Ogólnie jestem chora, więc opowiadania moga wam się nie podobac, ale postaram się ogarnac . xD
*************************************************************
-Shika, możemy porozmawiać?
Brunet odwrócił się w jej stronę i bacznie zmierzył ją wzrokiem przyglądając się jej. Odwrócił się w drugą stronę i sięgnął po papierosa.
-Od kiedy Ty w ogóle palisz?
- Okazyjnie. A co do rozmowy to nie mam zbytniej ochoty,aby z Tobą rozmawiać.
-Shikamaru, proszę, to zajmie chwilkę.
-Od kiedy Ci tak zależy, przecież i tak wszystko co robię nie rusza Cię, nawet jak Cię dotykam.
-Przecież wiesz że to nie tak, chodź w ustronne miejsce pogadamy.
-Mówiłem już że nie mam ochoty. Jak nie masz co robić to idź do przyjaciół albo wróć do domu, ja wrócę zapewne nad ranem.
-Ty cholerny egoisto!-chwyciła go za koszulę i pociągnęła do korytarza, w jedyne ciche miejsce gdzie nikt nie chodził.
W ręku trzymał całą butelkę sake co jakiś czas popijając z niej drobne łyki.
-Odłóż to..-powiedziała, lecz on już jej nie słuchał.
-Zaciągnęłaś mnie tu aby porozmawiać czy aby mi rozkazywać?
-Chciałam porozmawiać, ale jak będziesz ciągle to pił to niedługo mi tu padniesz, więc odłóż to -szarpnęła butelkę która prawie spadła na ziemię i się rozbiła, ale Shika szybko ją złapał.
-Dziewczyno, tracisz alkohol.
-Tobie jest już nie potrzebny. Możemy już zacząć rozmawiać?
-Ciągle rozmawiamy.
-Ale poważnie Shika!
-Ah tak, jasne, a więc słucham.
-Przepraszam za tamto. Nie powinnam była tak mówić.
-Szybko się ocknęłaś ale wybacz, nie mam zamiaru teraz przyjmować twoich przeprosin- upił łyk trunku.
-To dołóż to! To przez to mnie nie chcesz słuchać! Kiba mi mówił....!
-No to skoro Ci Kiba mówił to idź sobie porozmawiać z Kibą! Może on jest dla Ciebie bardziej odpowiedni i dotyka lepiej niż ja!-rzucił butelką sake o podłogę i podszedł bliżej niej przyciskając ją do ściany- Masz cały wieczór, skoro ja Ci nie pasuję, to może zakosztuj Kiby!
Po jej policzkach zaczęły lecieć łzy ale nawet go to nie poruszyło. Odszedł bez słowa i z powrotem przysiadł się do sensei'ow. Teamari zaś wybiegła w stronę domu Nary, bo tam miała spędzić noc. Przysiadła na ławce w jednej z uliczek i płakała. Wtedy podeszła do niej długowłosa dziewczyna z uruchomionym byakuganem i przysiadła przy niej.
-Hinata- chlipała Temari - On mnie już nie kocha, potraktował mnie jak pierwsza lepszą dziewczynę.
-On był pijany Temari -chan- dziewczyna przytuliła blondynkę.
-Wiem, ale nie wiesz jak to jest słyszeć aż tak obojętne słowa z jego ust....
-Powiem Ci że Naruto zawsze traktował mnie jak koleżankę, nigdy nie postrzegał mnie jako dziewczyny z którą mógłby być. Dopiero po tylu latach.....-rozmarzyła się.
-Ja z Shiką nie przepadaliśmy za sobą, a w gruncie rzeczy to się lubiliśmy. No i byliśmy razem.... do dzisiaj....
-Ej, przecież nie powiedział że z Tobą zrywa, tylko się pokłóciliście.
-Nie słyszałaś jak mówił. To koniec. Jutro zanim przyjdzie do domu wyniosę się do hotelu.
-Lepiej przyjdź do mnie. Gaare i Matsuri zostaw samych, pewnie będą zajęci-zarumieniła się białooka.
-No tak , pewnie, w końcu muszą jakoś uczcić to że są razem....Dzisiaj ja miałam uczcić nasz rok....
-Temari, nie załamuj się, idź od razu spać a rano przyjdź do mnie. Coś tam dalej zrobimy.
-Dziękuję Hinata, to dobranoc.
-Dobranoc.
Blondynka weszła do domu Nary, wzmagał wiele wspomnień. Żałowała tego że już nie zobaczy jego rodziców, bo traktowała ich jak własnych których zbytnio nie pamiętała. Ale to nie wszystko,codzienne spory i ich rozwiązywanie, świeże bułeczki mamy Shiki, jego pokój....to już nie wróci.
Położyła się na świeżej pościeli w jego małym łóżku i zamknęła powieki.
********************************
-Matsuri, co chcesz robić jak wrócimy do pokoju?
-A Ty Gaara-sama?
-Przestań z tym Gaara-sama... Mówiłem Ci już...Myślę ze możemy coś zjeść, potem wziąć kąpiel..... no i potem to już wiadomo- uśmiechnął się.
-Hai. możemy tak zrobić.
-No to super, a dasz mi teraz potrzymać się teraz za rękę? W końcu jesteśmy parą....-oparł swoje usta o jej czoło, a ona lekko podskoczyła- spokojnie, nie gryzę.
-Wiem, ale to jest krepujące....
-Nie masz czego się krępować, jesteśmy ze sobą , a jak będziesz się bała to jak będę Cię chociażby całować?
-C-całować?
-Rozumiem, jak nie chcesz to nie będę Cię zmuszał- wszedł do pokoju i usiadł na kanapie podpierając się rękami.
-Gaara-kun nie bądź smutny-usiadł przy nim masując go po plecach- Nie chciałam Cię urazić.
-Nic się nie stało, w końcu byłem potworem z Suny, kto chciałby ze mną być.... Muszę się z tym pogodzić że będę już sam.
-Gaara! To nieprawda! Masz mnie... no i mnóstwo fanek u nas w kraju, wiem o tym bo rozmawiam często z dziewczynami w barze, ciągle mówią jak to one Cię zdobędą i jak to się z Tobą ożenią!
-Chwila, chwila!-zatkał jej usta ręką- Powiedziałaś że mam Ciebie?-szepnął do jej ucha, sadzając ją szybko sobie na kolanach.
-No tak, ale to...
-Powiedziałaś, prawda? Chcesz zaprzeczyć?
-Nie , ale...
-Właśnie zaprzeczasz.... Możesz siedzieć przez chwilę cicho?
-Hai...
Gaara nagle łapczywie pocałował brązowowłosą, kładąc się na niej i nie dając jej drogi wyjścia.
-Gaara-sama...
-O nie nie, miałaś się nie odzywać. Więc nawet nie jęknij....
Ponownie wpił się w jej usta. Dziewczyna nieśmiało zaczęła oddawać pocałunek, przytulając się przy tym mocniej do mężczyzny. Zaczęła błądzić rękoma po jego torsie, szukając zapięcia od ubrania.
-Ej, ej co Ty robisz Matsuri....- mówił zdezorientowany chłopak.
-Szukam sposobu jak to z Ciebie ściągnąć.
-Co?! Ale po co?- zaczął się odsuwać od dziewczyny ale ona mocno go trzymała.
-Wiem że tego chcesz...i ... i ja też chcę, tylko się troszkę boję. Wiem że się długo nie znamy, ale...
-Ciii....już rozumiem, ale to że Ci na mnie zależy...nie musisz udowadniać tego w ten sposób...
-Ale ja chce...tylko mówię, boję się...
-Dobrze, już więcej nic nie mów. Jeżeli chcesz, nie będę się powstrzymywał przed niczym, wiedz że już nie masz odwrotu,...
-Wiem....
-Nadal tego chcesz?
-Tak...mogę Ci to udowodnić.
Ściągnęła ze swoich ramion sukienkę aż do pasa, tak że górna część jej ciała była przyodziana tylko w koronkową bieliznę.
-Coś Ty taka bezpośrednia! - jego twarz przybrała purpurowy kolor.
-Tylko Ci udowadniam...- zaśmiała się.
-Nie wiedziałem, ze potrafisz coś takiego zrobić, a tym bardziej przede mną...
-Przepraszam, jeżeli tego nie chcesz to się ubiorę i wyjdę- zaczęła naciągać ramiączka, lecz Gaara ją tak pohamował że zbyt szybkim ruchem ręki zdarł z niej sukienkę.
-J-Ja przepraszam Matsuri to niechcący.....
-Widzę że nie panujesz nad sobą- uśmiechnęła się.
-To dlatego że widzę Cię tak ubraną, i jeszcze Twoje zachowanie....ale najgorsze jest to ze mnie to strasznie pociąga.... Najchętniej bym się teraz na Ciebie rzucił, ale się powstrzymuje...- zakrył sobie twarz rekami.
Matsuri nie patrząc na jego protesty ściągnęła jego górne ubranie i zaczęła jeździć palcem po wyrzeźbionym torsie. Zbliżyła swoje usta i zaczęła go po nim całować. Czerwonowłosy już nie mógł wytrzymać. Wziął ją na ręce i zaniósł na łóżko aby zacząć obdarowywać ją pocałunkami. Ciało dziewczyny coraz bardziej robiło się gorące i podniecone. Trudno mu było się opanować żeby nie zrobić niczego pochopnie.
-Gaara, widzę że Ci ciężko, możesz zrobić co zechcesz.
-Nie mów tak, bo możesz tego potem żałować.
-Możliwe, ale warto zaryzykować.
-Jesteś...najbardziej nieprzewidywalną osobą jaką znam....
***************************************
- Pein, przepraszam że Ci zakłócam czas spędzany z Konan, ale- rudy zeskoczył z dziewczyny na której siedział okrakiem.
-Pogrzało Cię?! Mógłbyś chociaż zapukać!
-Wiem, ale ja tak na szybko. Sakura do nas dołącza, oczywiście ma swoje warunki i ambicje, ale musisz ją przyjąć.... Dla mnie...
-Czyli jednak nie dałeś rady jej odrzucić...
-A czy ty mógłbyś odrzucić Konan?
-No gdyby trzebabyło...- zawahał się i spojrzał na niebieskowłosą.
-No wiesz co!- krzyknęła- no to śpij sobie sam! -wstała i pomaszerowała do łazienki.
-Aj patrz co żeś narobił! Idź już , jak chcesz to daj Sakurze lepszy pokój, no zmykaj już!
Zamknąłem drzwi, ale i tak dało się słyszeć błagania Peina, aby się na niego nie złościła.
-To jak, chcesz nowy pokój?- spytałem dziewczyny na swoich ramionach.
-Ten teraz mi odpowiada. Jest mały i przytulny.
-To jest najgorszy pokój jaki mamy. I ma małe łóżko.
- Większe mi nie potrzebne.
-A jak się razem na nim zmieścimy? Ok, mam pomysł, dzisiaj spisz u mnie a jutro znajdziemy ci coś lepszego.
-Dlaczego chcesz żebym miała większe łóżko? Nie jestem aż tak szeroka.
-No, ale we dwoje się nie zmieścimy. Jak będziemy chcieli poleżeć lub coś innego- uśmiechnął się łbuzersko.
-Chyba nie sądzisz że pójdę z Tobą do łóżka po tak krótkim czasie. Ja muszę być z facetem co najmniej rok.
-Co?!
-Nie co ,tylko tak! Nie będę się z Tobą...!
-Dobra, dobra! Rozumiem....jeszcze aż tak mi nie ufasz, ale poczekaj, długo to nie potrwa...-przygryzł jej ucho i weszli do jego pokoju, po czym obydwoje się położyli i zasnęli.
********************
Nie wiem czy mam opisywac sceny erotyczne czy nie. Czy tak jak teraz starczy. Muszę znać waszą opinię.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
16.
Kolejna seria ataków zmierzała w moją stronę, coraz bardziej mnie osłabiając. Co prawda Sasuke zdjął już pieczęć, lecz czakra powoli mi się kończyła, bo ciągle musiałam odpierać mocne ataki Peina. Wyzdrowiałam szybciej, więc również szybciej zaczęli ,mnie przesłuchiwać.....w swój brutalny sposób. Jedynym plusem było to że Konan wymknęła się i przyszła do mnie z pomocą bo gdyby nie ona, już dawno leżałabym bez sił z ciężkimi obrażeniami.
-Sakura....-do pokoju weszła Konan.
-Co Ty tu robisz, nie powinno Cię tu być, jak by się dowiedzieli to....
-Nikt mnie nie zauważy. Słuchaj mnie uważnie. Tu masz pigułkę zwiększającą poziom czakry,weź ją zaraz, zanim przyjdzie do Ciebie Kabuto i Cię stąd zabierze . dzięki temu będzie Ci łatwiej.
-Dziekuję...
-Nie dziękuj, podziękujesz mi po wszystkim.
Jedyne co mogłam robić to odbijać ataki, ale miałam też okazję do atakowania i z nich korzystałam. Pein oberwał parę razy, lecz nie zrobiło to na nim większego wrażenia.
-Nie musisz się męczyć, wystarczy że powiesz nam parę informacji odnośnie wioski które chcemy wiedzieć i damy Ci spokój.
-Chyba oszalałeś. Nie wydam swoich.
-Wolisz za nich cierpieć, niż się ochronić?
-Jedna osoba znaczy o wiele mniej od wszystkich. Jest jeszcze inna opcja...
-O, zaszczyć mnie swoją odpowiedzią. Jakaż to opcja.
-Jeszcze mogę za nich umrzeć. Mogę oddać swoje życie...lecz chyba jeszcze trochę powalczę-zaśmiałam się, wycierając krew z ust.
-Nie tak prędko, nie myśl ze tylko dzisiaj przez to przechodzisz- rzucił we mnie kolejną serią ataków.
Spojrzałam na Konan. Szepnęła do Paina coś w stylu "Dłużej tego nie wytrzymam, wychodzę" i opuściła salę. Byłam jej za to bardzo wdzięczna, bo wiedziałam że jest wbrew pozorom bardzo delikatną osobą i nie umie się patrzyć na krzywdę osób które coś dla niej znaczą. Ale niestety, w tym przypadku nie miała wyboru.
-Jestem już zmęczony, muszę podjąć inne środki...Sasuke! Zajmij się naszą rożowowłosą damą.....Lecz nie atakuj z daleka bo twoje ataki mogłyby ją teraz zabić. Musisz postawić na walkę w zwarciu. My idziemy, zostanie Deidara Zetsu i Kakuzu, masz masę czasu, tylko zbytnio jej nie poturbuj.
-Rozumiem.-przytaknął i zaczął zmierzać w moją stronę.
-No kogo ja widzę. Młody Uchiha. Witamy na polu walki.- musiałam zachować przed nim pozory tego że mi na nim już nie zależy.
-Na twoim miejscu, byłbym trochę milszy. Ty jesteś wyczerpana a ja w pełni sił.
-Nie zabijesz mnie bo masz zakaz, nie poturbujesz mnie zbytnio bo nie możesz, więc mogę trochę sobie pożartować.
-Ah i Ty uważasz że ja będę przestrzegał rozkazów Peina?A myślisz że dlaczego wyszedł? Ponieważ gdyby tu został musiałby oglądać mój sprzeciw, bo wiedział że i tak go nie posłucham.
-To wiele zmienia. Trudno, ludzie umierają panie ' Pochodzę z najlepszego klanu na świecie' Uchiha.
Sasuke podbiegł i z impetem wbił pięść w mój brzuch, przyciskając mnie przy tym do posadzki. Z ust poleciała mi stróżka krwi, gdybym w porę zareagowała nie oberwałabym. Kleknął nade mną okrakiem i jedną ręką chwycił mnie za ubranie lekko podnosząc i przypatrując mi się. Ze złością popatrzyłam w jego czarne jak węgiel oczy. Rzeczywiście, nie miał zamiaru mi odpuścić ani trochę.
-Puść.... moją... bluzkę!-moja pięść wylądowała na jego nosie, a sam Sasuke odleciał na parę metrów w tył, z czego zaczęli się śmiać jego koledzy.
-Ty cholerna, mała...-podniósł mnie i cisnął o ścianę obok- ...wredna dziewucho! Wiem że masz obsesję na tym punkcie bo jesteś płaska, ale bez przesady. Chociaż przyznam że pod tą bluzką coś tam się ukrywa...-zaśmiał się.
Jego koledzy ryknęliśmy śmiechem.
-Sasuke, skąd Ty znasz takie słownictwo- śmiał się Kakuzu, co było rzadkim widokiem- No ale zrekompensowałeś się tym ze nieźle jej pojechałeś. Pamiętaj że Dei ma taki fajny sprzęt i powiem Ci że wcale nie ma takich małych, to tylko ta bluzka je maskuje.
-Aj zamknijcie się! A Ty gadaj o wiosce, no już!- nie przestawałam się śmiać.
Podniósł mnie ku górze i mocno przycisnął do ściany szepcąc.
-Nie myśl sobie że będziemy czekać aż znowu wyzdrowiejesz. Jutro, nieważne w jakim stanie będziesz, ponowimy próbę wyciągnięcia informacji, a wtedy zapewne nie będzie Ci do śmiechu....
-Mówiłam Ci już coś...-mój ton głosu przybrał zimną barwę-nie jestem cholernym tchórzem, wolę zginąć niż zdradzić wioskę!
-Jesteś głupia, że kierujesz się lojalnością.
-Głupia powiadasz... bo jestem lojalna. Ty byłeś lojalny...mi...w swoich uczuciach....lecz, to się skończyło. Nie dziwię się czemu teraz nie rozumiesz mnie, w końcu Tobie zapominanie o wszystkim nie sprawia większego problemu. Wszystko traktujesz tak samo, jesteś zimny, obojętny,nieludzki, niezdolny do jakichkolwiek uczuć...
-Wyjdźcie stąd!-krzyknął do towarzyszy.
-Ale Pein kazał..
-Chyba coś powiedziałem!
-Ok, już spokojnie, nie bulwersuj się ,wychodzimy.
Drzwi trzasnęły a Sasuke jeszcze mocniej na mnie naparł.
-Nie wiem czy pamiętasz, ale to ty kazałaś mi zapomnieć. Nie pamiętasz? A może odświeżyć Ci pamięć?
-Wiem co powiedziałam,chciałam jedynie coś sprawdzić i to się potwierdziło.
-O czym Ty mówisz?
-O tym że chciałam tylko coś sprawdzić.
-Co takiego?
-Nie ważne, to już nie ma znaczenia.
-Gadaj do cholery, mam prawo wiedzieć!
-Nie masz żadnego prawa! Odrzucając to wszystko straciłeś całe prawo żeby cokolwiek o mnie wiedzieć! Niczego się nie dowiesz!
-Przecież to Ty kazałaś przestać Cię kochać!
-Wiem...
-No więc o co Ci do cholery jasnej chodzi. Nie mogę Cię zrozumieć-odsunął się lekko i teraz patrzył mi się w oczy.
Nie mogłam powstrzymać łez, same popłynęły mi z oczu. Słowa wychodziły ze mnie jak potok.
-Gdybyś mnie naprawdę kochał... nie odrzuciłbyś tej miłości na zawołanie. Tak naprawdę nic nie czułeś, byłam zabawką, wierzyłam że mnie kochałeś, ale co za osoba potrafi na zawołanie pozbyć się uczuć? Wiesz, możesz być z siebie dumny, chyba pobiłeś rekord, zajęło Ci to zaledwie chwilkę.
-Ty to jesteś......
Odsunął się ode mnie i położył swoją rękę na mojej głowie lekko czochrając mi włosy. I do tego lekko się uśmiechał. Dawno nikt mi tak nie robił.
-Co Ty rob...!-nie zdążyłam dokończyć objął mnie mocno swoimi ramionami. Ta jedna czułość wystarczyła aby puściły mi nerwy. Z moich oczów leciało coraz więcej łez.
-Nie wierzę, że kazałaś mi przestać kochać, a nadal tak reagujesz na mój dotyk....Głupia dziewczyno- odchylił mój podbródek i mnie pocałował- przestałem kochać bo mi kazałaś... ale jedno słowo i....
-Kochaj...-wyszeptałam mocniej się w niego wtulając.
-Tylko...wiesz że nie będziemy mogli być razem jeżeli nie jesteś z nami.
-Dołączę do was. I tak uda mi się jeszcze pogodzić z wami wioskę.
-No to masz trudne zadanie. Wezmę Cię na ręce i pójdziemy do Peina,trochę Cię poturbowałem.
*************************************************
-No to teraz ja kręcę na to wygląda- powiedział zadowolony Kankurou po czym zakręcił butelką.
Wypadło na Nejiego. Każdy wiedział że Kankurou i Neji dawali sobie najostrzejsze zadania.
-A więc...ściągnij bluzkę usiądź jakoś zbereźnie na jakiejś osobie i ja pocałuj z języczkiem. Ale nie może być to TenTen.
-No chyba żartujesz sobie, przecież jest moja dziewczyną, powinienem mieć ją do wyboru.
-No cóż miejmy nadzieję że się nie obrazi na Ciebie, a gramy na chamskie.
-Tak, teraz nie będzie zła, a zobaczysz co będzie potem.
-Peszek stary.
-TenTen kotku- zwrócił się do dziewczyny- Ty wybierz tą osobę.
-Lee-odpowiedziała bez zastanowienia.
-Ale to jest mężczyzna.
-No tak, ale Kankurou powiedział że na jakąś osobę, nie musi to być dziewczyna.
-Ale...
-Chyba nie chcesz żebym akurat dzisiaj była zła, prawda?
-Nie, dzisiaj nie chcę.
-Uuuu czyżby sex się szykował?-zaśmiał się Kankurou- dla sexu też bym sie na wszystko zgodził.
-Ah zamknij się, a Ty Lee, chodź tu-powiedział ściągając bluzkę i siadając na chłopaka.
-Neji-kun.....-chłopak się zaczerwienił- Ale to tak niezręcznie, ja nigdy nie całowałem się z chłopakiem..
-Lee, ja też nie, to mój pierwszy raz, a teraz miejmy to za sobą.
-Hai, Neji, niech pomoże nam w tym siła młodości....
-Jak to ma Ci pomóc, to już niech nam pomoże...
Zatopił swoje usta w ustach krzaczastego, powoli wpychając mu do gardła język. Wszyscy wpadli w śmiech kiedy brewka jęknął z rokoszy.
Nie ukrywając, brązowowłosa była trochę zazdrosna o bruneta. Oglądając scenę ich pocałunku zrobiło się jej trochę gorąco.
Neji usiadł z powrotem koło TenTen, a Lee ledwo doszedł na swoje miejsce.
-Neji-nszeptała TenTen tak cicho że tylko chłopak ja słyszał- nałóż bluzkę...
-Ale po co?
-Bo inne będą się na Ciebie patrzeć.
-Przestań , są pijane, a mi jest gorąco, posiedzę tak jeszcze trochę...
-Ale..
-TenTen o Ci chodzi...-spojrzał z poirytowaniem na dziewczynę, lecz kiedy zobaczył jej purpurową twarz łobuzersko się uśmiechnął.
Lekko podniósł jej podbródek i spojrzał w oczy, ale ona opuściła wzrok.
-Temari kręć za mnie-powiedział Hyuuga.
-Jak chcesz.-dziewczyna chwyciła butelkę.
Brunet ponownie zaczął się przypatrywać swojej dziewczynie dokładnie ją oglądając.
-Dlaczego się tak czerwienisz? To do Ciebie nie podobne.-lekko zachichotał.
-J-Ja, tak nie wiem, gorąco tu bardzo- chciała wstać lecz Neji ją z powrotem posadził na kanapie- Chce iść się przewietrzyć.
-Ale czy aby na pewno jest Ci dlatego gorąco? Ciągle się patrzysz na mój nagi tors...-wziął jej rękę i przyłożył do swojego umięśnionego brzucha, a ona odskoczyła.
-Po prostu się ubierz...
-Chyba żartujesz... Kręci Cię to że jestem bez koszulki, widzę to po tobie TenTen. To dlatego zawsze gdy chciałem ćwiczyć z Tobą bez bluzki to tak się wzbraniałaś.
Długowłosy wsadził jej rękę pod sukienkę i ułożył ją sobie na jej talii. Dziewczyna zadrżała pod jego dotykiem, co było wystarczającym pozwoleniem dla chłopaka aby kontynuował.
-Neji, mi naprawdę gorąco, przestań już....
-To bardzo dobrze,jeszcze trochę Cię rozpalę....- zaczął całować ją po szyi- Bo chyba wiesz co mi obiecałaś.
-Jeżeli będziesz mi tak robił to zaraz odwołam to co powiedziałam przed impreza.
-Jesteś tego pewna?- przyłożył swoje czoło do jej czoła- Oczywiście mogę przestać, ale jak teraz to zrobię to potem nici z wszystkiego....
TenTen lekko się wzdrygnęła,chyba zrozumiała przekaz chłopaka.
-Neji, chodźmy do domu....-szepnęła mu do ucha.
-Teraz?
Zdziwił się, ale patrząc na pożądanie na twarzy dziewczyny nie mógł jej odmówić.
-My się zwijamy, na razie wam.
-Po minie TenTen widzę co się szykuje- śmiał się Kankurou.
-Zazdrościsz że ty dzisiaj nie będziesz takiego czegoś miał?- zakpił Neji wychodząc z domu.
-Cholerny debil! Co ty sobie myślisz...!-krzyczał za nim lalkarz.
-Uspokój się - głaskała go po nodze Ino - To Neji, on tak zawsze.
-W sumie to masz rację. No to kto teraz. Oni nam się wykruszyli. Pewnie dzisiaj wszyscy tak skończymy jak oni.
-Na pewno nie -zaprotestowała Temari.
-Shika, ty to masz przesrane- znów wtrącił się Kankurou
-Spokojnie, jeszcze zobaczymy.Jeżeli nie to się przekona ze ja też potrafię być upierdliwy. Nie będę już taki miły.
-Nie zastraszysz mnie- zakpiła Temari, lecz w duchu bała się.
- No to się przekonasz. To twój wybór kochanie.-pocałował ją w czoło, co dziewczyna przyjęła z uśmiechem- Dobra to ja miałam kręcić za Nejiego a więc....Shikamaru? Co by Ci tu dać?-zaśmiała się diebelsko- A może coś z Tsunade? I tak jest nieźle spojona.
-Proszę tylko nie ona.Jak dostanę to przez tydzień nie wyjdę ze szpitala.
-No dobra, dobra, no to..... Ułóż dłonie Naruto na ciele Hinaty tak aby zaczęła się rumienić. A jest dość pijana, więc wiem że będzie trudno.
-Ale Temari-chan!- krzyknęła Hinata.
-Spokojnie, zapewne mu się nie uda, to Shika, jest leniwy.
-Ja leniwy? Ułożę je tak,jak dotykam Ciebie jak jesteśmy sami-zaśmiał się.
-Nawet nie próbuj!
-Zadanie to zadanie, nie zakazałaś mi zaczerpywania pomysłów z życia codziennego.
-Ale Ty jesteś upierdliwy...
Mimo dogadywania Temari, Shice bardzo szybko udało się zaczerwienić Hinatę. Wszyscy spojrzeli podejrzliwie na Temari, uśmiechając się.
-MMM, siostra...-powiedział czerwonowłosy- Co ja tu widzę? Już nie jesteś małą dziewczynką skoro bawisz się w takie rzeczy z naszym Shikamaru.
-Stul dziób głąbie, on wcale mi tak nie robi! - zaczerwieniła się.
-Jak to nie?- oburzył się Shikamaru- Jak Ci się nie podoba to ok, więcej Cie nie dotknę!- wyszedł z kółka idąc w stronę baru gdzie siedział Gai z Kakashim, tym razem bez dziewczyn- Mogę się dołączyć? Chętnie bym się czegoś napił.
-Jasne , siadaj siadaj -odpowiedział Kakashi stawiając przed nim sake- Dzisiaj pijemy do końca. W końcu nieczęsto zdarza się taka impreza.
Trojka mężczyzn siedziała i co chwilę popijała nowy kieliszek sake co chwila o coś się kłócąc. Shikamaru pił podwójnie. Na jeden ich kieliszek, mu przypadały dwa, więc chcąc czy nie chcąc, był troszkę wstawiony mimo iż miał bardzo mocną głowę.
-Temari, nie masz zamiaru za nim iść?- spytała Matsuri która długo się nie odzywała- A jak rozzłości się na dobre i nie będzie nawet chciał z Tobą rozmawiać? Gdyby Gaara-sama się na mnie wściekł...
-Ja się nigdy na Ciebie nie wścieknę Matsuri...
-No ale jeżeli jednak, to próbowałabym jakoś załagodzić sytuację....
-Tema, Matsurcia ma racje- włączyła się Hinata- Uraziłaś jego męską dumę,pewnie nie będzie tak łatwo Ci się z nim pogodzić.
-Ona ma racje, wiem co mówię. Jestem z Shikom w drużynie- powiedziała Ino- A twój brat jest pod tym względem do niego podobny. Jeżeli teraz z nim pójdziesz porozmawiać będzie Ci ciężko, ale im dłużej czekasz tym będzie Ci trudniej.
-Nic mu nie będzie- odpowiedziała blondyna.
-Temari!-krzyknął Kiba- Wiem że mamy małe spięcia ze sobą, ale jeżeli chcesz żebyście jutro nadal byli parą idź teraz, odciągnij go na bok i porozmawiaj! Jeżeli się napije teraz z Gaiem i Kakashim.....Czy ty kiedykolwiek pokłóciłaś się z nim jak był pijany a potem z nim rozmawiałaś?
-Nie...
-No właśnie, a uwierz mi że wtedy diametralnie się zmienia. Już nie jest taki leniwy tylko wali z grubej rury, mówi słowa których normalnie by do danej osoby nie powiedział. A nie są to miłe słowa...wyrzuca z siebie wszystkie żale i złości....No, więc wybieraj, albo teraz albo w ogóle. Bo później sam Cię do niego nie puszczę bo usłyszysz same wulgaryzmy na swój temat... Tak na niego działa alkohol.
Temari wstała i bez zastanowienia ruszyła ku barowi. Na chwile się zatrzymała lecz ponowni ruszyła w stronę bruneta.
-No,no Kiba, nieźle ją nastraszyłeś tym swoim gadaniem- powiedział Naruto a reszta buchnęła śmiechem.
-Nie straszyłem jej, mówiłem jej prawdę- zapadła cisza- Shikamaru naprawdę tak się zachowuje, więc powiedzenie jej prawdy w tym stadium było najlepszym rozwiązaniem, teraz możemy tylko być dobrej myśli.
-Biedna Temari- westchnęła Hinata.
-Hinatka-chan, nie martw się- Uzumaki przycisnął ją do torsu- będzie dobrze. Teamari ma sobie nie poradzić? Przecież to babka głaz!- wszyscy ponownie ryknęli śmiechem- A teraz wypijmy coś!
-Shika....Możemy pogadać...?
-Sakura....-do pokoju weszła Konan.
-Co Ty tu robisz, nie powinno Cię tu być, jak by się dowiedzieli to....
-Nikt mnie nie zauważy. Słuchaj mnie uważnie. Tu masz pigułkę zwiększającą poziom czakry,weź ją zaraz, zanim przyjdzie do Ciebie Kabuto i Cię stąd zabierze . dzięki temu będzie Ci łatwiej.
-Dziekuję...
-Nie dziękuj, podziękujesz mi po wszystkim.
Jedyne co mogłam robić to odbijać ataki, ale miałam też okazję do atakowania i z nich korzystałam. Pein oberwał parę razy, lecz nie zrobiło to na nim większego wrażenia.
-Nie musisz się męczyć, wystarczy że powiesz nam parę informacji odnośnie wioski które chcemy wiedzieć i damy Ci spokój.
-Chyba oszalałeś. Nie wydam swoich.
-Wolisz za nich cierpieć, niż się ochronić?
-Jedna osoba znaczy o wiele mniej od wszystkich. Jest jeszcze inna opcja...
-O, zaszczyć mnie swoją odpowiedzią. Jakaż to opcja.
-Jeszcze mogę za nich umrzeć. Mogę oddać swoje życie...lecz chyba jeszcze trochę powalczę-zaśmiałam się, wycierając krew z ust.
-Nie tak prędko, nie myśl ze tylko dzisiaj przez to przechodzisz- rzucił we mnie kolejną serią ataków.
Spojrzałam na Konan. Szepnęła do Paina coś w stylu "Dłużej tego nie wytrzymam, wychodzę" i opuściła salę. Byłam jej za to bardzo wdzięczna, bo wiedziałam że jest wbrew pozorom bardzo delikatną osobą i nie umie się patrzyć na krzywdę osób które coś dla niej znaczą. Ale niestety, w tym przypadku nie miała wyboru.
-Jestem już zmęczony, muszę podjąć inne środki...Sasuke! Zajmij się naszą rożowowłosą damą.....Lecz nie atakuj z daleka bo twoje ataki mogłyby ją teraz zabić. Musisz postawić na walkę w zwarciu. My idziemy, zostanie Deidara Zetsu i Kakuzu, masz masę czasu, tylko zbytnio jej nie poturbuj.
-Rozumiem.-przytaknął i zaczął zmierzać w moją stronę.
-No kogo ja widzę. Młody Uchiha. Witamy na polu walki.- musiałam zachować przed nim pozory tego że mi na nim już nie zależy.
-Na twoim miejscu, byłbym trochę milszy. Ty jesteś wyczerpana a ja w pełni sił.
-Nie zabijesz mnie bo masz zakaz, nie poturbujesz mnie zbytnio bo nie możesz, więc mogę trochę sobie pożartować.
-Ah i Ty uważasz że ja będę przestrzegał rozkazów Peina?A myślisz że dlaczego wyszedł? Ponieważ gdyby tu został musiałby oglądać mój sprzeciw, bo wiedział że i tak go nie posłucham.
-To wiele zmienia. Trudno, ludzie umierają panie ' Pochodzę z najlepszego klanu na świecie' Uchiha.
Sasuke podbiegł i z impetem wbił pięść w mój brzuch, przyciskając mnie przy tym do posadzki. Z ust poleciała mi stróżka krwi, gdybym w porę zareagowała nie oberwałabym. Kleknął nade mną okrakiem i jedną ręką chwycił mnie za ubranie lekko podnosząc i przypatrując mi się. Ze złością popatrzyłam w jego czarne jak węgiel oczy. Rzeczywiście, nie miał zamiaru mi odpuścić ani trochę.
-Puść.... moją... bluzkę!-moja pięść wylądowała na jego nosie, a sam Sasuke odleciał na parę metrów w tył, z czego zaczęli się śmiać jego koledzy.
-Ty cholerna, mała...-podniósł mnie i cisnął o ścianę obok- ...wredna dziewucho! Wiem że masz obsesję na tym punkcie bo jesteś płaska, ale bez przesady. Chociaż przyznam że pod tą bluzką coś tam się ukrywa...-zaśmiał się.
Jego koledzy ryknęliśmy śmiechem.
-Sasuke, skąd Ty znasz takie słownictwo- śmiał się Kakuzu, co było rzadkim widokiem- No ale zrekompensowałeś się tym ze nieźle jej pojechałeś. Pamiętaj że Dei ma taki fajny sprzęt i powiem Ci że wcale nie ma takich małych, to tylko ta bluzka je maskuje.
-Aj zamknijcie się! A Ty gadaj o wiosce, no już!- nie przestawałam się śmiać.
Podniósł mnie ku górze i mocno przycisnął do ściany szepcąc.
-Nie myśl sobie że będziemy czekać aż znowu wyzdrowiejesz. Jutro, nieważne w jakim stanie będziesz, ponowimy próbę wyciągnięcia informacji, a wtedy zapewne nie będzie Ci do śmiechu....
-Mówiłam Ci już coś...-mój ton głosu przybrał zimną barwę-nie jestem cholernym tchórzem, wolę zginąć niż zdradzić wioskę!
-Jesteś głupia, że kierujesz się lojalnością.
-Głupia powiadasz... bo jestem lojalna. Ty byłeś lojalny...mi...w swoich uczuciach....lecz, to się skończyło. Nie dziwię się czemu teraz nie rozumiesz mnie, w końcu Tobie zapominanie o wszystkim nie sprawia większego problemu. Wszystko traktujesz tak samo, jesteś zimny, obojętny,nieludzki, niezdolny do jakichkolwiek uczuć...
-Wyjdźcie stąd!-krzyknął do towarzyszy.
-Ale Pein kazał..
-Chyba coś powiedziałem!
-Ok, już spokojnie, nie bulwersuj się ,wychodzimy.
Drzwi trzasnęły a Sasuke jeszcze mocniej na mnie naparł.
-Nie wiem czy pamiętasz, ale to ty kazałaś mi zapomnieć. Nie pamiętasz? A może odświeżyć Ci pamięć?
-Wiem co powiedziałam,chciałam jedynie coś sprawdzić i to się potwierdziło.
-O czym Ty mówisz?
-O tym że chciałam tylko coś sprawdzić.
-Co takiego?
-Nie ważne, to już nie ma znaczenia.
-Gadaj do cholery, mam prawo wiedzieć!
-Nie masz żadnego prawa! Odrzucając to wszystko straciłeś całe prawo żeby cokolwiek o mnie wiedzieć! Niczego się nie dowiesz!
-Przecież to Ty kazałaś przestać Cię kochać!
-Wiem...
-No więc o co Ci do cholery jasnej chodzi. Nie mogę Cię zrozumieć-odsunął się lekko i teraz patrzył mi się w oczy.
Nie mogłam powstrzymać łez, same popłynęły mi z oczu. Słowa wychodziły ze mnie jak potok.
-Gdybyś mnie naprawdę kochał... nie odrzuciłbyś tej miłości na zawołanie. Tak naprawdę nic nie czułeś, byłam zabawką, wierzyłam że mnie kochałeś, ale co za osoba potrafi na zawołanie pozbyć się uczuć? Wiesz, możesz być z siebie dumny, chyba pobiłeś rekord, zajęło Ci to zaledwie chwilkę.
-Ty to jesteś......
Odsunął się ode mnie i położył swoją rękę na mojej głowie lekko czochrając mi włosy. I do tego lekko się uśmiechał. Dawno nikt mi tak nie robił.
-Co Ty rob...!-nie zdążyłam dokończyć objął mnie mocno swoimi ramionami. Ta jedna czułość wystarczyła aby puściły mi nerwy. Z moich oczów leciało coraz więcej łez.
-Nie wierzę, że kazałaś mi przestać kochać, a nadal tak reagujesz na mój dotyk....Głupia dziewczyno- odchylił mój podbródek i mnie pocałował- przestałem kochać bo mi kazałaś... ale jedno słowo i....
-Kochaj...-wyszeptałam mocniej się w niego wtulając.
-Tylko...wiesz że nie będziemy mogli być razem jeżeli nie jesteś z nami.
-Dołączę do was. I tak uda mi się jeszcze pogodzić z wami wioskę.
-No to masz trudne zadanie. Wezmę Cię na ręce i pójdziemy do Peina,trochę Cię poturbowałem.
*************************************************
-No to teraz ja kręcę na to wygląda- powiedział zadowolony Kankurou po czym zakręcił butelką.
Wypadło na Nejiego. Każdy wiedział że Kankurou i Neji dawali sobie najostrzejsze zadania.
-A więc...ściągnij bluzkę usiądź jakoś zbereźnie na jakiejś osobie i ja pocałuj z języczkiem. Ale nie może być to TenTen.
-No chyba żartujesz sobie, przecież jest moja dziewczyną, powinienem mieć ją do wyboru.
-No cóż miejmy nadzieję że się nie obrazi na Ciebie, a gramy na chamskie.
-Tak, teraz nie będzie zła, a zobaczysz co będzie potem.
-Peszek stary.
-TenTen kotku- zwrócił się do dziewczyny- Ty wybierz tą osobę.
-Lee-odpowiedziała bez zastanowienia.
-Ale to jest mężczyzna.
-No tak, ale Kankurou powiedział że na jakąś osobę, nie musi to być dziewczyna.
-Ale...
-Chyba nie chcesz żebym akurat dzisiaj była zła, prawda?
-Nie, dzisiaj nie chcę.
-Uuuu czyżby sex się szykował?-zaśmiał się Kankurou- dla sexu też bym sie na wszystko zgodził.
-Ah zamknij się, a Ty Lee, chodź tu-powiedział ściągając bluzkę i siadając na chłopaka.
-Neji-kun.....-chłopak się zaczerwienił- Ale to tak niezręcznie, ja nigdy nie całowałem się z chłopakiem..
-Lee, ja też nie, to mój pierwszy raz, a teraz miejmy to za sobą.
-Hai, Neji, niech pomoże nam w tym siła młodości....
-Jak to ma Ci pomóc, to już niech nam pomoże...
Zatopił swoje usta w ustach krzaczastego, powoli wpychając mu do gardła język. Wszyscy wpadli w śmiech kiedy brewka jęknął z rokoszy.
Nie ukrywając, brązowowłosa była trochę zazdrosna o bruneta. Oglądając scenę ich pocałunku zrobiło się jej trochę gorąco.
Neji usiadł z powrotem koło TenTen, a Lee ledwo doszedł na swoje miejsce.
-Neji-nszeptała TenTen tak cicho że tylko chłopak ja słyszał- nałóż bluzkę...
-Ale po co?
-Bo inne będą się na Ciebie patrzeć.
-Przestań , są pijane, a mi jest gorąco, posiedzę tak jeszcze trochę...
-Ale..
-TenTen o Ci chodzi...-spojrzał z poirytowaniem na dziewczynę, lecz kiedy zobaczył jej purpurową twarz łobuzersko się uśmiechnął.
Lekko podniósł jej podbródek i spojrzał w oczy, ale ona opuściła wzrok.
-Temari kręć za mnie-powiedział Hyuuga.
-Jak chcesz.-dziewczyna chwyciła butelkę.
Brunet ponownie zaczął się przypatrywać swojej dziewczynie dokładnie ją oglądając.
-Dlaczego się tak czerwienisz? To do Ciebie nie podobne.-lekko zachichotał.
-J-Ja, tak nie wiem, gorąco tu bardzo- chciała wstać lecz Neji ją z powrotem posadził na kanapie- Chce iść się przewietrzyć.
-Ale czy aby na pewno jest Ci dlatego gorąco? Ciągle się patrzysz na mój nagi tors...-wziął jej rękę i przyłożył do swojego umięśnionego brzucha, a ona odskoczyła.
-Po prostu się ubierz...
-Chyba żartujesz... Kręci Cię to że jestem bez koszulki, widzę to po tobie TenTen. To dlatego zawsze gdy chciałem ćwiczyć z Tobą bez bluzki to tak się wzbraniałaś.
Długowłosy wsadził jej rękę pod sukienkę i ułożył ją sobie na jej talii. Dziewczyna zadrżała pod jego dotykiem, co było wystarczającym pozwoleniem dla chłopaka aby kontynuował.
-Neji, mi naprawdę gorąco, przestań już....
-To bardzo dobrze,jeszcze trochę Cię rozpalę....- zaczął całować ją po szyi- Bo chyba wiesz co mi obiecałaś.
-Jeżeli będziesz mi tak robił to zaraz odwołam to co powiedziałam przed impreza.
-Jesteś tego pewna?- przyłożył swoje czoło do jej czoła- Oczywiście mogę przestać, ale jak teraz to zrobię to potem nici z wszystkiego....
TenTen lekko się wzdrygnęła,chyba zrozumiała przekaz chłopaka.
-Neji, chodźmy do domu....-szepnęła mu do ucha.
-Teraz?
Zdziwił się, ale patrząc na pożądanie na twarzy dziewczyny nie mógł jej odmówić.
-My się zwijamy, na razie wam.
-Po minie TenTen widzę co się szykuje- śmiał się Kankurou.
-Zazdrościsz że ty dzisiaj nie będziesz takiego czegoś miał?- zakpił Neji wychodząc z domu.
-Cholerny debil! Co ty sobie myślisz...!-krzyczał za nim lalkarz.
-Uspokój się - głaskała go po nodze Ino - To Neji, on tak zawsze.
-W sumie to masz rację. No to kto teraz. Oni nam się wykruszyli. Pewnie dzisiaj wszyscy tak skończymy jak oni.
-Na pewno nie -zaprotestowała Temari.
-Shika, ty to masz przesrane- znów wtrącił się Kankurou
-Spokojnie, jeszcze zobaczymy.Jeżeli nie to się przekona ze ja też potrafię być upierdliwy. Nie będę już taki miły.
-Nie zastraszysz mnie- zakpiła Temari, lecz w duchu bała się.
- No to się przekonasz. To twój wybór kochanie.-pocałował ją w czoło, co dziewczyna przyjęła z uśmiechem- Dobra to ja miałam kręcić za Nejiego a więc....Shikamaru? Co by Ci tu dać?-zaśmiała się diebelsko- A może coś z Tsunade? I tak jest nieźle spojona.
-Proszę tylko nie ona.Jak dostanę to przez tydzień nie wyjdę ze szpitala.
-No dobra, dobra, no to..... Ułóż dłonie Naruto na ciele Hinaty tak aby zaczęła się rumienić. A jest dość pijana, więc wiem że będzie trudno.
-Ale Temari-chan!- krzyknęła Hinata.
-Spokojnie, zapewne mu się nie uda, to Shika, jest leniwy.
-Ja leniwy? Ułożę je tak,jak dotykam Ciebie jak jesteśmy sami-zaśmiał się.
-Nawet nie próbuj!
-Zadanie to zadanie, nie zakazałaś mi zaczerpywania pomysłów z życia codziennego.
-Ale Ty jesteś upierdliwy...
Mimo dogadywania Temari, Shice bardzo szybko udało się zaczerwienić Hinatę. Wszyscy spojrzeli podejrzliwie na Temari, uśmiechając się.
-MMM, siostra...-powiedział czerwonowłosy- Co ja tu widzę? Już nie jesteś małą dziewczynką skoro bawisz się w takie rzeczy z naszym Shikamaru.
-Stul dziób głąbie, on wcale mi tak nie robi! - zaczerwieniła się.
-Jak to nie?- oburzył się Shikamaru- Jak Ci się nie podoba to ok, więcej Cie nie dotknę!- wyszedł z kółka idąc w stronę baru gdzie siedział Gai z Kakashim, tym razem bez dziewczyn- Mogę się dołączyć? Chętnie bym się czegoś napił.
-Jasne , siadaj siadaj -odpowiedział Kakashi stawiając przed nim sake- Dzisiaj pijemy do końca. W końcu nieczęsto zdarza się taka impreza.
Trojka mężczyzn siedziała i co chwilę popijała nowy kieliszek sake co chwila o coś się kłócąc. Shikamaru pił podwójnie. Na jeden ich kieliszek, mu przypadały dwa, więc chcąc czy nie chcąc, był troszkę wstawiony mimo iż miał bardzo mocną głowę.
-Temari, nie masz zamiaru za nim iść?- spytała Matsuri która długo się nie odzywała- A jak rozzłości się na dobre i nie będzie nawet chciał z Tobą rozmawiać? Gdyby Gaara-sama się na mnie wściekł...
-Ja się nigdy na Ciebie nie wścieknę Matsuri...
-No ale jeżeli jednak, to próbowałabym jakoś załagodzić sytuację....
-Tema, Matsurcia ma racje- włączyła się Hinata- Uraziłaś jego męską dumę,pewnie nie będzie tak łatwo Ci się z nim pogodzić.
-Ona ma racje, wiem co mówię. Jestem z Shikom w drużynie- powiedziała Ino- A twój brat jest pod tym względem do niego podobny. Jeżeli teraz z nim pójdziesz porozmawiać będzie Ci ciężko, ale im dłużej czekasz tym będzie Ci trudniej.
-Nic mu nie będzie- odpowiedziała blondyna.
-Temari!-krzyknął Kiba- Wiem że mamy małe spięcia ze sobą, ale jeżeli chcesz żebyście jutro nadal byli parą idź teraz, odciągnij go na bok i porozmawiaj! Jeżeli się napije teraz z Gaiem i Kakashim.....Czy ty kiedykolwiek pokłóciłaś się z nim jak był pijany a potem z nim rozmawiałaś?
-Nie...
-No właśnie, a uwierz mi że wtedy diametralnie się zmienia. Już nie jest taki leniwy tylko wali z grubej rury, mówi słowa których normalnie by do danej osoby nie powiedział. A nie są to miłe słowa...wyrzuca z siebie wszystkie żale i złości....No, więc wybieraj, albo teraz albo w ogóle. Bo później sam Cię do niego nie puszczę bo usłyszysz same wulgaryzmy na swój temat... Tak na niego działa alkohol.
Temari wstała i bez zastanowienia ruszyła ku barowi. Na chwile się zatrzymała lecz ponowni ruszyła w stronę bruneta.
-No,no Kiba, nieźle ją nastraszyłeś tym swoim gadaniem- powiedział Naruto a reszta buchnęła śmiechem.
-Nie straszyłem jej, mówiłem jej prawdę- zapadła cisza- Shikamaru naprawdę tak się zachowuje, więc powiedzenie jej prawdy w tym stadium było najlepszym rozwiązaniem, teraz możemy tylko być dobrej myśli.
-Biedna Temari- westchnęła Hinata.
-Hinatka-chan, nie martw się- Uzumaki przycisnął ją do torsu- będzie dobrze. Teamari ma sobie nie poradzić? Przecież to babka głaz!- wszyscy ponownie ryknęli śmiechem- A teraz wypijmy coś!
-Shika....Możemy pogadać...?
niedziela, 31 marca 2013
15. Gaara x Matsuri (4)
-Oi! Witajcie!-krzyczał Naruto w drzwiach do nowo powitanych gości- Macie spóźnienie. Nawet Kankurou z Ino przyszli wcześniej, a przecież wiecie jak Ino się szykuje.
-Naruto! Daj im spokój! - krzyczał Kiba - Oczywiście jeżeli nie chcesz dostać od Temari, widzę że jej już ręka chodzi.Shikamaru pewnie już oberwał, współczuje mu-nabijał się Inuzuka.
-Ej kundlu! Ja tu stoję i wszystko słyszę!-blondynka ruszyła w stronę Kiby z wielkim rozpędem i zatrzymała swoją pięść na jego głowie z dużym hukiem- Następnym razem uważaj na słowa...A teraz won!
-Stary jak Ty z nią wytrzymujesz!-krzyczał w biegu do Shiki uciekając od blondyny.
-Praktyka czyni mistrza- mruknął Nara pod nosem wchodząc do środka i zostawiając Temari.
-Ej Temari! A gdzie Gaara?- spytał zawiedziony Naruto- Obiecał że przyjdzie.
-Jak obiecał to przyjdzie, pewnie się szykuje.
Lecz na myśl nie przyszło jej raczej szykowanie się, lecz pewna drobna brunetka, która w tym czasie przebywała z nim sam na sam w pokoju.
Dziewczyny ( Temari, Ino, TenTen, Hinata,) usiadły przy stoliku z kanapami zaciekle o czymś rozmawiając, a mężczyźni ( Shika, Kankurou, Neji, Naruto, Kiba i Lee) usiedli na razie przy barze, pijąc co chwila nowy kieliszek Sake.
-Hinata- zaczęła Temari- Jak Ci idą sprawy z Naruto..
-Temari-sama...-zaczerwieniła się Hyuuga.
-Tu chodzi o to że Hinata jest już bardziej odważna, ale nadal się czegoś boi. Dlatego dzisiaj jej nie odpuszczę i zamierzam coś zdziałać-dodała Ino.
-Jeżeli to ma oznaczać coś lepszego dla Hinaty to wchodzę w to - mruknęła z zadowoleniem Temari- W końcu kiedyś musi to nastąpić.
-Ale ja naprawdę dam sobie rad sama-protestowała biołowłosa.
-Nie bój się, wypijesz trochę i sama mu wszystko wyjaśnisz, ja tak miałam z Nejim- zaśmiała się TenTen-A teraz cicho, idzie tu cała zgraja.
W czasie gdy chłopacy zajmowali miejsca koło dziewczyn, do domu Naruto wszedł Gaara z Matsuri.
-Gaara!- blondyn rzucił się na szyję Kazekage a ten odwzajemnił uścisk- Kope lat! A to kto?- wskazał na dziewczynę.
-To jest jego dziewczyna- dokończyła Temari za brata- Chodźcie, usiądźcie koło mnie.
-Temari, nie musisz mnie w tym wyręczać, sam bym sobie świetnie poradził z tym.....
-O czyli jednak rozmowa sam na sam wiele wam dała. Więc jednak na prawdę ze sobą jesteście.
-Kankurou, a Ty skąd wiesz że....
-Gaara, bracie, nasza siostra mówi to wszystkim, jak byś nie zauważył jest lekko.....podpita....
-Cała Ona, do procentów zawsze pierwsza.
Grupka długo siedziała i piła, inni goście kręcili się po całym domu i o czymś rozmawiali lub tańczyli. Gai z Kakashim siedzieli przy barze z Shizune i Anko i o czymś zaciekle dyskutowali z lekkimi wypiekami na twarzach co niezbyt podobało się dziewczyną, a kawałek dalej siedziała Tsunade z Jiraiyą, którzy co chwila się całowali. Oczywiście jak to na imprezie nie obyło się bez alkoholu i cała nasz grupka była już lekko podpita.
-A może zagrajmy w coś-zaproponowała Ino- Butelka co wy na to?
-W sumie dobry pomysł, ale oczywiście wszystko dozwolone bo inaczej chłopacy nie grają-powiedziała zrezygnowana TenTen- Zawsze jak trafiają na chłopaka wybierają chamskie zadania.
-Czyli nie mamy wyjścia. To kto za?
Każdy się zgodził, a chłopacy donieśli jedną kanapę i parę pufek aby usiąść w kole.
-To może Naruto jako gospodarz niech kręci pierwszy-zaproponował Gaara.
-Ok- Uzumaki chwycił butelkę i zakręcił.
Wypadło na Hinatę. Lekko się zaczerwieniła ale nie było można tego odróżnić od rumieńców po alkoholu. Kiedy blondyn podał zadanie ( bo spośród prawdy i wyzwania wybrała wyzwanie ) wszystkich ogarnął niemały szok. Nie spodziewali się tego po nim.
-No Hinatka to jak? Dasz mi tego buziaka?- zakokietował.
-J-Ja....a może być w policzek?-spytała, a Ino z rozmachem uderzyła się w czoło.
Każdy wiedział o jej uczuciach do blondyna i gdyby mogli, pewnie zrobiliby to samo co Yamanaka.
-Jak już nalegasz...- powiedział zrezygnowanym głosem i nadstawił lewy policzek.
Dziewczyna lekko się przysunęła i już miała go prawie całowała gdy ten odwrócił głowę, a jej usta spoczęły na jego.
-Naruto-kun!-krzyknęła Hinata- Jak mogłeś to zrobić! Jesteś nieodpowiedzialny!- pstryknęła go w nos a blondyn potarł się po nim z bólu.
-Hinatka-chan, ale przecież...-w tym momencie przy Hinacie wyglądał jak malutki szczeniaczek który chowa się przed straszną panią- przecież to nic złego....
-Nic złego?! Poprzez pocałunek wyraża się swoje uczucia! A dla Ciebie to nie robi różnicy! Baka Naruto!- tym razem pstryknęła mu w czoło.
Wszyscy patrzeli się na nich jak oczarowani. Pierwszy raz widzieli taką stanowczą Hinatę i takiego wystraszonego Naruto. Nikt się nie odzywał , tylko czekali jak potoczą się ich dalsze losy.
-Hinatka, ale kto powiedział że ja to tak bez uczuć...- powiedział cicho lecz każdy usłyszał, lecz gdy wydobył z siebie te słowa szybko zatkał sobie usta ręką- Znaczy się ja chciałem powiedzieć że....-jąkał się.
- Możesz powtórzyć?-spytała Hyuuga wciąż trzymając rękę przy czole chłopaka.
-A możemy porozmawiać później? Bo tak jakby za dużo ludzi, no wiesz.....
-Hai...
Oboje usiadło i gra zaczęła toczyć się dalej.
-No to ja widzę że wasza dwójka nie będzie miała spokojnej nocy-powiedział Neji patrząc się znacząco na Hinatę, za co dostał kuksańca od TenTen- w każdym razie..-odchrząknął- Hinata, teraz ty kręcisz.
Wypadło na Gaarę.
-O! Już wiem! Ze względu że jesteście nową parą z naszą słodką Matsuri ,jeszcze nikt nie widział jak się całujecie wiec, to będzie Twoje zadanie.
-Hinata!Ale Ty tak na serio?-zapytał zdezorientowany Gaara.
-Jak najbardziej. Takie zadanie, musisz je wykonać.
Gaara przez chwilę patrzył się na Matsuri, po czym zaczął się do niej zbliżać. Dziewczyna zarumieniła się, ale nie odsunęła się od czerwonowłosego. Po chwili złączył swoje usta z jej i spotkał się z wielką przyjemnością bo to ona przejęła inicjatywę wkładając mu język do ust.
Impreza się rozkręcała, lecz nie dla wszystkich było to miły wieczór. Gdzieś w miejscu zupełnie oddalonym od wioski jedna jej mieszkanka przeżywała katusze...
-Naruto! Daj im spokój! - krzyczał Kiba - Oczywiście jeżeli nie chcesz dostać od Temari, widzę że jej już ręka chodzi.Shikamaru pewnie już oberwał, współczuje mu-nabijał się Inuzuka.
-Ej kundlu! Ja tu stoję i wszystko słyszę!-blondynka ruszyła w stronę Kiby z wielkim rozpędem i zatrzymała swoją pięść na jego głowie z dużym hukiem- Następnym razem uważaj na słowa...A teraz won!
-Stary jak Ty z nią wytrzymujesz!-krzyczał w biegu do Shiki uciekając od blondyny.
-Praktyka czyni mistrza- mruknął Nara pod nosem wchodząc do środka i zostawiając Temari.
-Ej Temari! A gdzie Gaara?- spytał zawiedziony Naruto- Obiecał że przyjdzie.
-Jak obiecał to przyjdzie, pewnie się szykuje.
Lecz na myśl nie przyszło jej raczej szykowanie się, lecz pewna drobna brunetka, która w tym czasie przebywała z nim sam na sam w pokoju.
Dziewczyny ( Temari, Ino, TenTen, Hinata,) usiadły przy stoliku z kanapami zaciekle o czymś rozmawiając, a mężczyźni ( Shika, Kankurou, Neji, Naruto, Kiba i Lee) usiedli na razie przy barze, pijąc co chwila nowy kieliszek Sake.
-Hinata- zaczęła Temari- Jak Ci idą sprawy z Naruto..
-Temari-sama...-zaczerwieniła się Hyuuga.
-Tu chodzi o to że Hinata jest już bardziej odważna, ale nadal się czegoś boi. Dlatego dzisiaj jej nie odpuszczę i zamierzam coś zdziałać-dodała Ino.
-Jeżeli to ma oznaczać coś lepszego dla Hinaty to wchodzę w to - mruknęła z zadowoleniem Temari- W końcu kiedyś musi to nastąpić.
-Ale ja naprawdę dam sobie rad sama-protestowała biołowłosa.
-Nie bój się, wypijesz trochę i sama mu wszystko wyjaśnisz, ja tak miałam z Nejim- zaśmiała się TenTen-A teraz cicho, idzie tu cała zgraja.
W czasie gdy chłopacy zajmowali miejsca koło dziewczyn, do domu Naruto wszedł Gaara z Matsuri.
-Gaara!- blondyn rzucił się na szyję Kazekage a ten odwzajemnił uścisk- Kope lat! A to kto?- wskazał na dziewczynę.
-To jest jego dziewczyna- dokończyła Temari za brata- Chodźcie, usiądźcie koło mnie.
-Temari, nie musisz mnie w tym wyręczać, sam bym sobie świetnie poradził z tym.....
-O czyli jednak rozmowa sam na sam wiele wam dała. Więc jednak na prawdę ze sobą jesteście.
-Kankurou, a Ty skąd wiesz że....
-Gaara, bracie, nasza siostra mówi to wszystkim, jak byś nie zauważył jest lekko.....podpita....
-Cała Ona, do procentów zawsze pierwsza.
Grupka długo siedziała i piła, inni goście kręcili się po całym domu i o czymś rozmawiali lub tańczyli. Gai z Kakashim siedzieli przy barze z Shizune i Anko i o czymś zaciekle dyskutowali z lekkimi wypiekami na twarzach co niezbyt podobało się dziewczyną, a kawałek dalej siedziała Tsunade z Jiraiyą, którzy co chwila się całowali. Oczywiście jak to na imprezie nie obyło się bez alkoholu i cała nasz grupka była już lekko podpita.
-A może zagrajmy w coś-zaproponowała Ino- Butelka co wy na to?
-W sumie dobry pomysł, ale oczywiście wszystko dozwolone bo inaczej chłopacy nie grają-powiedziała zrezygnowana TenTen- Zawsze jak trafiają na chłopaka wybierają chamskie zadania.
-Czyli nie mamy wyjścia. To kto za?
Każdy się zgodził, a chłopacy donieśli jedną kanapę i parę pufek aby usiąść w kole.
-To może Naruto jako gospodarz niech kręci pierwszy-zaproponował Gaara.
-Ok- Uzumaki chwycił butelkę i zakręcił.
Wypadło na Hinatę. Lekko się zaczerwieniła ale nie było można tego odróżnić od rumieńców po alkoholu. Kiedy blondyn podał zadanie ( bo spośród prawdy i wyzwania wybrała wyzwanie ) wszystkich ogarnął niemały szok. Nie spodziewali się tego po nim.
-No Hinatka to jak? Dasz mi tego buziaka?- zakokietował.
-J-Ja....a może być w policzek?-spytała, a Ino z rozmachem uderzyła się w czoło.
Każdy wiedział o jej uczuciach do blondyna i gdyby mogli, pewnie zrobiliby to samo co Yamanaka.
-Jak już nalegasz...- powiedział zrezygnowanym głosem i nadstawił lewy policzek.
Dziewczyna lekko się przysunęła i już miała go prawie całowała gdy ten odwrócił głowę, a jej usta spoczęły na jego.
-Naruto-kun!-krzyknęła Hinata- Jak mogłeś to zrobić! Jesteś nieodpowiedzialny!- pstryknęła go w nos a blondyn potarł się po nim z bólu.
-Hinatka-chan, ale przecież...-w tym momencie przy Hinacie wyglądał jak malutki szczeniaczek który chowa się przed straszną panią- przecież to nic złego....
-Nic złego?! Poprzez pocałunek wyraża się swoje uczucia! A dla Ciebie to nie robi różnicy! Baka Naruto!- tym razem pstryknęła mu w czoło.
Wszyscy patrzeli się na nich jak oczarowani. Pierwszy raz widzieli taką stanowczą Hinatę i takiego wystraszonego Naruto. Nikt się nie odzywał , tylko czekali jak potoczą się ich dalsze losy.
-Hinatka, ale kto powiedział że ja to tak bez uczuć...- powiedział cicho lecz każdy usłyszał, lecz gdy wydobył z siebie te słowa szybko zatkał sobie usta ręką- Znaczy się ja chciałem powiedzieć że....-jąkał się.
- Możesz powtórzyć?-spytała Hyuuga wciąż trzymając rękę przy czole chłopaka.
-A możemy porozmawiać później? Bo tak jakby za dużo ludzi, no wiesz.....
-Hai...
Oboje usiadło i gra zaczęła toczyć się dalej.
-No to ja widzę że wasza dwójka nie będzie miała spokojnej nocy-powiedział Neji patrząc się znacząco na Hinatę, za co dostał kuksańca od TenTen- w każdym razie..-odchrząknął- Hinata, teraz ty kręcisz.
Wypadło na Gaarę.
-O! Już wiem! Ze względu że jesteście nową parą z naszą słodką Matsuri ,jeszcze nikt nie widział jak się całujecie wiec, to będzie Twoje zadanie.
-Hinata!Ale Ty tak na serio?-zapytał zdezorientowany Gaara.
-Jak najbardziej. Takie zadanie, musisz je wykonać.
Gaara przez chwilę patrzył się na Matsuri, po czym zaczął się do niej zbliżać. Dziewczyna zarumieniła się, ale nie odsunęła się od czerwonowłosego. Po chwili złączył swoje usta z jej i spotkał się z wielką przyjemnością bo to ona przejęła inicjatywę wkładając mu język do ust.
Impreza się rozkręcała, lecz nie dla wszystkich było to miły wieczór. Gdzieś w miejscu zupełnie oddalonym od wioski jedna jej mieszkanka przeżywała katusze...
środa, 27 marca 2013
14. Gaara x Matsuri (3)
Rodzeństwo z piasku łącznie z Matsuri udało się do wioski ukrytej w liściach. Miała być tam organizowana impreza, aby rozluźnić trochę napięcie spowodowane brakiem Sakury w wiosce. Hokage podejrzewała kto mógł stać za przetrzymywaniem różowowłosej kunoichi. Jej podejrzenia nie były mylne.
-Shizune, wezwij do mnie Kakashiego, muszę z nim zamienić parę słów.
-Hai, Tsunade-sama.
Nie minęło parę minut a w biurze Hokage pojawił się siwowłosy mężczyzna z zakrytą maską twarzą. Podszedł do biurka Tsunade i czekał na rozkazy.
-Mam podejrzenia co do tego, kto mógł zabrać Sakurę-zaczęła- Nie uważasz że najbardziej podejrzane jest tu Akatsuki?
-Tak, tylko że po co im Sakura? Jest zwykłą medic-ninja. Nie posiada w sobie żadnego Bijuu.
-Wiem, właśnie to jest jedyna rzecz która mi tu nie pasuje. Trudno...trzeba będzie wszcząć śledztwo w tej sprawie, nie mogę opuścić Sakury, jest zbyt ważna dla wioski. A tak w ogóle to o której zaczyna się ta impreza u Naruto?
-Mniej więcej o dwudziestej. A właśnie, rodzeństwo z Suny już przybyło. Proszą o jakieś zakwaterowanie.
-Tak jasne, tu masz klucze do wolnych apartamentów. Daj im to i powiedz żeby czuli się jak u siebie.
************************************************
-Shikamaru!- krzyczała Temari do chłopaka idącego w jej stronę.
-O, Temari, to tylko Ty...
-No wiesz co?! Nie moja wina że zawsze na siebie wpadamy jak tu jestem. Jesteśmy razem, ale jak nie chcesz ze mną rozmawiać to nie!-odwróciła się plecami i pomaszerowała przed siebie.
-Dziewczyno ale jesteś kłopotliwa...-mruknął do niej Shikamaru przyciągając ją do siebie i czule całując-Same z Tobą problemy- zaśmiał się.
Chwycił rękę dziewczyny i poszli do jego rodzinnego domu. Mama chłopaka wręcz uwielbiała Temari, bardzo dobrze się dogadywały i zawsze miały takie samo zdanie co do każdej sprawy.
Zjedli razem obiad i para zaczęła się szykować na imprezę.
********************************************
-Gaara-sama...
-Wystarczy samo Gaara , Matsuri.
-Hai. Gaara.... czy ja muszę iść na tą imprezę? Nie znam tam nikogo.
-Mi też się za bardzo nie chce iść, ale organizuje ją mój przyjaciel, więc nie chcę go zawieść i pójdę tam. W końcu odbywa się to u niego w domu.
-To może pójdź sam, ja tu zaczekam.
-Nie ma mowy, idziesz ze mną, musisz ich wszystkich poznać. Zobaczysz, nie są tacy straszni-pogładził dłonią jej policzek a dziewczyna zmieszała się.
-Nie powinieneś tak robić. Jesteś moim...
-Przestań już, głupia. Ile razy chcesz mi to jeszcze powiedzieć? Wiem że jestem twoim nauczycielem, ale jestem też Kazekage. Teraz jestem tylko Kazekage, więc nie muszę się martwić że jesteś moją uczennicą, rozumiesz?-lekko połaskotał ją po brzuchu uśmiechając się przy tym.
-Hai-odpowiedziała śmiejąc się- Rozumiem.
-Więc nie gadaj więcej takich głupot, rozumiemy się?
Tak,już nie będę, przepraszam.
-Za co Ty mnie przepraszasz.......czasami nie wiem co mam Ci odpowiedzieć.
-Nic, po prostu tylko tego wysłuchać.
-Hmmmm...a więc ja też przepraszam. Bo to co teraz zrobię może Ci się nie spodobać, nie wiem jak to odbierzesz...
Mówił do niej prawie szeptem po czym popatrzał się w jej oczy i złożył na jej ustał delikatny pocałunek. Na początku sparaliżowało ją, lecz po chwili oddała się tej przyjemności. Nieśmiało oddała pocałunek, uważnie patrząc na jego reakcję. Był mile zaskoczony zachowaniem dziewczyny.
Po dłuższym czasie oderwali się od siebie i popatrzyli sobie w oczy.
-Dlaczego aż tak namąciłaś mi w głowie mimo iż prawie w ogóle Cię nie znam...-szepnął jej do ucha.
*************************************************
-Shika, która sukienka lepsza, ta dłuższa czy krótsza?- spytała chłopaka pokazując mu dwie sukienki.
-Idź w tej w której Ci wygodnie. Jak dla mnie to obojętnie.
-Dla Ciebie wszystko jest obojętne.....
Nie zważając na okoliczności ściągnęła swój strój i stanęła przed lustrem w samej bieliźnie, co chwila przykładając do siebie jakąś sukienkę.
Shikamaru spojrzał na swoją dziewczynę i zaczął ją oglądać. Cały czas się zastanawiał jak to możliwe że taki leń jak on, który przyrzekł sobie że nie będzie z żadną kobietą, ma teraz dziewczynę...i do tego bardzo seksowną, z ostrym temperamentem. Zawsze się jej dziwił za co ona go tak kocha.
bez zawahania podszedł do dziewczyny która stała w samej bieliźnie i przytulił ją opierając brodę na jej barku.
-Czy Ty to robisz specjalnie?- powiedział po czym złożył pocałunek na wgłębieniu w obojczyku- Lepiej się ubierz....
-Najpierw muszę znaleźć odpowiednią sukienkę. Dopiero wtedy....-poczuła jak mężczyzna mocniej ściska dłonie na jej brzuchu.
-Ale Ty jesteś upierdliwa dziewczyno. Masz, nałóż tą sukienkę. Podoba mi się. Będzie można ją szybko ściągnąć.
-Shika, o czym Ty znowu myślisz! -zaczerwieniła się.
-No cóż, dzisiaj jest nasz roczek. Trzeba to uczcić- uśmiechnął się łubuzersko.
-Wszystko, ale co to to nie-zadeklarowała.
-Jeszcze się przekonamy-powiedział Nara ściągając bluzkę i ukazując swój wyśmienicie wyrzeźbiony tors po czym nałożył szarą koszulę w drobną kratę i czarne rurki. Temari zaś ubrała sukienkę którą wybrał jej Shika i wyszli z domu kierując się do posesji Naruto.
-Shizune, wezwij do mnie Kakashiego, muszę z nim zamienić parę słów.
-Hai, Tsunade-sama.
Nie minęło parę minut a w biurze Hokage pojawił się siwowłosy mężczyzna z zakrytą maską twarzą. Podszedł do biurka Tsunade i czekał na rozkazy.
-Mam podejrzenia co do tego, kto mógł zabrać Sakurę-zaczęła- Nie uważasz że najbardziej podejrzane jest tu Akatsuki?
-Tak, tylko że po co im Sakura? Jest zwykłą medic-ninja. Nie posiada w sobie żadnego Bijuu.
-Wiem, właśnie to jest jedyna rzecz która mi tu nie pasuje. Trudno...trzeba będzie wszcząć śledztwo w tej sprawie, nie mogę opuścić Sakury, jest zbyt ważna dla wioski. A tak w ogóle to o której zaczyna się ta impreza u Naruto?
-Mniej więcej o dwudziestej. A właśnie, rodzeństwo z Suny już przybyło. Proszą o jakieś zakwaterowanie.
-Tak jasne, tu masz klucze do wolnych apartamentów. Daj im to i powiedz żeby czuli się jak u siebie.
************************************************
-Shikamaru!- krzyczała Temari do chłopaka idącego w jej stronę.
-O, Temari, to tylko Ty...
-No wiesz co?! Nie moja wina że zawsze na siebie wpadamy jak tu jestem. Jesteśmy razem, ale jak nie chcesz ze mną rozmawiać to nie!-odwróciła się plecami i pomaszerowała przed siebie.
-Dziewczyno ale jesteś kłopotliwa...-mruknął do niej Shikamaru przyciągając ją do siebie i czule całując-Same z Tobą problemy- zaśmiał się.
Chwycił rękę dziewczyny i poszli do jego rodzinnego domu. Mama chłopaka wręcz uwielbiała Temari, bardzo dobrze się dogadywały i zawsze miały takie samo zdanie co do każdej sprawy.
Zjedli razem obiad i para zaczęła się szykować na imprezę.
********************************************
-Gaara-sama...
-Wystarczy samo Gaara , Matsuri.
-Hai. Gaara.... czy ja muszę iść na tą imprezę? Nie znam tam nikogo.
-Mi też się za bardzo nie chce iść, ale organizuje ją mój przyjaciel, więc nie chcę go zawieść i pójdę tam. W końcu odbywa się to u niego w domu.
-To może pójdź sam, ja tu zaczekam.
-Nie ma mowy, idziesz ze mną, musisz ich wszystkich poznać. Zobaczysz, nie są tacy straszni-pogładził dłonią jej policzek a dziewczyna zmieszała się.
-Nie powinieneś tak robić. Jesteś moim...
-Przestań już, głupia. Ile razy chcesz mi to jeszcze powiedzieć? Wiem że jestem twoim nauczycielem, ale jestem też Kazekage. Teraz jestem tylko Kazekage, więc nie muszę się martwić że jesteś moją uczennicą, rozumiesz?-lekko połaskotał ją po brzuchu uśmiechając się przy tym.
-Hai-odpowiedziała śmiejąc się- Rozumiem.
-Więc nie gadaj więcej takich głupot, rozumiemy się?
Tak,już nie będę, przepraszam.
-Za co Ty mnie przepraszasz.......czasami nie wiem co mam Ci odpowiedzieć.
-Nic, po prostu tylko tego wysłuchać.
-Hmmmm...a więc ja też przepraszam. Bo to co teraz zrobię może Ci się nie spodobać, nie wiem jak to odbierzesz...
Mówił do niej prawie szeptem po czym popatrzał się w jej oczy i złożył na jej ustał delikatny pocałunek. Na początku sparaliżowało ją, lecz po chwili oddała się tej przyjemności. Nieśmiało oddała pocałunek, uważnie patrząc na jego reakcję. Był mile zaskoczony zachowaniem dziewczyny.
Po dłuższym czasie oderwali się od siebie i popatrzyli sobie w oczy.
-Dlaczego aż tak namąciłaś mi w głowie mimo iż prawie w ogóle Cię nie znam...-szepnął jej do ucha.
*************************************************
-Shika, która sukienka lepsza, ta dłuższa czy krótsza?- spytała chłopaka pokazując mu dwie sukienki.
-Idź w tej w której Ci wygodnie. Jak dla mnie to obojętnie.
-Dla Ciebie wszystko jest obojętne.....
Nie zważając na okoliczności ściągnęła swój strój i stanęła przed lustrem w samej bieliźnie, co chwila przykładając do siebie jakąś sukienkę.
Shikamaru spojrzał na swoją dziewczynę i zaczął ją oglądać. Cały czas się zastanawiał jak to możliwe że taki leń jak on, który przyrzekł sobie że nie będzie z żadną kobietą, ma teraz dziewczynę...i do tego bardzo seksowną, z ostrym temperamentem. Zawsze się jej dziwił za co ona go tak kocha.
bez zawahania podszedł do dziewczyny która stała w samej bieliźnie i przytulił ją opierając brodę na jej barku.
-Czy Ty to robisz specjalnie?- powiedział po czym złożył pocałunek na wgłębieniu w obojczyku- Lepiej się ubierz....
-Najpierw muszę znaleźć odpowiednią sukienkę. Dopiero wtedy....-poczuła jak mężczyzna mocniej ściska dłonie na jej brzuchu.
-Ale Ty jesteś upierdliwa dziewczyno. Masz, nałóż tą sukienkę. Podoba mi się. Będzie można ją szybko ściągnąć.
-Shika, o czym Ty znowu myślisz! -zaczerwieniła się.
-No cóż, dzisiaj jest nasz roczek. Trzeba to uczcić- uśmiechnął się łubuzersko.
-Wszystko, ale co to to nie-zadeklarowała.
-Jeszcze się przekonamy-powiedział Nara ściągając bluzkę i ukazując swój wyśmienicie wyrzeźbiony tors po czym nałożył szarą koszulę w drobną kratę i czarne rurki. Temari zaś ubrała sukienkę którą wybrał jej Shika i wyszli z domu kierując się do posesji Naruto.
wtorek, 26 marca 2013
13.
Popatrzył na mnie z niedowierzaniem. Nie wierzył w to że powiedziałam coś takiego. Spuścił wzrok wlepiając go w podłogę.
-Jeżeli chcesz się od tego uwolnić...po prostu zapomnij o mnie, a ja zapomnę o Tobie- cofnęłam rękę z jego głowy lecz ją zatrzymał i mocno ścisnął.
-Jeżeli miałbym zapomnieć, musiałbym Cię zabić.
-Będziesz miał ku temu okazję, w końcu niedługo wyzdrowieję co równa się z walką....
Prychnął pod nosem po czym przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Zdziwiło mnie jego zachowanie.
- Masz,ciesz się -mówił m ido ucha- to ostatnia czułość jaką ci okazuję- zaśmiał się po czym mnie puścił.
Spojrzałam na niego i również się zaśmiałam. Mimo iż teraz się uśmiechaliśmy, zapewne w środku był tak samo zdenerwowany i smutny jak ja.
-To na razie-machnął ręką i wyszedł.
-Sakuke!-krzyknęłam za nim a on się wrócił i patrzył na mnie tak jakby oczekiwał jakiś dobrych wieści- Przekaż Konan że trzymam za nią kciuki i żeby się o mnie nie bała bo dam sobie radę. Ok?-uśmiechnęłam się.
- Tak, jasne, ale o co chodzi.
-Sprawy sercowe- puściłam mu oczko
-Ah tak, rozumiem....-powiedział i wyszedł.
****************************************
Wracając z jej pokoju karciłem samego siebie za to że się przed nią otworzyłem i powiedziałem to co tkwiło we mnie. Jednak jej słowa "-Od teraz przestań mnie kochać, bo nie masz już po co."... Przerażały mnie. Do tego powiedziała to ona! Ta, która kocha mnie ponad wszystko zdecydowała się na tak wielki krok. Zapewne trudno było jej to powiedzieć, po prostu chciała żeby było mi łatwiej, to cała ona. I ta jej dłoń na mojej głowie... to było bardzo przyjemne, nie zaprzeczę, poczułem się wtedy jak ktoś kogo można pokochać. Jednak skończyło się na tym że zapomnimy o sobie. Nie mogłem powstrzymać emocji i przytuliłem ją do tego bezczelnie kłamiąc że to jest ostatni czułość jaką jej okazuję...Chciałbym czegoś więcej, ale ze względu na targające mną demony nie mogę się w nic wplątać, nie mogę JEJ w nic wplątać, bo wiem że bym cierpiała.
Przechodząc obok pokoju mojego bratu usłyszałem stłumiony jęk Deidary "I-Itachi-sempai...proszę...". Nie dałbym rady opisać wielkości tego obrzydzenia jakie mnie dotknęło. Mój brat właśnie uprawia seks z innym facetem. To było obleśne i obrzydliwe. Aby nie słuchać tego dalej, przyspieszyłem kroku i dotarłem do pokoju gdzie wszyscy siedzieli.
-Konan..Sakura kazał Ci przekazać że trzyma za Ciebie kciuki i żebyś się nie bała bo ona.....-spojrzał na niebieskowłosą która siedziała w objęciach Paina.- Ej, co to ma być! Kiedy wy ... przecież...!
-Spokojnie Sasuke, właściwie to dzisiaj i to niedawno. Gdy wezwałem ją do siebie chciałem z niąo tym porozmawiać ale ona powiedziała to pierwsza.
-To dzięki Sakurze-dodała kunoichi- Ona mi poradziła żebym wyznała swoje uczucia, bo nigdy nie będę pewna czy osoba którą kocham coś do mnie czuję. Więc jej posłuchałam...-uśmiechnęła się bardziej wtulając się w Paina.
-No i tak wyszło że jesteśmy razem-dodał Pain lekko się rumieniąc i całując dziewczynę w czubek głowy.
-A więc o to Sakurze chodziło gdy mówiła że trzyma kciuki-stwierdziłem lekko zdezorientowany- Ale o co jej chodziło z tym drugim.. żebyś się o nią nie bala bo da sobie radę...
-To bardziej skomplikowane...widzisz ja bardzo lubię Sakurę. Po prostu ona wie że się o nią martwię. A z tym daniem sobie rady do chodzi o...o to wyciąganie z niej informacji. Dzisiaj z nią rozmawiałam to powiedziała że nie boi się śmierci tylko co będzie potem, ale wcześniej..... Dzień przed rozmawiałam z nią i....obiecała mi coś widząc że się martwię.
-Co takiego?-teraz to Pain spytał z zaciekawieniem.
-Obiecała mi..że choćby nie wiadomo co się stało...nie umrze.
Konan mówiła to radośnie, lecz w jej oczach widziałem smutek i strach.
-Głupia dziewczyna....-powiedziałem pod nosem- Jak może obiecywać takie rzeczy mimo iż sama nie wiem co się może stać.
-Dla Ciebie to może wydawać się głupie, ale ona wie co mówi. Nie da się tak łatwo. Wytrzyma wszystkie cierpienia dla jednego, jedynego uczucia którym darzy Ciebie.
-Co? O co chodzi? Przecież przed chwila powiedziała mi żebym przestał ją kochać....
-Hmmm a więc wiedziała że nadal coś do niej czujesz....
-Tak, ale skąd, przecież byłem dla niej zimny.
-Ja jej powiedziałam o twoich prawdziwych uczuciach. Nie znasz jej? Mówiąc Ci te rzeczy ona tylko chciała Cię uwolnić od uczucia którym ją darzysz.
-Niepotrzebnie się wtrącałaś...A ja niepotrzebnie się przed nią otworzyłem i pokazałem swoją słabość.
-Tak jak dla niektórych nienawiść jest siłą, tak dla niektórych tą siłą jej miłość. Ona swoją siłę czerpie z miłości...a Ty....ciężko mi stwierdzić. Zapewne się niedługo przekonamy.
-Idę stąd, muszę przemyśleć parę spraw...
-Jeżeli chcesz się od tego uwolnić...po prostu zapomnij o mnie, a ja zapomnę o Tobie- cofnęłam rękę z jego głowy lecz ją zatrzymał i mocno ścisnął.
-Jeżeli miałbym zapomnieć, musiałbym Cię zabić.
-Będziesz miał ku temu okazję, w końcu niedługo wyzdrowieję co równa się z walką....
Prychnął pod nosem po czym przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Zdziwiło mnie jego zachowanie.
- Masz,ciesz się -mówił m ido ucha- to ostatnia czułość jaką ci okazuję- zaśmiał się po czym mnie puścił.
Spojrzałam na niego i również się zaśmiałam. Mimo iż teraz się uśmiechaliśmy, zapewne w środku był tak samo zdenerwowany i smutny jak ja.
-To na razie-machnął ręką i wyszedł.
-Sakuke!-krzyknęłam za nim a on się wrócił i patrzył na mnie tak jakby oczekiwał jakiś dobrych wieści- Przekaż Konan że trzymam za nią kciuki i żeby się o mnie nie bała bo dam sobie radę. Ok?-uśmiechnęłam się.
- Tak, jasne, ale o co chodzi.
-Sprawy sercowe- puściłam mu oczko
-Ah tak, rozumiem....-powiedział i wyszedł.
****************************************
Wracając z jej pokoju karciłem samego siebie za to że się przed nią otworzyłem i powiedziałem to co tkwiło we mnie. Jednak jej słowa "-Od teraz przestań mnie kochać, bo nie masz już po co."... Przerażały mnie. Do tego powiedziała to ona! Ta, która kocha mnie ponad wszystko zdecydowała się na tak wielki krok. Zapewne trudno było jej to powiedzieć, po prostu chciała żeby było mi łatwiej, to cała ona. I ta jej dłoń na mojej głowie... to było bardzo przyjemne, nie zaprzeczę, poczułem się wtedy jak ktoś kogo można pokochać. Jednak skończyło się na tym że zapomnimy o sobie. Nie mogłem powstrzymać emocji i przytuliłem ją do tego bezczelnie kłamiąc że to jest ostatni czułość jaką jej okazuję...Chciałbym czegoś więcej, ale ze względu na targające mną demony nie mogę się w nic wplątać, nie mogę JEJ w nic wplątać, bo wiem że bym cierpiała.
Przechodząc obok pokoju mojego bratu usłyszałem stłumiony jęk Deidary "I-Itachi-sempai...proszę...". Nie dałbym rady opisać wielkości tego obrzydzenia jakie mnie dotknęło. Mój brat właśnie uprawia seks z innym facetem. To było obleśne i obrzydliwe. Aby nie słuchać tego dalej, przyspieszyłem kroku i dotarłem do pokoju gdzie wszyscy siedzieli.
-Konan..Sakura kazał Ci przekazać że trzyma za Ciebie kciuki i żebyś się nie bała bo ona.....-spojrzał na niebieskowłosą która siedziała w objęciach Paina.- Ej, co to ma być! Kiedy wy ... przecież...!
-Spokojnie Sasuke, właściwie to dzisiaj i to niedawno. Gdy wezwałem ją do siebie chciałem z niąo tym porozmawiać ale ona powiedziała to pierwsza.
-To dzięki Sakurze-dodała kunoichi- Ona mi poradziła żebym wyznała swoje uczucia, bo nigdy nie będę pewna czy osoba którą kocham coś do mnie czuję. Więc jej posłuchałam...-uśmiechnęła się bardziej wtulając się w Paina.
-No i tak wyszło że jesteśmy razem-dodał Pain lekko się rumieniąc i całując dziewczynę w czubek głowy.
-A więc o to Sakurze chodziło gdy mówiła że trzyma kciuki-stwierdziłem lekko zdezorientowany- Ale o co jej chodziło z tym drugim.. żebyś się o nią nie bala bo da sobie radę...
-To bardziej skomplikowane...widzisz ja bardzo lubię Sakurę. Po prostu ona wie że się o nią martwię. A z tym daniem sobie rady do chodzi o...o to wyciąganie z niej informacji. Dzisiaj z nią rozmawiałam to powiedziała że nie boi się śmierci tylko co będzie potem, ale wcześniej..... Dzień przed rozmawiałam z nią i....obiecała mi coś widząc że się martwię.
-Co takiego?-teraz to Pain spytał z zaciekawieniem.
-Obiecała mi..że choćby nie wiadomo co się stało...nie umrze.
Konan mówiła to radośnie, lecz w jej oczach widziałem smutek i strach.
-Głupia dziewczyna....-powiedziałem pod nosem- Jak może obiecywać takie rzeczy mimo iż sama nie wiem co się może stać.
-Dla Ciebie to może wydawać się głupie, ale ona wie co mówi. Nie da się tak łatwo. Wytrzyma wszystkie cierpienia dla jednego, jedynego uczucia którym darzy Ciebie.
-Co? O co chodzi? Przecież przed chwila powiedziała mi żebym przestał ją kochać....
-Hmmm a więc wiedziała że nadal coś do niej czujesz....
-Tak, ale skąd, przecież byłem dla niej zimny.
-Ja jej powiedziałam o twoich prawdziwych uczuciach. Nie znasz jej? Mówiąc Ci te rzeczy ona tylko chciała Cię uwolnić od uczucia którym ją darzysz.
-Niepotrzebnie się wtrącałaś...A ja niepotrzebnie się przed nią otworzyłem i pokazałem swoją słabość.
-Tak jak dla niektórych nienawiść jest siłą, tak dla niektórych tą siłą jej miłość. Ona swoją siłę czerpie z miłości...a Ty....ciężko mi stwierdzić. Zapewne się niedługo przekonamy.
-Idę stąd, muszę przemyśleć parę spraw...
12.
Od mojej ostatniej rozmowy z Sasuke minęły dwa dni. Nie wiem czy bał się ze mną rozmawiać czy po prostu nie chciało mu się przychodzić. Codziennie odwiedzał mnie Kabuto i Konan, niebieskowłosa piękność z Akatsuki. Mimo iż była moim wrogiem poczułam do niej sympatię. Często zostawała ze mną i rozmawiała przez cały wieczór, żebym nie siedziała sama.
-Powiedz mi coś-zaczęłam- czy ty robisz to dlatego że oni kazali Ci ze mną rozmawiać.
-Na początku tak było. Bo wiedzą że utrzymuje dobry kontakt z ludźmi, ale polubiłam Cię. Źle się czuję tak zwyczajnie z tobą rozmawiając, mimo iż wiem że za jakiś tydzień wyzdrowiejesz a oni będą się nad Tobą znęcać ,aby wyciągnąć potrzebne im informacje.
-To nie Twoja wina Konan. Nic nie możesz na to poradzić, nie chcę żebyś się im narażała. Widocznie będę musiała to przecierpieć.
-Sakura...-mówiła załamanym głosem- możesz myśleć że to takie łatwe, ale uwierz mi, znam ich metody...Potrafią być przeraźliwie okrutni...Mogą Cię zabić...
-Powiem Ci to samo co powiedziałam Sasuke...-po moim ciele przeszły dreszcze na wspomnienie chłopaka- Nie boję się śmierci, bardziej boję się tej waszej techniki wskrzeszenia, bo będę musiała walczyć przeciwko moim przyjaciołom.
-Podziwiam Cię, zachowujesz zimną krew...Ale proszę uważaj na siebie i nie prowokuj ich...
-Spokojnie, nic mi nie będzie, nie boję się ich.
Niebieska tylko lekko się uśmiechnęła chwytając mnie przy tym za rękę. Wiedziałam że w stosunku do mnie była szczera, nie udawała że mnie lubi. Jak taka delikatna osoba mogła należeć do tak niebezpiecznej grupy przestępczej.
-Konan- zza drzwi wychylił się mężczyzna z siwymi włosami i wielką czerwoną kosą-Koniec odwiedzin.
-Daj mi jeszcze chwilkę Hidan.
-Niestety, to rozkaz Paina.
Zauważyłam jak policzki Konan się zarumieniły. Zapewne coś do niego czuła.
-Jeżeli tak...to już idę- wstała i skierowała się ku wyjściu- Na razie Sakura- kiwnęłam głową w zrozumieniu.
-Konan!-krzyknęłam gdy przekraczała próg-Powinnaś mu to powiedzieć.
-Ale komu, co takiego?
-Nie powiesz mi że nic nie czujesz do Paina- uśmiechnęłam się podejżliwie.
-Skąd Ty....
-To widać.
-Konan! Chodź wreszcie!-krzyczał z oddali Hidan
-Hai!-odpowiedziała chłopakowi, po czym skierowała się do mnie- To nie tak że się boję, tylko on raczej do mnie nic nie czuje..
-Spróbuj to się dowiesz. Ja kiedyś wyznałam swoje uczucia Sasuke..... odwzajemnił je, lecz to się skończyło parę miesięcy temu...
-Wtedy kiedy wstąpił do nas?
-Tak...
-Nie wierz mu we wszystko co mówi Ci teraz.... On nadal coś czuje, widać to po nim, nawet nie wiesz jak trudno było mu do Ciebie pójść i porozmawiać będąc obojętnym i zimnym-zaśmiała się perliście.
-Konan, co Ty mi za kit wciskasz- oburzyłam się, robiąc minę obrażonego dziecka.
-Sama się przekonasz...On..
-Słyszałem że Pain Cię wzywał....Konan...-usłyszałam męski głos za ścianą- Więc łaskawie idź już...
Poznałam ten głos, był to Sasuke. Dziewczyna kiwnęła mi głową i odeszła a do mojego pokoju wszedł młody Uchiha.
-Co ona Ci gadała?-spytał dość spokojnym głosem
-Babskie sprawy. Nie mogę Ci powiedzieć, tajemnica.
-Weź sobie nie żartuj tylko mów! Gadałyście o mnie?!
-Owszem, opowiadałam jej coś.
Powiedziałam mu tylko do polowy, rzeczywiście jej opowiadałam coś, ale nie nadpomniałam że to ona mi też coś powiedziała.
-Co takiego...
-Tego się nie dowiesz, a teraz zostaw mnie jestem trochę zmęczona...z Konan czas mi szybko płynie.
-Odejdę jak mi powiesz co jej powiedziałaś.
-Coś Ty taki ciekawski. To było dawno temu.
-Nie prowokuj mnie do cholery! Tak trudno Ci powiedzieć?!
-Uwierz, bardzo trudno, nie chcę zaczynać tego tematu.
-Nie krępuj się, mów, chętnie posłucham.
-Od kiedy to z Ciebie taki zapalony słuchacz Panie Uchiha.
-Działasz mi na układ nerwowy tym swoim gadaniem...-potarł się ręką po czole.
-Hmmm, no cóż, kiedyś usłyszałam od pewnej osoby że jestem irytująca.
-To ta osoba widocznie miała rację co do tego, a teraz mów, co żeś jej powiedziała.
-Widzę że nie odpuścisz....Mówiłam jej o tym jak Ci wyznałam miłość.-powiedziałam twardo.
Czy dobrze mi się wydawało? Czy na jego twarzy widniało teraz zmieszanie? Nie mogłam się przyjrzeć bo odwrócił głowę w drugą stronę.
- Dlaczego na mnie nie patrzysz? Nie wypada patrzeć się w podłogę podczas rozmowy z kimś.
-Bo nie mam ochoty na Ciebie patrzeć.
-Przed chwila robiłeś to z wielką chęcią. Dopiero jak Ci powiedziałam odwróciłeś się.....-spojrzałam na niego i po chwili ciszy dodałam- Boli, co? Nawet tak zimnokrwistego przestępce jak Ty, boli fakt że....
-Zamknij się....
Słyszałam że jego głos drży, postanowiłam dłużej nie kontynuować swojej wypowiedzi, nie chciałam go wyprowadzić z równowagi.
-Ty niczego nie rozumiesz...-dokończył.
-Czego nie rozumiem -spytałam- Tego że zaakceptowałeś moje uczucia a potem mnie zostawiłeś pod głupim pretekstem zmiany?! Jeżeli mam być szczera to wcale się nie zmieniłeś, a przynajmniej nie tak bardzo.... Jesteś po prostu bardziej zimny i obojętny w stosunku do mnie. Twoje nowe ja Cię maskuje. Mam teraz przed sobą Sasuke który potrafił kochać, ale odrzucił te uczucia, a jedyne co mu pozostało to pustka po tamtym uczuciu.
-Ja nie jestem zdolny by kochać? Nie mów rzeczy o których nie masz nawet pojęcia.
-Gdybyś mnie kochał to byś mnie nie zostawił!- mówiłam prawie przez łzy.
-A myślisz że chciałem Cię zostawić ,Ty głupia dziewczyno?! Myślisz że było mi łatwo do cholery?! Do tej pory nie jest mi z tym lekko!-odwrócił głowę w moją stronę.
Na jego twarzy widniał ból, widziałam że powstrzymuje się aby nie puścić wodzów emocji. Zupełnie odruchowo wstałam i podeszłam do niego. Wyciągnęłam rękę w jego stronę i położyłam moją dłoń na czubku jego głowy delikatnie gładząc jego włosy.
-Wystarczy, już rozumiem. Nie mam innego wyboru- patrzył na mnie zdezorientowany, nie wiedział co zamierzam powiedzieć- Od teraz......
W gardle miałam wielką gulę, nie mogłam tego powiedzieć.
-Od teraz przestań mnie kochać, bo nie masz już po co.
-Powiedz mi coś-zaczęłam- czy ty robisz to dlatego że oni kazali Ci ze mną rozmawiać.
-Na początku tak było. Bo wiedzą że utrzymuje dobry kontakt z ludźmi, ale polubiłam Cię. Źle się czuję tak zwyczajnie z tobą rozmawiając, mimo iż wiem że za jakiś tydzień wyzdrowiejesz a oni będą się nad Tobą znęcać ,aby wyciągnąć potrzebne im informacje.
-To nie Twoja wina Konan. Nic nie możesz na to poradzić, nie chcę żebyś się im narażała. Widocznie będę musiała to przecierpieć.
-Sakura...-mówiła załamanym głosem- możesz myśleć że to takie łatwe, ale uwierz mi, znam ich metody...Potrafią być przeraźliwie okrutni...Mogą Cię zabić...
-Powiem Ci to samo co powiedziałam Sasuke...-po moim ciele przeszły dreszcze na wspomnienie chłopaka- Nie boję się śmierci, bardziej boję się tej waszej techniki wskrzeszenia, bo będę musiała walczyć przeciwko moim przyjaciołom.
-Podziwiam Cię, zachowujesz zimną krew...Ale proszę uważaj na siebie i nie prowokuj ich...
-Spokojnie, nic mi nie będzie, nie boję się ich.
Niebieska tylko lekko się uśmiechnęła chwytając mnie przy tym za rękę. Wiedziałam że w stosunku do mnie była szczera, nie udawała że mnie lubi. Jak taka delikatna osoba mogła należeć do tak niebezpiecznej grupy przestępczej.
-Konan- zza drzwi wychylił się mężczyzna z siwymi włosami i wielką czerwoną kosą-Koniec odwiedzin.
-Daj mi jeszcze chwilkę Hidan.
-Niestety, to rozkaz Paina.
Zauważyłam jak policzki Konan się zarumieniły. Zapewne coś do niego czuła.
-Jeżeli tak...to już idę- wstała i skierowała się ku wyjściu- Na razie Sakura- kiwnęłam głową w zrozumieniu.
-Konan!-krzyknęłam gdy przekraczała próg-Powinnaś mu to powiedzieć.
-Ale komu, co takiego?
-Nie powiesz mi że nic nie czujesz do Paina- uśmiechnęłam się podejżliwie.
-Skąd Ty....
-To widać.
-Konan! Chodź wreszcie!-krzyczał z oddali Hidan
-Hai!-odpowiedziała chłopakowi, po czym skierowała się do mnie- To nie tak że się boję, tylko on raczej do mnie nic nie czuje..
-Spróbuj to się dowiesz. Ja kiedyś wyznałam swoje uczucia Sasuke..... odwzajemnił je, lecz to się skończyło parę miesięcy temu...
-Wtedy kiedy wstąpił do nas?
-Tak...
-Nie wierz mu we wszystko co mówi Ci teraz.... On nadal coś czuje, widać to po nim, nawet nie wiesz jak trudno było mu do Ciebie pójść i porozmawiać będąc obojętnym i zimnym-zaśmiała się perliście.
-Konan, co Ty mi za kit wciskasz- oburzyłam się, robiąc minę obrażonego dziecka.
-Sama się przekonasz...On..
-Słyszałem że Pain Cię wzywał....Konan...-usłyszałam męski głos za ścianą- Więc łaskawie idź już...
Poznałam ten głos, był to Sasuke. Dziewczyna kiwnęła mi głową i odeszła a do mojego pokoju wszedł młody Uchiha.
-Co ona Ci gadała?-spytał dość spokojnym głosem
-Babskie sprawy. Nie mogę Ci powiedzieć, tajemnica.
-Weź sobie nie żartuj tylko mów! Gadałyście o mnie?!
-Owszem, opowiadałam jej coś.
Powiedziałam mu tylko do polowy, rzeczywiście jej opowiadałam coś, ale nie nadpomniałam że to ona mi też coś powiedziała.
-Co takiego...
-Tego się nie dowiesz, a teraz zostaw mnie jestem trochę zmęczona...z Konan czas mi szybko płynie.
-Odejdę jak mi powiesz co jej powiedziałaś.
-Coś Ty taki ciekawski. To było dawno temu.
-Nie prowokuj mnie do cholery! Tak trudno Ci powiedzieć?!
-Uwierz, bardzo trudno, nie chcę zaczynać tego tematu.
-Nie krępuj się, mów, chętnie posłucham.
-Od kiedy to z Ciebie taki zapalony słuchacz Panie Uchiha.
-Działasz mi na układ nerwowy tym swoim gadaniem...-potarł się ręką po czole.
-Hmmm, no cóż, kiedyś usłyszałam od pewnej osoby że jestem irytująca.
-To ta osoba widocznie miała rację co do tego, a teraz mów, co żeś jej powiedziała.
-Widzę że nie odpuścisz....Mówiłam jej o tym jak Ci wyznałam miłość.-powiedziałam twardo.
Czy dobrze mi się wydawało? Czy na jego twarzy widniało teraz zmieszanie? Nie mogłam się przyjrzeć bo odwrócił głowę w drugą stronę.
- Dlaczego na mnie nie patrzysz? Nie wypada patrzeć się w podłogę podczas rozmowy z kimś.
-Bo nie mam ochoty na Ciebie patrzeć.
-Przed chwila robiłeś to z wielką chęcią. Dopiero jak Ci powiedziałam odwróciłeś się.....-spojrzałam na niego i po chwili ciszy dodałam- Boli, co? Nawet tak zimnokrwistego przestępce jak Ty, boli fakt że....
-Zamknij się....
Słyszałam że jego głos drży, postanowiłam dłużej nie kontynuować swojej wypowiedzi, nie chciałam go wyprowadzić z równowagi.
-Ty niczego nie rozumiesz...-dokończył.
-Czego nie rozumiem -spytałam- Tego że zaakceptowałeś moje uczucia a potem mnie zostawiłeś pod głupim pretekstem zmiany?! Jeżeli mam być szczera to wcale się nie zmieniłeś, a przynajmniej nie tak bardzo.... Jesteś po prostu bardziej zimny i obojętny w stosunku do mnie. Twoje nowe ja Cię maskuje. Mam teraz przed sobą Sasuke który potrafił kochać, ale odrzucił te uczucia, a jedyne co mu pozostało to pustka po tamtym uczuciu.
-Ja nie jestem zdolny by kochać? Nie mów rzeczy o których nie masz nawet pojęcia.
-Gdybyś mnie kochał to byś mnie nie zostawił!- mówiłam prawie przez łzy.
-A myślisz że chciałem Cię zostawić ,Ty głupia dziewczyno?! Myślisz że było mi łatwo do cholery?! Do tej pory nie jest mi z tym lekko!-odwrócił głowę w moją stronę.
Na jego twarzy widniał ból, widziałam że powstrzymuje się aby nie puścić wodzów emocji. Zupełnie odruchowo wstałam i podeszłam do niego. Wyciągnęłam rękę w jego stronę i położyłam moją dłoń na czubku jego głowy delikatnie gładząc jego włosy.
-Wystarczy, już rozumiem. Nie mam innego wyboru- patrzył na mnie zdezorientowany, nie wiedział co zamierzam powiedzieć- Od teraz......
W gardle miałam wielką gulę, nie mogłam tego powiedzieć.
-Od teraz przestań mnie kochać, bo nie masz już po co.
poniedziałek, 25 marca 2013
11.Gaara x Matsuri (2)
-Temari, musimy pogadać. Widzę że ta dziewczyna naprawdę mnie kocha...co prawdo dopiero wczoraj ją poznałem, ale czuje coś do niej, to dziwne prawda?
-Niekoniecznie dziwne. Pamiętasz jak ja miałam z Shikamaru? Też to było od pierwszego spotkania, tylko że my mieszkamy w odległych od siebie wioskach.
-Też prawda....to ile wy ze sobą już jesteście?
-Rok będzie za dwa dni. Mam zamiar się do niego wybrać i zrobić jakąś imprezkę. Też przyjdź, będzie niezła jazda.
-Zobaczymy jak zgram się w czasie z papierami treningami.
-Przecież możesz wziąć ze sobą Matsuri. Mógłbyś ją trenować w Konosze. Z resztą poprzez tą imprezę chcemy też trochę rozluźnić atmosferę po ostatnich wydarzeniach....jak Sakura zniknęła.
-Tak, Tsunade przesłała mi wszystkie informacje na ten temat, zapewne będą jej zaciekle szukać, to jedna z najlepszych medic-ninja.
-Miejmy nadzieję że się znajdzie, a teraz...musisz iść na trening. Tylko pamiętaj, nie daj się zbyt ponieść, ona jest bardzo krucha.
-Postaram się. nie wiesz może gdzie Kankurou?
-Z tego co wiem to w Konosze, u Ino.
-Ah, no tak zapomniałem, bywaj.
-No, na razie.
Znów zmierzał na plac, na którym wczoraj wszystko się zaczęło. Znów siedziała na tym kamieniu co wczoraj. Zapewne czekała na atak, bo zauważył jak jej mięśnie się napięły.
-Spokojnie, dzisiaj Cię nie zaatakuje. Poprowadzimy normalny trening, lecz najpierw zajmiemy się panowaniem nad twoją czakrą. Podczas ataku uwalniasz jej zbyt dużo. Powinnaś wiedzieć ile jest Ci jej potrzebne do konkretnego ataku a nie wywalać całą zawartość. Rozumiesz?
-Hai... tylko to nie jest proste. Panowałam nad nią, ale straciłam tą zdolność. Może to dlatego że po ostatniej misji natknęłam się na grupę pieczętujących ninja z wioski dźwięku. Założyli mi jakąś blokadę...na całych plecach mam jakiś dziwny znak. Gdy używaj jakiegoś jutsu, poprzez niego wydobywa się czakra.
-Dlaczego dopiero teraz to mówisz!Trzeba to szybko zdjąć! Pokaż mi te plecy...-dokończyłem spokojnie, nie chciałem na nią krzyczeć.
-A-Ale tak tutaj?! Ja pójdę do medic-ninja...oni mi to ściągną.
-Jestem twoim opiekunem a zarazem przywódcą wioski..powinnaś się mnie śłuchać.
-Ja wiem, ale to narusza moją prywatność. Nigdy przed nikim nie ściągnęłam bluzki i nie mam zamiaru zrobić tego teraz!
-Ja Ci próbuje pomóc!
-Ale ja nie chcę twojej pomocy! Sama sobie z tym poradzę!
Zachowanie tej dziewczyny coraz bardziej go denerwowało. Nie chciała dać sobie nawet pomoc, mimo iż tej pomocy potrzebowała. Nie miał innego wyjścia, musiał to zrobić siłą.
Kiedy lekko ochłonęła, z znienacka popchnął ją na ścianę tak aby stała do niej przodem. Ręce unieruchomił jej piaskiem a torsem przygniótł jej lekko plecy.
-Przestań! Co ty chcesz mi zrobić?
-Pomoc Ci. Ale widzę że po dobroci nie osiągnę celu, musiałem jakoś zadziałać.
Podwinął jej bluzkę do góry. Poczuł jak po jej ciele przechodzą ciarki. Spojrzał na jej plecy i zobaczył wielki czarny znak, który zdobił jej skórę.
-To blokada żywiołu. Mogę ją z Ciebie ściągnąć. Tylko się nie ruszaj, trochę zaboli....
Nie odezwała się, uznał to za pozwolenie. Mocniej ją przycisnął do ściany po czym wytworzył na sowich pięciu palcach okrągłe poduszeczki z czakry i przyłożył do jej pleców w pięć najbardziej czarnych miejsc.
Dziewczyna syknęła z bólu i zaczęła wierzgać nogami. Musiał je unieruchomić. Po dziesięciu minutach męki brunetki, w końcu dał jej spokój. Delikatnie osunęła się na ziemie, całkowicie wyczerpana.
-Spróbuj mnie teraz zaatakować-powiedział- Powinnaś już panować na czakrą, twój znak zniknął.Chociaż...poczekaj, ja Cię zaatakuję, a ty się obroń.
Ruszył pędem w jej stronę. Wykonał pisakowe ostrza. Matsuri z łatwością odparła je swoim blokującym atakiem, więc Gaara atakował dalej. Każdy jego atak odparowywała, zużywała o wiele mniej czakry niż poprzednio.
-Teraz się nadajesz do walki. Przełóżmy resztę treningu na jutro, a teraz chodźmy coś zjeść. Pewnie zgłodniałaś po tym wszystkim..
-Troszkę..-uśmiechnęła się- Ale, Gaara-sama....dziękuję że mi pomogłeś.
-To mój obowiązek jako twojego trenera. A teraz chodź ile można na Ciebie czekać.
-Chwileczkę....czy Ty właśnie mnie zapraszasz....
-Jak chcesz, może być to randka-wypalił, a jej i jego twarz oblał rumieniec.
-Ale nauczyciel nie może się umawiać z uczennicą.
-Nic nie poradzę na to że mi się podobasz.
Postanowił nic nie ukrywać, tylko spróbować czegoś.Chciał aby byli dla siebie kimś więcej.
Dziewczyna uśmiechnęła się i poszła za Gaarą. Ten wieczór spędzili w bardzo miłej atmosferze.
-Niekoniecznie dziwne. Pamiętasz jak ja miałam z Shikamaru? Też to było od pierwszego spotkania, tylko że my mieszkamy w odległych od siebie wioskach.
-Też prawda....to ile wy ze sobą już jesteście?
-Rok będzie za dwa dni. Mam zamiar się do niego wybrać i zrobić jakąś imprezkę. Też przyjdź, będzie niezła jazda.
-Zobaczymy jak zgram się w czasie z papierami treningami.
-Przecież możesz wziąć ze sobą Matsuri. Mógłbyś ją trenować w Konosze. Z resztą poprzez tą imprezę chcemy też trochę rozluźnić atmosferę po ostatnich wydarzeniach....jak Sakura zniknęła.
-Tak, Tsunade przesłała mi wszystkie informacje na ten temat, zapewne będą jej zaciekle szukać, to jedna z najlepszych medic-ninja.
-Miejmy nadzieję że się znajdzie, a teraz...musisz iść na trening. Tylko pamiętaj, nie daj się zbyt ponieść, ona jest bardzo krucha.
-Postaram się. nie wiesz może gdzie Kankurou?
-Z tego co wiem to w Konosze, u Ino.
-Ah, no tak zapomniałem, bywaj.
-No, na razie.
Znów zmierzał na plac, na którym wczoraj wszystko się zaczęło. Znów siedziała na tym kamieniu co wczoraj. Zapewne czekała na atak, bo zauważył jak jej mięśnie się napięły.
-Spokojnie, dzisiaj Cię nie zaatakuje. Poprowadzimy normalny trening, lecz najpierw zajmiemy się panowaniem nad twoją czakrą. Podczas ataku uwalniasz jej zbyt dużo. Powinnaś wiedzieć ile jest Ci jej potrzebne do konkretnego ataku a nie wywalać całą zawartość. Rozumiesz?
-Hai... tylko to nie jest proste. Panowałam nad nią, ale straciłam tą zdolność. Może to dlatego że po ostatniej misji natknęłam się na grupę pieczętujących ninja z wioski dźwięku. Założyli mi jakąś blokadę...na całych plecach mam jakiś dziwny znak. Gdy używaj jakiegoś jutsu, poprzez niego wydobywa się czakra.
-Dlaczego dopiero teraz to mówisz!Trzeba to szybko zdjąć! Pokaż mi te plecy...-dokończyłem spokojnie, nie chciałem na nią krzyczeć.
-A-Ale tak tutaj?! Ja pójdę do medic-ninja...oni mi to ściągną.
-Jestem twoim opiekunem a zarazem przywódcą wioski..powinnaś się mnie śłuchać.
-Ja wiem, ale to narusza moją prywatność. Nigdy przed nikim nie ściągnęłam bluzki i nie mam zamiaru zrobić tego teraz!
-Ja Ci próbuje pomóc!
-Ale ja nie chcę twojej pomocy! Sama sobie z tym poradzę!
Zachowanie tej dziewczyny coraz bardziej go denerwowało. Nie chciała dać sobie nawet pomoc, mimo iż tej pomocy potrzebowała. Nie miał innego wyjścia, musiał to zrobić siłą.
Kiedy lekko ochłonęła, z znienacka popchnął ją na ścianę tak aby stała do niej przodem. Ręce unieruchomił jej piaskiem a torsem przygniótł jej lekko plecy.
-Przestań! Co ty chcesz mi zrobić?
-Pomoc Ci. Ale widzę że po dobroci nie osiągnę celu, musiałem jakoś zadziałać.
Podwinął jej bluzkę do góry. Poczuł jak po jej ciele przechodzą ciarki. Spojrzał na jej plecy i zobaczył wielki czarny znak, który zdobił jej skórę.
-To blokada żywiołu. Mogę ją z Ciebie ściągnąć. Tylko się nie ruszaj, trochę zaboli....
Nie odezwała się, uznał to za pozwolenie. Mocniej ją przycisnął do ściany po czym wytworzył na sowich pięciu palcach okrągłe poduszeczki z czakry i przyłożył do jej pleców w pięć najbardziej czarnych miejsc.
Dziewczyna syknęła z bólu i zaczęła wierzgać nogami. Musiał je unieruchomić. Po dziesięciu minutach męki brunetki, w końcu dał jej spokój. Delikatnie osunęła się na ziemie, całkowicie wyczerpana.
-Spróbuj mnie teraz zaatakować-powiedział- Powinnaś już panować na czakrą, twój znak zniknął.Chociaż...poczekaj, ja Cię zaatakuję, a ty się obroń.
Ruszył pędem w jej stronę. Wykonał pisakowe ostrza. Matsuri z łatwością odparła je swoim blokującym atakiem, więc Gaara atakował dalej. Każdy jego atak odparowywała, zużywała o wiele mniej czakry niż poprzednio.
-Teraz się nadajesz do walki. Przełóżmy resztę treningu na jutro, a teraz chodźmy coś zjeść. Pewnie zgłodniałaś po tym wszystkim..
-Troszkę..-uśmiechnęła się- Ale, Gaara-sama....dziękuję że mi pomogłeś.
-To mój obowiązek jako twojego trenera. A teraz chodź ile można na Ciebie czekać.
-Chwileczkę....czy Ty właśnie mnie zapraszasz....
-Jak chcesz, może być to randka-wypalił, a jej i jego twarz oblał rumieniec.
-Ale nauczyciel nie może się umawiać z uczennicą.
-Nic nie poradzę na to że mi się podobasz.
Postanowił nic nie ukrywać, tylko spróbować czegoś.Chciał aby byli dla siebie kimś więcej.
Dziewczyna uśmiechnęła się i poszła za Gaarą. Ten wieczór spędzili w bardzo miłej atmosferze.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)