Ci w to uwierzyć?!
  -Tak! Nie widzisz że on sam się teraz z tego śmieje?!
  -Nie wierzę żeby...!
  -I jak?! Udał wam się ten żart?-do sali wkroczył Suigetsu wraz z Karin która jak tylko zobaczyła mnie rzuciła mi się na szyję.
  Mimo iż nie chciałem, to przytuliłem ją do siebie, co spotkało się z niezadowoleniem różowowłosej. Widziałem to w jej oczach.
  -Przeszkadzamy?-dodał po chwili.
  -W sumie to jesteście w dobrej chwili. Sasuke nie chciał nam uwierzyć że robiłam to specjalnie z Kabuto.
  -Nie no stary, oni to ukartowali-śmiał się Suigetsu- Odkąd pamiętam, nawet jak Sakura nie była z nami, bardzo się lubili. Zawsze coś odstawili.
  -Kabuto nigdy tego nie okazywał- przejechałem okularnika wzrokiem.
  -W końcu była naszym wrogiem, nie mógł się do tego przyznać. Ja też ją już wcześniej polubiłem. Tylko Karin ma jakieś dziwne sprawy do niej. Wiesz że ona tylko o Tobie. Bo jaki to Sasek jest wspaniały.
  Zapomniałem o okularnicy przytulającej się do mnie więc szybko ją odsunąłem i rzuciłem w stronę Suigetsu. Nie była zadowolona tym faktem. Wyszła z pokoju a on zaraz za nią.
  -Hmm, a jednak prawda. Mam nadzieje że się fajnie bawiłaś wyprowadzając mnie z równowagi.
  -Sasuke przestań, przecież wiesz że to...
  -Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać-odpowiedziałem chłodno- a propo mojego pokoju, twoje łóżko jest zaścielone obok mojego więc tu masz klucz-rzuciłem w jej stronę mały świecący przedmiot a ona zwinnie go złapała.
  -Dziękuję, zaraz przyjdę.
  -Nie spiesz się....nie potrzebuję teraz towarzystwa. Pewnie będziesz teraz zajęta czymś innym.
********************
  Wiedziałam że trochę przegięłam, sądząc po jego reakcji. Pośmiałam się jeszcze trochę z Kabuto i poszłam do wspólnego pokoju z Sasuke.
  -Co robisz?-spytałam na wejściu, ale nie uzyskałam odpowiedzi- Aha, czyli się do mnie nie odzywasz?-zauważyłam tylko lekkie kiwnięcie głową-Naprawdę, zachowanie godne Uchiha Sasuke....
  Nie zważając  na jego zachowanie usiadłam przy stoliku i zaczęłam pisać list do Tsunade.:

 Droga Hokage.

Zostałam porwana przez Akatsuki, lecz postanowiłam się do nich przyłączyć. Odnalazłam tu Sasuke i znalazłam też przyjaciół. Nie są tacy źli jak ich oceniamy. Proszę Cię abyś przekazała tę informację Naruto bo pewnie się zamartwia o mnie. Jeżeli to możliwe, chcę odwiedzać wioskę co jakiś czas i się z Tobą spotkać. Lecz ani z Akatsuki, ani z wioską nie będę wymieniać żadnych informacji. Moim celem od dzisiaj jest to, aby jakoś pogodzić ta organizację z naszą Konohą. Jeżeli Sasuke się zgodzi i wioska rownież, to on też będzie odwiedzał ze mną wioskę. Myślę że to dobrze nam zrobi, oczywiście nie obejdzie się bez sprzeczek, jestem tego niemal pewna. Mam nadzieję że mnie rozumiesz. Kocham wioskę, ale też kocham Sasuke, a teraz kiedy go znalazłam, nie mogę mu ponownie pozwolić odejść. Wyślij mi odpowiedź zwrotną czy zgadzasz się na takie zasady.

                                                           Sakura Haruno.

P.S. Jak tam się układają sprawy z Jirayia? :3

  Ta wiadomość powinna wytłumaczyć niektóre rzeczy. Mogę mieć tylko nadzieję że pozytywnie to wszystko rozpatrzy i nie będę miała problemów z odwiedzaniem wioski i przyjaciół.
Podeszłam do Sasuke który siedział przy swoim stoliku i coś robił.
  -Polerujesz miecz? Ale po co jak nie szykujesz się na walkę
  Znów mi nie odpowiedział.
  -Przestaniesz się w końcu obrażać? Przecież to był tylko żart.
  -Niezbyt miły- w końcu odpowiedział.
  -Wiem, no ale nie wiedziałam że tak zareagujesz.
  -No to masz nauczkę. Idę spać, dobranoc.
  -Czekaj, nigdzie się nie kładziesz! Powiedz że już nie jesteś zły.
  -Nie będę kłamał. Jestem okropnie zły! Może do jutra mi przejdzie...
  -Sasuke, no weź przestań...
  -Dobranoc Sakura....Zgaś potem światło- położył się na łóżku i obrócił tyłem do mnie.
  -No weź i tak wiem że nie będziesz spał....
  Nie zastanowiłam się tylko położyłam się koło niego, a on zaskoczony lekko drgnął i odwrócił się w moją stronę.
  -Co ty robisz?!
  -Będę tu leżeć dopóki mi nie wybaczysz...-zamknęłam oczy jak do spania.
  -Jesteś irytująca.
  -Miło znów to od Ciebie usłyszeć....-wtuliłam się w niego.
  Odwrócił się i przykrył przy tym kołdra.
  -Dobra, nie będę już zły, ale nie rób tak więcej bo Ci nie daruje. Zrozumiałaś?
  -Hai...- ledwo co powiedziałam i zasnęłam w jego ramionach.

19.

  Tuż za nieznajomym wparowała do pokoju Hinata.
  -Temari-chan, bardzo przepraszam, ale nie mogłam go powstrzymać! Jak się dowiedział że tu jesteś od razu zaczął tu biec. Nie mogłam go dogonić i.....-ledwo mówiła, co chwila sapiąc ze zmęczenia.
  -Nie szkodzi.... Widocznie ma mi coś ważnego do powiedzenia.-mówiła beznamiętnie, obojętnie.
  -To ja was zostawię na chwilkę-wycofała się z pokoju.
  -Dzięki Hinata, jestem wdzięczny - odezwał się Shikamaru.
  Gdy tylko zamknęła drzwi Shikamaru rzucił się w stronę siedzącej Temari i klęknął przed nią kładąc swoją głowę na jej kolanach a rękoma objął jej biodra. Poczuła mokre ślady na udach, były to jego łzy....
  -Przepraszam, zachowałem się jak totalny kretyn! i jeszcze moje głupie gadanie! J- Ja nie wiem co we mnie wstąpiło...-mówił lekko ciągając nosem.
  -Nie zaprzeczę, z siarczystymi słowami to sobie nieźle radzisz...-mówiła obojętnym tonem, nie mogła teraz się rozkleić.
  Bardzo dobrze ukrywała swoje emocje. Tylko raz widziała żeby Shika płakał. Było to nad grobem jego przyjaciela z dzieciństwa ( nie to nie Chouji) który zachorował na białaczkę. Był z nim bardzo zżyty. Nie wiedział że wtedy go podglądała...tam na cmentarzu....nigdy mu tego nie powiedziała.... Chciała podejść i go pocieszyć, ale coś ją hamowało, nie mogła tak po prostu podejść i go przytulić. Z zamyślań wyrwała ją kolejna wiązanka słów, kolejne tłumaczenia.
  -Temari, ja naprawdę nie wiem co mam zrobić, powiedziałem Ci tyle przykrych słów...-mocniej wtulił się w jej uda.
  W normalnej sytuacji już dawno by go odgoniła i nabiła mu guza, ale teraz nie miała serca aby to zrobić.
  -Jesteś dla mnie najważniejsza, nie zostawiaj mnie...Nie dotknę już alkoholu w twojej obecności, ale nie zostawiaj mnie, jesteś moim skarbem, moim największym skarbem....-gdyby teraz podniósł głowę zobaczyłby jej zapłakaną twarz.
  Nie wytrzymała presji, rozpłakała się, tak bardzo go kochała ze potrafiła mu wszystko wybaczyć, nawet te wszystkie obraźliwe słowa które wypowiedział w jej kierunku.
  -Wkurzyłem się bo zaprzeczyłaś czemuś na czym mi bardzo zależało, bo chce żeby mój dotyk sprawiał Ci przyjemność.... i wtedy wspomniałaś o Kibie, a że byłem wstawiony, wychodził ze mnie potok słów i powiedziałem co powiedziałem. Wiem nie powinienem, zachowałem się jak szczeniak. Tak naprawdę tak nie myślę, nie chcę żebyś szla do Kiby, na samą myśl o tym że mogłabyś teraz leżeć w jego łóżku robiło mi się niedobrze.... Wiem że nie zasługuje, ale wybaczysz mi tamto?
  -Shikamaru, ja.....-słysząc jej głos jego mięśnie zaczęły się napinać- Ja nie wiem czy.....-starała się powstrzymać łzy napływające z powrotem do oczu- Nie wiem czy ja potrafię...
  -Daj mi ostatnią szansę, proszę..-podniósł wzrok i gdy na nią spojrzał lekko się zmieszał.
  Jej twarz była cala zapłakana, ale nie wyglądała jakby chciała mu powiedzieć coś przykrego. Patrzył się na nią i nie mógł wyczytać nic z jej twarzy, żadnej odpowiedzi.
  -Nie wiem czy ja potrafię Ci nie wybaczyć..-dokończyła- Za bardzo Cię kocham aby Ci tego nie wybaczyć.Wstań....
  Chłopak wstał na jej rozkaz i jej pomógł zrobić to samo. Zanim zdążyła coś powiedzieć przygarnął ją do siebie i mocno pocałował opadając przy tym na pobliskie łóżko Hinaty.
  -Moja mała wredna wachalrzyco.... nigdy więcej mi tak nie uciekaj....
  -Co?
  -Byłem w domu, w kuchni nikt się do mnie nawet słowem nie odezwał, matka to myślałem że mnie zabije. Potem poszedłem do pokoju żeby z Tobą porozmawiać , ale Cię tam nie było i wpadłem w szał. Spytałem się rodziców gdzie jesteś, a oni tylko mi powiedzieli ze nie zasługuje na ciebie i że spieprzyłem sprawę na całej linii. Wtedy to się dopiero przestraszyłem. Wybiegłem z domu i całe szczęście że zastałem Hinatę u Naruto, co prawda w dwuznacznej sytuacji, ale spytałem o Ciebie. Wtedy mi powiedziała że jesteś u niej i że nie chcesz mnie widzieć. Chciałem iść już do Ciebie ale powiedziała że potrzebujemy planu. I tak wpadliśmy na pomysł , dzięki któremu się tutaj znalazłem, że niby nagle wpadłem i w ogóle.... I potem to już wiesz co...
  -Oszukaliście mnie! Obydwoje! - próbowała wstać lecz umięśniona klatka chłopaka jej na to nie pozwoliła.
  -Dla twojego dobra!
  -Ja Ci zaraz pokażę moje dobro! Migiem stąd wylecisz!
  -Ej ,ej spokojnie. Poza tym nie wysilaj się bo nie dasz mi rady. Jestem od Ciebie silniejszy. Nawet teraz nie możesz się poruszyć.
  -To jest chyba twój szczęśliwy dzień..... Ale poczekaj jak nie będę miała ograniczeń. Będę się musiała odegrać za to co odstawiłeś u Naruto na imprezie!
  -Zgadzam się na wszystko...Już i tak wiele zrobiłaś wybaczając mi mój występek...
  -Inaczej nie mogłam..-pocałowałam go w szyję, lekko kreśląc linię językiem.
  -A tak a propo, jak już jesteśmy na etapie takich rzeczy.....-zdziwiła się słysząc od niego te słowa.
  -O co chodzi?-pytała dociekliwie.
  -Hinata mi mówiła że wczoraj tak bardzo chciałaś świętować naszą rocznicę, ale się pokłóciliśmy...-przejechał ustami po płatku jej ucha.
  -JA? Chyba jej się coś pomieszało...-mówiła zdezorientowana,w myślach przeklinając młodą Hyuugę.
  -Nie sadzę- ustami zaczął pieścić jej szyję schodząc coraz to niżej.
  -Shika...-szepnęła cicho do jego ucha.
  Musiała to przerwać mimo iż było jej bardzo przyjemnie.
  -Jesteśmy u Hinaty , może innym razem co?
  -Rozmawiałem z Hiantą i mówiłem że sprawy mogą zajść odrobinkę dalej.... Pozwoliła skorzystać z jej łóżka- uśmiechnął się.
  -O nie nie! Bym się źle czuła kochając się z Tobą na łóżku przyjaciółki! Nie ma mowy!.
  -Czy ty właśnie  kłócisz się ze mną o miejsce? Czyli samego seksu chcesz, ale nie tutaj tak?- zapytał z łobuzreskim uśmieszkiem na twarzy.
  -Nie chwytaj mnie za słówka Shika!
  -Nie chwytam,czyli chcesz tego?
  -Wcale nie, wiesz jakie mam do tego podejście.
  -Wiem właśnie...nawet się dotknąć nie dasz.Wygląda na to że nigdy tego nie zrobimy drugi raz- mówił smutny, a jego twarz wyglądała jakby ktoś umarł.
  -To nie tak, po prostu nie tutaj....-pocałowała go w czoło.
  -Hm? Czy ja dobrze rozumiem? Właśnie mi sugerujesz żeby iść do mojego domu, do mojego łóżka i tam, w tym momencie, zacząć się kochać?- jego twarz nagle się rozpromieniła.
  -Czyż ty oszalał?!-dostał kuksańca w bok- Najprędzej to wieczorem, jak będę miała dobry humor!
  -Ja już się postaram o ten dobry humor- ścisnął mocno jej udo tak że dziewczyna syknęła z bólu.
  -Auć! Tym mnie nie utrzymasz w dobrym nastroju!
  -Na pewno?!-mruknął- Wiem że lubisz takie coś...-w zawrotnym tempie włożył swoją dłoń pod jej bluzkę, gładząc jej brzuch przy linii spodenek, co spowodowało u niej wykwit pięknego rumieńca i podniesienie temperatury ciała o kilka stopni.
  -Shika...myślałam że jesteś leniwy a nie zboczony...
  -Przy tobie trudno się pohamować- złożył pocałunek na zdziwionych ustach dziewczyny delektując się ich smakiem.
********************
-Tak słucham? Tu rezydencja Hyuuga....
  -Hinatka? Tu Naruto!
  -Co się stało że dzwonisz?! Źle się czujesz?!
  -Nie , nie tylko chciałem pogadać....No bo wiesz, wczoraj pewnie wszyscy, no wiesz,a my...
  -Naruto-kun! Dlaczego mówisz mi to przez telefon! Do tego jesteśmy ze sobą dopiero jeden dzień to jak moglibyśmy ze sobą...
  -Wiem, to jeden dzień.  Pewnie teraz myślisz że zależy mi tylko na tym..... Ah przepraszam, zapomnij o tej rozmowie...
  -Nie, Naruto czekaj. Ja po prostu....
  -Spokojnie, nie zrobię niczego wbrew twojej woli, więc się nie bój. Kocham Cię, chcę żebyś o tym wiedziała..
  -Naruto-kun....-mówiła lekko zdziwiona, ale jej głos zelżał- Też Cię kocham.
  Chłopaka po drugiej stronie ogarnął wielki spokój. Wreszcie był z dziewczyną którą kocha, przestał latać za Sakurą....Właśnie, co z Sakurą....
*****************************************************

-Matsuri, wstawaj, śniadanie przyszło.
  -Hai, ale czy mógłbyś podać mi szlafrok?-powiedziała lekko zawstydzona swoją nagością.
  -Wstydzisz się? Przecież Cię już widziałem.
  -Ja wiem ale......
  -Kochanie-ucałował ją w jej malinowe nabrzmiałe od jego nachalnych pocałunków usta- podobasz mi się i w ubraniu i naga, chociaż miło by było gdybyś w mojej obecności w ogóle go nie zakładała..-ostatnie słowa wyszeptał jej prosto do ucha co spowodowało szybsze bicie serca tej drobnej osóbki.
  -Tak nie można , co za dużo to nie zdrowo-  ubrała na siebie szlafrok i podeszła do stołu z jedzeniem. Obydwoje zaczęli jeść.
  -Wiesz , bałem się że Cię w nocy uszkodzę, jesteś taka drobna...- uśmiechał się do siebie na wspomnienie minionej nocy.
  -Ja się czułam bardzo bezpiecznie...
  -To się cieszę.
  -Tylko trochę plecy mnie bolą.
  -A to dlaczego? Pokaż mi je...
  Podszedł do dziewczyny, a jeszcze szybciej od niej odskoczył. Na jej plecach widniały sine odciski rąk. Przyłożył swoją do śladu i potwierdziło się najgorsze, to była jego ręka. Tak mocno chciał ją przy sobie mieć w nocy, tak mocno trzymać że zostawił na jej ciele te okropne ślady. Z głuchym tąpnięciem opadł na łóżko chowając twarz w dłoniach.
  -Gaara-sama, co się stało?-pytała zdezorientowana dziewczyna.
  -Jestem potworem...
  -Ale co się stało...
  -Zobacz swoje plecy w lustrze...
  Dziewczyna bez namysłu przeszła do łazienki i opuściła lekko szlafrok, jej oczom ukazał się ten sam obraz co Gaarze.
  -O jejciu....
  -Przepraszam Matsuri, teraz przeze mnie cierpisz, już nigdy Cię nie dotknę..nie będziemy się kochać..
  -Ale przecież ja nawet tego nie czuję- usiadła obok niego lekko go przytulając- Było mi naprawdę dobrze w nocy, nawet nie wiem kiedy to zrobiłeś...zdarza się.
  -Zdarza się?! Kto normalny tak turbuje osobę którą kocha?!
  -Gaara , przestań! To tylko głupie siniaki!
  -Nie zmienię zdania! Nie będziemy się kochać, zrozumiałaś?!-podniósł głowę i spojrzał na nią władczym wzrokiem.
  -To już moje zdanie się nie liczy?!
  -Nie w sytuacji takiej jak ta!
  -Ale ja chcę to robić! I mi tego nie zabronisz! w końcu mi ulegniesz!
  -Nie bądź taka pewna siebie.... Chodźmy już jeść.
  -Nie jestem głodna!-wyrwała się z jego uścisku i pomaszerowała do łazienki zamykając się na klucz.
  -Matsuri, nie zachowuj się głupio, wyłaź!-lecz dziewczyna nie reagowała na żadne jego słowo.
 

18.

  -Sasuke, bierz ze mnie tą rękę!
  -Nie drzyj się! Przecież nic złego Ci nie robię! Głupia!
  -Ale mnie dotykasz tam gdzie nie trzeba, nie pozwalaj sobie!
  -To tylko udo!
  -No właśnie!
  -Ale Sakura!
  -Wyjdź stąd! Już! Nie ma Cię!
  -To jest mój pokój.....
  -Co?...A , tak, no to ja  wyjdę!
  -Ah...czekaj- chwycił ją  w pasie i posadził sobie na kolanach- Nie idź sobie... Jak nie chcesz to już Cię nie dotknę.
  -Muszę iść. Popatrz, jestem cała we krwi. Wczoraj nawet się nie opatrzyłam.
  -Ja to zrobię, tylko nie idź.
  -Bez Kabuto nie dam sobie rady. Mam strasznie obtłuczoną klatkę piersiową, opatrzy mnie.
  -Co??! To Ty będziesz się przed nim rozbierać?!
  -No tak, ale będę zakryta do połowy prześcieradłem i nie będzie mnie widział, chociaż za pierwszym razem nie miał wyjścia, musiał mnie całą zobaczyć.
  -Co takiego?! Ten okularnik Cię widział?! Teraz to na pewno nigdzie nie pójdziesz!-ścisnął ją mocniej w pasie.
  -Jest lekarzem, to normalne że musi mnie zobaczyć żeby stwierdzić co mi jest.
  -Ale nie bez ubrania. Nie pozwalam mu.  Ja będę się na Ciebie patrzył i mówił co widzę.
  -Chyba sobie żartujesz!
  -No co! W końcu jesteś moja!
  -Nie jestem Twoja!Ale przed nim nie boję się rozebrać bo jest lekarzem i wiem że się naoglądał takich rzeczy...a przy Tobie to się krępuje.
  -Czy Ty kiedykolwiek przestaniesz się krępować? Przed obcymi się nie boisz a przede mną...
  -Bo Ty to Ty...
  -Jestem zwykłym facetem, równie dobrze mógłbym być medykiem.
  -No ale nie jesteś. A teraz mnie puść idę i obiecuję że wrócę.
  -Jeżeli nie wrócisz w ciągu trzydziestu minut, przyjdę tam.
  -UUU,tak dużo czasu? To nieźle się tam zabawię z Kabuto- pokazałam mu język na wychodne a ten rzucił mnie mnie poduszką, lecz nie trafił bo zamknęłam drzwi wyjściowe.
  -Spróbuj to Cię łańcuchem przywiążę!-krzyczał przez zamknięte drzwi.
**************************************************

Rano:

  -A ty gdzie wychodzisz z tymi walizkami?- pytała matka Nary.
  -Ja i Shikamaru...to chyba koniec....
  -Czy ten leniwy gbur coś Ci zrobił dziecko? Usiądź proszę....
  Posłusznie usiadła na wskazanym krześle i schowała twarz w dłoniach, przez które kapały łzy.
  -J-Ja, ja chcę z nim być, ale On chyba...
  -Ja no dzisiaj sobie z nim pogadam. Ty siedź spokojnie- do rozmowy włączył się Shikaku, ojciec Shikamaru.
  -Dziękuje Panu, ale to nasze sprawy i musimy je rozwiązać.
  -No to gdzie teraz pójdziesz?
  -Do Hinaty. Już wczoraj z nią rozmawiałam, więc nie sprawię jej problemu.
  -Jesteś pewna że nie chcesz zostać.
  -Nie, naprawdę, i dziękuję za wszystko co zrobiliście do tej pory. Będę się starała was odwiedzać za każdym razem jak będę w tej wiosce o ile będziecie chcieli.
  -Pamiętaj że u nas zawsze znajdzie się miejsce, nawet gdybyś już nie była z naszym synem- kobieta przytuliła mnie i pozwoliła odejść.
  Zapukałam do drzwi rezydencji Hyuugi. Otworzyła mi TenTen w dość nietypowym stroju, bo była owinięta w prześcieradło.
  -Cześć...-powiedziała blondynka lekko zawstydzona.
  -Oh, Temari, wchodź, Hinata mówiła że przyjdziesz. I przepraszam za mój strój, nie zdążyłam się ubrać jeszcze po wczorajszym.
  -Tak rozumiem.
  Weszła do środka i ruszyła w stronę kuchni. Przy stole siedział Neji ubrany tylko w bokserki w roztrzepanych włosach.
  -Mówiłam Ci żebyś nałożył bluzkę-krzyczała na niego brązowowłosa.
  -Ty nadal tak sie podniecasz jego klatą, że trudno Ci się opanować?- śmiała się Temari z przyjaciółki.
  -To nie tak, po po prostu jesteś gościem, a on paraduje prawie nago!
  -Ale po co ma nakładać ubranie na zapewne nieźle spocone ciało, po minionej nocy....
  -Temari! Myśmy nic nie robili!
  -Jasne jasne, twój i jego ubiór mówią same za siebie-ciągle się śmiała.
  -Bo to wszystko przez niego...
  -Nie tłumacz się. Idźcie się ubrać. Ja zrobię wam śniadanie, przynajmniej tak się jakoś odwdzięczę że mogę tu być.
  -Ale jesteś gościem, nie powinnaś...-protestowała TenTen.
  -Chcesz przed nią tak paradować? Chodź się ubierzemy i zaraz przyjdziemy.
  Para ruszyła w stronę pokoju, a Temari wzięła się za szykowanie dla nich śniadania. Tak jak podejrzewała, Hinata pewnie wyszła rano do Naruto, żeby mu wytłumaczyć dlaczego tak szybko znikła z imprezy. Temari sporo czasu czekała na parę, ale oni nie przychodzili, więc zostawiła im karteczkę na stole że śniadanie mają w lodówce.
**********************
  -Neji, Tema na nas czeka pospiesz się z tym kapaniem!
  -Już Ci mówiłem że nigdzie nie pójdę, póki się ze mną nie wykąpiesz.
  -Ale sam wiesz że ja nie jestem gotowa na takie rzeczy!
  -Jesteśmy ze sobą cztery lata a Ty się boisz ze mną kąpać! W którym miejscu to ma sens.
  -Nie ma żadnego....ale ja się po prostu nie mogę przełamać. Bo za każdym razem myślę że Ci się nie spodobam i będziesz inaczej na mnie patrzył.....
  -Głupiaś....chodź tu do mnie...-chłopak stanął w drzwiach od łazienki.
  Dziewczyna grzecznie podeszła, lecz dopiero po chwili zorientowała się ze stoi on bez żadnej bielizny. Szybko próbowała się wycofać, lecz ją złapał i mocno przytulił do klatki.
  -Dlaczego tak bardzo krępujesz się nawet na mnie patrzeć...
  -Nie wiem, no ale jesteś nagi.
  -Przecież wiele razy widziałaś mnie nagiego, przecież dość często się kochamy.
  -No tak, ale to jest w nocy...
  -TenTen, TenTen..... To zaczniemy się kochać w dzień żebyś się nie bała mojego ciała, a przede wszystkim nie wstydziła się swojego.....Zaczynając od dzisiaj!- pociągnął ją w głąb łazienki i wszedł z nią pod lejąca się z prysznica wodę.
  -Przestań! Prześcieradło robi się ciężkie! Nie utrzymam go!
  -O to mi chodzi...
  -Ale ja nie mam nic na sobie oprócz tego!
  -Mówiłem Ci że zaczynamy od dzisiaj...-zaśmiał się całując jej obojczyk.
  -Chcesz się teraz ze mną kochać?!!!!
  -Nie nie spokojnie, dzisiaj tylko wspólna kąpiel. To Cię trochę oswoi...-złożył pocałunek na jej ustach.
  -Wiesz Neji, jesteś strasznie wkurzający....- jej policzki się zarumieniły, a ręce puściły materiał oplatający ją i nagim ciałem przywarła do chłopaka.
  -I ty mi mówisz że nie jesteś atrakcyjna....tylko spójrz na siebie! W tym wydaniu wręcz ociekasz seksem! Niech no tylko się tobie przyjrzę..-lekko odsunął od siebie dziewczynę ale spotkał się z jej oporem.
  -Proszę, nie rób mi tak, po prostu pozwól mi się do Ciebie przytulać.. proszę...-jej twarz przybrała jeszcze bardziej purpurowy kolor.
  -Hai, hai, dla Ciebie wszystko, ale musimy się zbierać jeżeli nie chcemy żeby Temari była zła...
  -Hai....-mocno wtuliła się w chłopaka.
*******************
  Usiadła na łóżku Hinaty. Nigdy nie była w jej pokoju, ale dokładnie tak go sobie wyobrażała. Był cały w różnych odcieniach fioletu. Miała bardzo dobry gust, co do mebli i dekoracji. Całość wyglądała bardzo wesoło i przyjaźnie, aż chciało się tu siedzieć.
Nagle do pokoju ktoś wpadł jak tornado, trzaskając drzwiami i ciężko zipiąc.
  -Shikamaru?