środa, 3 kwietnia 2013

20.

  Ostro przeginała z tym spóźnianiem się. Miała być za pół godziny a minęła już godzina. Nie zastanawiając się ruszyłem w stronę gabinetu Kabuto. Gdy już chciałem utworzyć drzwi usłyszałem dziwne dźwięki i postanowiłem chwilę posłuchać...
  -Kabuto-sempai, ale tak mi nie rób...- mówiła niezwykle słodkim i rozpalonym głosem- Ale jak ktoś nas zobaczy....
  Co to to nie! Otworzyłem drzwi i co zobaczyłem?! Sakurę która leżała na stole operacyjnym a na niej Kabuto trzymający ją za nogę! I jeszcze ten jej słodki wyraz twarzy! Zupełnie jakby go uwodziła!
Ruszyłem w ich stronę z zamiarem obdarcia okularnika ze skóry, Sakurą później się zajmę.
  -Ty cholerny...!
  -Sasuke!-stanęła przed nim Sakura broniąc go własnym ciałem- Czekaj, to nie tak.
  -Co nie tak! Wszystko widziałem!
  -Źle to zrozumiałeś.
  -Tego nie da rady źle zrozumieć! Jeszcze chwila i byłaby tu jakaś orgia! Dlatego się spóźniałaś pół godziny.
  -My to zaplanowaliśmy Sasuke! Specjalnie przedłużaliśmy żebyś sam przyszedł!Nie wiedzieliśmy że tak zareagujesz!
  -Mam Ci w to uwierzyć?!
  -Tak! Nie widzisz że on sam się teraz z tego śmieje?!
  -Nie wierzę żeby...!
  -I jak?! Udał wam się ten żart?-do sali wkroczył Suigetsu wraz z Karin która jak tylko zobaczyła mnie rzuciła mi się na szyję.
  Mimo iż nie chciałem, to przytuliłem ją do siebie, co spotkało się z niezadowoleniem różowowłosej. Widziałem to w jej oczach.
  -Przeszkadzamy?-dodał po chwili.
  -W sumie to jesteście w dobrej chwili. Sasuke nie chciał nam uwierzyć że robiłam to specjalnie z Kabuto.
  -Nie no stary, oni to ukartowali-śmiał się Suigetsu- Odkąd pamiętam, nawet jak Sakura nie była z nami, bardzo się lubili. Zawsze coś odstawili.
  -Kabuto nigdy tego nie okazywał- przejechałem okularnika wzrokiem.
  -W końcu była naszym wrogiem, nie mógł się do tego przyznać. Ja też ją już wcześniej polubiłem. Tylko Karin ma jakieś dziwne sprawy do niej. Wiesz że ona tylko o Tobie. Bo jaki to Sasek jest wspaniały.
  Zapomniałem o okularnicy przytulającej się do mnie więc szybko ją odsunąłem i rzuciłem w stronę Suigetsu. Nie była zadowolona tym faktem. Wyszła z pokoju a on zaraz za nią.
  -Hmm, a jednak prawda. Mam nadzieje że się fajnie bawiłaś wyprowadzając mnie z równowagi.
  -Sasuke przestań, przecież wiesz że to...
  -Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać-odpowiedziałem chłodno- a propo mojego pokoju, twoje łóżko jest zaścielone obok mojego więc tu masz klucz-rzuciłem w jej stronę mały świecący przedmiot a ona zwinnie go złapała.
  -Dziękuję, zaraz przyjdę.
  -Nie spiesz się....nie potrzebuję teraz towarzystwa. Pewnie będziesz teraz zajęta czymś innym.
********************
  Wiedziałam że trochę przegięłam, sądząc po jego reakcji. Pośmiałam się jeszcze trochę z Kabuto i poszłam do wspólnego pokoju z Sasuke.
  -Co robisz?-spytałam na wejściu, ale nie uzyskałam odpowiedzi- Aha, czyli się do mnie nie odzywasz?-zauważyłam tylko lekkie kiwnięcie głową-Naprawdę, zachowanie godne Uchiha Sasuke....
  Nie zważając  na jego zachowanie usiadłam przy stoliku i zaczęłam pisać list do Tsunade.:

 Droga Hokage.

Zostałam porwana przez Akatsuki, lecz postanowiłam się do nich przyłączyć. Odnalazłam tu Sasuke i znalazłam też przyjaciół. Nie są tacy źli jak ich oceniamy. Proszę Cię abyś przekazała tę informację Naruto bo pewnie się zamartwia o mnie. Jeżeli to możliwe, chcę odwiedzać wioskę co jakiś czas i się z Tobą spotkać. Lecz ani z Akatsuki, ani z wioską nie będę wymieniać żadnych informacji. Moim celem od dzisiaj jest to, aby jakoś pogodzić ta organizację z naszą Konohą. Jeżeli Sasuke się zgodzi i wioska rownież, to on też będzie odwiedzał ze mną wioskę. Myślę że to dobrze nam zrobi, oczywiście nie obejdzie się bez sprzeczek, jestem tego niemal pewna. Mam nadzieję że mnie rozumiesz. Kocham wioskę, ale też kocham Sasuke, a teraz kiedy go znalazłam, nie mogę mu ponownie pozwolić odejść. Wyślij mi odpowiedź zwrotną czy zgadzasz się na takie zasady.

                                                           Sakura Haruno.

P.S. Jak tam się układają sprawy z Jirayia? :3

  Ta wiadomość powinna wytłumaczyć niektóre rzeczy. Mogę mieć tylko nadzieję że pozytywnie to wszystko rozpatrzy i nie będę miała problemów z odwiedzaniem wioski i przyjaciół.
Podeszłam do Sasuke który siedział przy swoim stoliku i coś robił.
  -Polerujesz miecz? Ale po co jak nie szykujesz się na walkę
  Znów mi nie odpowiedział.
  -Przestaniesz się w końcu obrażać? Przecież to był tylko żart.
  -Niezbyt miły- w końcu odpowiedział.
  -Wiem, no ale nie wiedziałam że tak zareagujesz.
  -No to masz nauczkę. Idę spać, dobranoc.
  -Czekaj, nigdzie się nie kładziesz! Powiedz że już nie jesteś zły.
  -Nie będę kłamał. Jestem okropnie zły! Może do jutra mi przejdzie...
  -Sasuke, no weź przestań...
  -Dobranoc Sakura....Zgaś potem światło- położył się na łóżku i obrócił tyłem do mnie.
  -No weź i tak wiem że nie będziesz spał....
  Nie zastanowiłam się tylko położyłam się koło niego, a on zaskoczony lekko drgnął i odwrócił się w moją stronę.
  -Co ty robisz?!
  -Będę tu leżeć dopóki mi nie wybaczysz...-zamknęłam oczy jak do spania.
  -Jesteś irytująca.
  -Miło znów to od Ciebie usłyszeć....-wtuliłam się w niego.
  Odwrócił się i przykrył przy tym kołdra.
  -Dobra, nie będę już zły, ale nie rób tak więcej bo Ci nie daruje. Zrozumiałaś?
  -Hai...- ledwo co powiedziałam i zasnęłam w jego ramionach.

19.

  Tuż za nieznajomym wparowała do pokoju Hinata.
  -Temari-chan, bardzo przepraszam, ale nie mogłam go powstrzymać! Jak się dowiedział że tu jesteś od razu zaczął tu biec. Nie mogłam go dogonić i.....-ledwo mówiła, co chwila sapiąc ze zmęczenia.
  -Nie szkodzi.... Widocznie ma mi coś ważnego do powiedzenia.-mówiła beznamiętnie, obojętnie.
  -To ja was zostawię na chwilkę-wycofała się z pokoju.
  -Dzięki Hinata, jestem wdzięczny - odezwał się Shikamaru.
  Gdy tylko zamknęła drzwi Shikamaru rzucił się w stronę siedzącej Temari i klęknął przed nią kładąc swoją głowę na jej kolanach a rękoma objął jej biodra. Poczuła mokre ślady na udach, były to jego łzy....
  -Przepraszam, zachowałem się jak totalny kretyn! i jeszcze moje głupie gadanie! J- Ja nie wiem co we mnie wstąpiło...-mówił lekko ciągając nosem.
  -Nie zaprzeczę, z siarczystymi słowami to sobie nieźle radzisz...-mówiła obojętnym tonem, nie mogła teraz się rozkleić.
  Bardzo dobrze ukrywała swoje emocje. Tylko raz widziała żeby Shika płakał. Było to nad grobem jego przyjaciela z dzieciństwa ( nie to nie Chouji) który zachorował na białaczkę. Był z nim bardzo zżyty. Nie wiedział że wtedy go podglądała...tam na cmentarzu....nigdy mu tego nie powiedziała.... Chciała podejść i go pocieszyć, ale coś ją hamowało, nie mogła tak po prostu podejść i go przytulić. Z zamyślań wyrwała ją kolejna wiązanka słów, kolejne tłumaczenia.
  -Temari, ja naprawdę nie wiem co mam zrobić, powiedziałem Ci tyle przykrych słów...-mocniej wtulił się w jej uda.
  W normalnej sytuacji już dawno by go odgoniła i nabiła mu guza, ale teraz nie miała serca aby to zrobić.
  -Jesteś dla mnie najważniejsza, nie zostawiaj mnie...Nie dotknę już alkoholu w twojej obecności, ale nie zostawiaj mnie, jesteś moim skarbem, moim największym skarbem....-gdyby teraz podniósł głowę zobaczyłby jej zapłakaną twarz.
  Nie wytrzymała presji, rozpłakała się, tak bardzo go kochała ze potrafiła mu wszystko wybaczyć, nawet te wszystkie obraźliwe słowa które wypowiedział w jej kierunku.
  -Wkurzyłem się bo zaprzeczyłaś czemuś na czym mi bardzo zależało, bo chce żeby mój dotyk sprawiał Ci przyjemność.... i wtedy wspomniałaś o Kibie, a że byłem wstawiony, wychodził ze mnie potok słów i powiedziałem co powiedziałem. Wiem nie powinienem, zachowałem się jak szczeniak. Tak naprawdę tak nie myślę, nie chcę żebyś szla do Kiby, na samą myśl o tym że mogłabyś teraz leżeć w jego łóżku robiło mi się niedobrze.... Wiem że nie zasługuje, ale wybaczysz mi tamto?
  -Shikamaru, ja.....-słysząc jej głos jego mięśnie zaczęły się napinać- Ja nie wiem czy.....-starała się powstrzymać łzy napływające z powrotem do oczu- Nie wiem czy ja potrafię...
  -Daj mi ostatnią szansę, proszę..-podniósł wzrok i gdy na nią spojrzał lekko się zmieszał.
  Jej twarz była cala zapłakana, ale nie wyglądała jakby chciała mu powiedzieć coś przykrego. Patrzył się na nią i nie mógł wyczytać nic z jej twarzy, żadnej odpowiedzi.
  -Nie wiem czy ja potrafię Ci nie wybaczyć..-dokończyła- Za bardzo Cię kocham aby Ci tego nie wybaczyć.Wstań....
  Chłopak wstał na jej rozkaz i jej pomógł zrobić to samo. Zanim zdążyła coś powiedzieć przygarnął ją do siebie i mocno pocałował opadając przy tym na pobliskie łóżko Hinaty.
  -Moja mała wredna wachalrzyco.... nigdy więcej mi tak nie uciekaj....
  -Co?
  -Byłem w domu, w kuchni nikt się do mnie nawet słowem nie odezwał, matka to myślałem że mnie zabije. Potem poszedłem do pokoju żeby z Tobą porozmawiać , ale Cię tam nie było i wpadłem w szał. Spytałem się rodziców gdzie jesteś, a oni tylko mi powiedzieli ze nie zasługuje na ciebie i że spieprzyłem sprawę na całej linii. Wtedy to się dopiero przestraszyłem. Wybiegłem z domu i całe szczęście że zastałem Hinatę u Naruto, co prawda w dwuznacznej sytuacji, ale spytałem o Ciebie. Wtedy mi powiedziała że jesteś u niej i że nie chcesz mnie widzieć. Chciałem iść już do Ciebie ale powiedziała że potrzebujemy planu. I tak wpadliśmy na pomysł , dzięki któremu się tutaj znalazłem, że niby nagle wpadłem i w ogóle.... I potem to już wiesz co...
  -Oszukaliście mnie! Obydwoje! - próbowała wstać lecz umięśniona klatka chłopaka jej na to nie pozwoliła.
  -Dla twojego dobra!
  -Ja Ci zaraz pokażę moje dobro! Migiem stąd wylecisz!
  -Ej ,ej spokojnie. Poza tym nie wysilaj się bo nie dasz mi rady. Jestem od Ciebie silniejszy. Nawet teraz nie możesz się poruszyć.
  -To jest chyba twój szczęśliwy dzień..... Ale poczekaj jak nie będę miała ograniczeń. Będę się musiała odegrać za to co odstawiłeś u Naruto na imprezie!
  -Zgadzam się na wszystko...Już i tak wiele zrobiłaś wybaczając mi mój występek...
  -Inaczej nie mogłam..-pocałowałam go w szyję, lekko kreśląc linię językiem.
  -A tak a propo, jak już jesteśmy na etapie takich rzeczy.....-zdziwiła się słysząc od niego te słowa.
  -O co chodzi?-pytała dociekliwie.
  -Hinata mi mówiła że wczoraj tak bardzo chciałaś świętować naszą rocznicę, ale się pokłóciliśmy...-przejechał ustami po płatku jej ucha.
  -JA? Chyba jej się coś pomieszało...-mówiła zdezorientowana,w myślach przeklinając młodą Hyuugę.
  -Nie sadzę- ustami zaczął pieścić jej szyję schodząc coraz to niżej.
  -Shika...-szepnęła cicho do jego ucha.
  Musiała to przerwać mimo iż było jej bardzo przyjemnie.
  -Jesteśmy u Hinaty , może innym razem co?
  -Rozmawiałem z Hiantą i mówiłem że sprawy mogą zajść odrobinkę dalej.... Pozwoliła skorzystać z jej łóżka- uśmiechnął się.
  -O nie nie! Bym się źle czuła kochając się z Tobą na łóżku przyjaciółki! Nie ma mowy!.
  -Czy ty właśnie  kłócisz się ze mną o miejsce? Czyli samego seksu chcesz, ale nie tutaj tak?- zapytał z łobuzreskim uśmieszkiem na twarzy.
  -Nie chwytaj mnie za słówka Shika!
  -Nie chwytam,czyli chcesz tego?
  -Wcale nie, wiesz jakie mam do tego podejście.
  -Wiem właśnie...nawet się dotknąć nie dasz.Wygląda na to że nigdy tego nie zrobimy drugi raz- mówił smutny, a jego twarz wyglądała jakby ktoś umarł.
  -To nie tak, po prostu nie tutaj....-pocałowała go w czoło.
  -Hm? Czy ja dobrze rozumiem? Właśnie mi sugerujesz żeby iść do mojego domu, do mojego łóżka i tam, w tym momencie, zacząć się kochać?- jego twarz nagle się rozpromieniła.
  -Czyż ty oszalał?!-dostał kuksańca w bok- Najprędzej to wieczorem, jak będę miała dobry humor!
  -Ja już się postaram o ten dobry humor- ścisnął mocno jej udo tak że dziewczyna syknęła z bólu.
  -Auć! Tym mnie nie utrzymasz w dobrym nastroju!
  -Na pewno?!-mruknął- Wiem że lubisz takie coś...-w zawrotnym tempie włożył swoją dłoń pod jej bluzkę, gładząc jej brzuch przy linii spodenek, co spowodowało u niej wykwit pięknego rumieńca i podniesienie temperatury ciała o kilka stopni.
  -Shika...myślałam że jesteś leniwy a nie zboczony...
  -Przy tobie trudno się pohamować- złożył pocałunek na zdziwionych ustach dziewczyny delektując się ich smakiem.
********************
-Tak słucham? Tu rezydencja Hyuuga....
  -Hinatka? Tu Naruto!
  -Co się stało że dzwonisz?! Źle się czujesz?!
  -Nie , nie tylko chciałem pogadać....No bo wiesz, wczoraj pewnie wszyscy, no wiesz,a my...
  -Naruto-kun! Dlaczego mówisz mi to przez telefon! Do tego jesteśmy ze sobą dopiero jeden dzień to jak moglibyśmy ze sobą...
  -Wiem, to jeden dzień.  Pewnie teraz myślisz że zależy mi tylko na tym..... Ah przepraszam, zapomnij o tej rozmowie...
  -Nie, Naruto czekaj. Ja po prostu....
  -Spokojnie, nie zrobię niczego wbrew twojej woli, więc się nie bój. Kocham Cię, chcę żebyś o tym wiedziała..
  -Naruto-kun....-mówiła lekko zdziwiona, ale jej głos zelżał- Też Cię kocham.
  Chłopaka po drugiej stronie ogarnął wielki spokój. Wreszcie był z dziewczyną którą kocha, przestał latać za Sakurą....Właśnie, co z Sakurą....
*****************************************************

-Matsuri, wstawaj, śniadanie przyszło.
  -Hai, ale czy mógłbyś podać mi szlafrok?-powiedziała lekko zawstydzona swoją nagością.
  -Wstydzisz się? Przecież Cię już widziałem.
  -Ja wiem ale......
  -Kochanie-ucałował ją w jej malinowe nabrzmiałe od jego nachalnych pocałunków usta- podobasz mi się i w ubraniu i naga, chociaż miło by było gdybyś w mojej obecności w ogóle go nie zakładała..-ostatnie słowa wyszeptał jej prosto do ucha co spowodowało szybsze bicie serca tej drobnej osóbki.
  -Tak nie można , co za dużo to nie zdrowo-  ubrała na siebie szlafrok i podeszła do stołu z jedzeniem. Obydwoje zaczęli jeść.
  -Wiesz , bałem się że Cię w nocy uszkodzę, jesteś taka drobna...- uśmiechał się do siebie na wspomnienie minionej nocy.
  -Ja się czułam bardzo bezpiecznie...
  -To się cieszę.
  -Tylko trochę plecy mnie bolą.
  -A to dlaczego? Pokaż mi je...
  Podszedł do dziewczyny, a jeszcze szybciej od niej odskoczył. Na jej plecach widniały sine odciski rąk. Przyłożył swoją do śladu i potwierdziło się najgorsze, to była jego ręka. Tak mocno chciał ją przy sobie mieć w nocy, tak mocno trzymać że zostawił na jej ciele te okropne ślady. Z głuchym tąpnięciem opadł na łóżko chowając twarz w dłoniach.
  -Gaara-sama, co się stało?-pytała zdezorientowana dziewczyna.
  -Jestem potworem...
  -Ale co się stało...
  -Zobacz swoje plecy w lustrze...
  Dziewczyna bez namysłu przeszła do łazienki i opuściła lekko szlafrok, jej oczom ukazał się ten sam obraz co Gaarze.
  -O jejciu....
  -Przepraszam Matsuri, teraz przeze mnie cierpisz, już nigdy Cię nie dotknę..nie będziemy się kochać..
  -Ale przecież ja nawet tego nie czuję- usiadła obok niego lekko go przytulając- Było mi naprawdę dobrze w nocy, nawet nie wiem kiedy to zrobiłeś...zdarza się.
  -Zdarza się?! Kto normalny tak turbuje osobę którą kocha?!
  -Gaara , przestań! To tylko głupie siniaki!
  -Nie zmienię zdania! Nie będziemy się kochać, zrozumiałaś?!-podniósł głowę i spojrzał na nią władczym wzrokiem.
  -To już moje zdanie się nie liczy?!
  -Nie w sytuacji takiej jak ta!
  -Ale ja chcę to robić! I mi tego nie zabronisz! w końcu mi ulegniesz!
  -Nie bądź taka pewna siebie.... Chodźmy już jeść.
  -Nie jestem głodna!-wyrwała się z jego uścisku i pomaszerowała do łazienki zamykając się na klucz.
  -Matsuri, nie zachowuj się głupio, wyłaź!-lecz dziewczyna nie reagowała na żadne jego słowo.
 

18.

  -Sasuke, bierz ze mnie tą rękę!
  -Nie drzyj się! Przecież nic złego Ci nie robię! Głupia!
  -Ale mnie dotykasz tam gdzie nie trzeba, nie pozwalaj sobie!
  -To tylko udo!
  -No właśnie!
  -Ale Sakura!
  -Wyjdź stąd! Już! Nie ma Cię!
  -To jest mój pokój.....
  -Co?...A , tak, no to ja  wyjdę!
  -Ah...czekaj- chwycił ją  w pasie i posadził sobie na kolanach- Nie idź sobie... Jak nie chcesz to już Cię nie dotknę.
  -Muszę iść. Popatrz, jestem cała we krwi. Wczoraj nawet się nie opatrzyłam.
  -Ja to zrobię, tylko nie idź.
  -Bez Kabuto nie dam sobie rady. Mam strasznie obtłuczoną klatkę piersiową, opatrzy mnie.
  -Co??! To Ty będziesz się przed nim rozbierać?!
  -No tak, ale będę zakryta do połowy prześcieradłem i nie będzie mnie widział, chociaż za pierwszym razem nie miał wyjścia, musiał mnie całą zobaczyć.
  -Co takiego?! Ten okularnik Cię widział?! Teraz to na pewno nigdzie nie pójdziesz!-ścisnął ją mocniej w pasie.
  -Jest lekarzem, to normalne że musi mnie zobaczyć żeby stwierdzić co mi jest.
  -Ale nie bez ubrania. Nie pozwalam mu.  Ja będę się na Ciebie patrzył i mówił co widzę.
  -Chyba sobie żartujesz!
  -No co! W końcu jesteś moja!
  -Nie jestem Twoja!Ale przed nim nie boję się rozebrać bo jest lekarzem i wiem że się naoglądał takich rzeczy...a przy Tobie to się krępuje.
  -Czy Ty kiedykolwiek przestaniesz się krępować? Przed obcymi się nie boisz a przede mną...
  -Bo Ty to Ty...
  -Jestem zwykłym facetem, równie dobrze mógłbym być medykiem.
  -No ale nie jesteś. A teraz mnie puść idę i obiecuję że wrócę.
  -Jeżeli nie wrócisz w ciągu trzydziestu minut, przyjdę tam.
  -UUU,tak dużo czasu? To nieźle się tam zabawię z Kabuto- pokazałam mu język na wychodne a ten rzucił mnie mnie poduszką, lecz nie trafił bo zamknęłam drzwi wyjściowe.
  -Spróbuj to Cię łańcuchem przywiążę!-krzyczał przez zamknięte drzwi.
**************************************************

Rano:

  -A ty gdzie wychodzisz z tymi walizkami?- pytała matka Nary.
  -Ja i Shikamaru...to chyba koniec....
  -Czy ten leniwy gbur coś Ci zrobił dziecko? Usiądź proszę....
  Posłusznie usiadła na wskazanym krześle i schowała twarz w dłoniach, przez które kapały łzy.
  -J-Ja, ja chcę z nim być, ale On chyba...
  -Ja no dzisiaj sobie z nim pogadam. Ty siedź spokojnie- do rozmowy włączył się Shikaku, ojciec Shikamaru.
  -Dziękuje Panu, ale to nasze sprawy i musimy je rozwiązać.
  -No to gdzie teraz pójdziesz?
  -Do Hinaty. Już wczoraj z nią rozmawiałam, więc nie sprawię jej problemu.
  -Jesteś pewna że nie chcesz zostać.
  -Nie, naprawdę, i dziękuję za wszystko co zrobiliście do tej pory. Będę się starała was odwiedzać za każdym razem jak będę w tej wiosce o ile będziecie chcieli.
  -Pamiętaj że u nas zawsze znajdzie się miejsce, nawet gdybyś już nie była z naszym synem- kobieta przytuliła mnie i pozwoliła odejść.
  Zapukałam do drzwi rezydencji Hyuugi. Otworzyła mi TenTen w dość nietypowym stroju, bo była owinięta w prześcieradło.
  -Cześć...-powiedziała blondynka lekko zawstydzona.
  -Oh, Temari, wchodź, Hinata mówiła że przyjdziesz. I przepraszam za mój strój, nie zdążyłam się ubrać jeszcze po wczorajszym.
  -Tak rozumiem.
  Weszła do środka i ruszyła w stronę kuchni. Przy stole siedział Neji ubrany tylko w bokserki w roztrzepanych włosach.
  -Mówiłam Ci żebyś nałożył bluzkę-krzyczała na niego brązowowłosa.
  -Ty nadal tak sie podniecasz jego klatą, że trudno Ci się opanować?- śmiała się Temari z przyjaciółki.
  -To nie tak, po po prostu jesteś gościem, a on paraduje prawie nago!
  -Ale po co ma nakładać ubranie na zapewne nieźle spocone ciało, po minionej nocy....
  -Temari! Myśmy nic nie robili!
  -Jasne jasne, twój i jego ubiór mówią same za siebie-ciągle się śmiała.
  -Bo to wszystko przez niego...
  -Nie tłumacz się. Idźcie się ubrać. Ja zrobię wam śniadanie, przynajmniej tak się jakoś odwdzięczę że mogę tu być.
  -Ale jesteś gościem, nie powinnaś...-protestowała TenTen.
  -Chcesz przed nią tak paradować? Chodź się ubierzemy i zaraz przyjdziemy.
  Para ruszyła w stronę pokoju, a Temari wzięła się za szykowanie dla nich śniadania. Tak jak podejrzewała, Hinata pewnie wyszła rano do Naruto, żeby mu wytłumaczyć dlaczego tak szybko znikła z imprezy. Temari sporo czasu czekała na parę, ale oni nie przychodzili, więc zostawiła im karteczkę na stole że śniadanie mają w lodówce.
**********************
  -Neji, Tema na nas czeka pospiesz się z tym kapaniem!
  -Już Ci mówiłem że nigdzie nie pójdę, póki się ze mną nie wykąpiesz.
  -Ale sam wiesz że ja nie jestem gotowa na takie rzeczy!
  -Jesteśmy ze sobą cztery lata a Ty się boisz ze mną kąpać! W którym miejscu to ma sens.
  -Nie ma żadnego....ale ja się po prostu nie mogę przełamać. Bo za każdym razem myślę że Ci się nie spodobam i będziesz inaczej na mnie patrzył.....
  -Głupiaś....chodź tu do mnie...-chłopak stanął w drzwiach od łazienki.
  Dziewczyna grzecznie podeszła, lecz dopiero po chwili zorientowała się ze stoi on bez żadnej bielizny. Szybko próbowała się wycofać, lecz ją złapał i mocno przytulił do klatki.
  -Dlaczego tak bardzo krępujesz się nawet na mnie patrzeć...
  -Nie wiem, no ale jesteś nagi.
  -Przecież wiele razy widziałaś mnie nagiego, przecież dość często się kochamy.
  -No tak, ale to jest w nocy...
  -TenTen, TenTen..... To zaczniemy się kochać w dzień żebyś się nie bała mojego ciała, a przede wszystkim nie wstydziła się swojego.....Zaczynając od dzisiaj!- pociągnął ją w głąb łazienki i wszedł z nią pod lejąca się z prysznica wodę.
  -Przestań! Prześcieradło robi się ciężkie! Nie utrzymam go!
  -O to mi chodzi...
  -Ale ja nie mam nic na sobie oprócz tego!
  -Mówiłem Ci że zaczynamy od dzisiaj...-zaśmiał się całując jej obojczyk.
  -Chcesz się teraz ze mną kochać?!!!!
  -Nie nie spokojnie, dzisiaj tylko wspólna kąpiel. To Cię trochę oswoi...-złożył pocałunek na jej ustach.
  -Wiesz Neji, jesteś strasznie wkurzający....- jej policzki się zarumieniły, a ręce puściły materiał oplatający ją i nagim ciałem przywarła do chłopaka.
  -I ty mi mówisz że nie jesteś atrakcyjna....tylko spójrz na siebie! W tym wydaniu wręcz ociekasz seksem! Niech no tylko się tobie przyjrzę..-lekko odsunął od siebie dziewczynę ale spotkał się z jej oporem.
  -Proszę, nie rób mi tak, po prostu pozwól mi się do Ciebie przytulać.. proszę...-jej twarz przybrała jeszcze bardziej purpurowy kolor.
  -Hai, hai, dla Ciebie wszystko, ale musimy się zbierać jeżeli nie chcemy żeby Temari była zła...
  -Hai....-mocno wtuliła się w chłopaka.
*******************
  Usiadła na łóżku Hinaty. Nigdy nie była w jej pokoju, ale dokładnie tak go sobie wyobrażała. Był cały w różnych odcieniach fioletu. Miała bardzo dobry gust, co do mebli i dekoracji. Całość wyglądała bardzo wesoło i przyjaźnie, aż chciało się tu siedzieć.
Nagle do pokoju ktoś wpadł jak tornado, trzaskając drzwiami i ciężko zipiąc.
  -Shikamaru?



poniedziałek, 1 kwietnia 2013

17.

Ogólnie jestem chora, więc opowiadania moga wam się nie podobac, ale postaram się ogarnac . xD

*************************************************************



  -Shika, możemy porozmawiać?
  Brunet odwrócił się w jej stronę i bacznie zmierzył ją wzrokiem przyglądając się jej. Odwrócił się w drugą stronę i sięgnął po papierosa.
  -Od kiedy Ty w ogóle palisz?
  - Okazyjnie. A co do rozmowy to nie mam zbytniej ochoty,aby z Tobą rozmawiać.
  -Shikamaru, proszę, to zajmie chwilkę.
  -Od kiedy Ci tak zależy, przecież i tak wszystko co robię nie rusza Cię, nawet jak Cię dotykam.
  -Przecież wiesz że to nie tak, chodź w ustronne miejsce pogadamy.
  -Mówiłem już  że nie mam ochoty. Jak nie masz co robić to idź do przyjaciół albo wróć do domu, ja wrócę zapewne nad ranem.
  -Ty cholerny egoisto!-chwyciła go za koszulę i pociągnęła do korytarza, w jedyne ciche miejsce gdzie nikt nie chodził.
  W ręku trzymał całą butelkę sake co jakiś czas popijając z niej drobne łyki.
  -Odłóż to..-powiedziała, lecz on już jej nie słuchał.
  -Zaciągnęłaś mnie tu aby porozmawiać czy aby mi rozkazywać?
  -Chciałam porozmawiać, ale jak będziesz ciągle to pił to niedługo mi tu padniesz, więc odłóż to -szarpnęła butelkę która prawie spadła na ziemię i się rozbiła, ale Shika szybko ją złapał.
  -Dziewczyno, tracisz alkohol.
  -Tobie jest już nie potrzebny. Możemy już zacząć rozmawiać?
  -Ciągle rozmawiamy.
  -Ale poważnie Shika!
  -Ah tak, jasne, a więc słucham.
  -Przepraszam za tamto. Nie powinnam była tak mówić.
  -Szybko się ocknęłaś ale wybacz, nie mam zamiaru teraz przyjmować twoich przeprosin- upił łyk trunku.
  -To dołóż to! To przez to mnie nie chcesz słuchać! Kiba mi mówił....!
  -No to skoro Ci Kiba mówił to idź sobie porozmawiać z Kibą! Może on jest dla Ciebie bardziej odpowiedni i dotyka lepiej niż ja!-rzucił butelką sake o podłogę i podszedł bliżej niej przyciskając ją do ściany- Masz cały wieczór, skoro ja Ci nie pasuję, to może zakosztuj Kiby!
  Po jej policzkach zaczęły lecieć łzy ale nawet go to nie poruszyło. Odszedł bez słowa i z powrotem przysiadł się do sensei'ow. Teamari zaś wybiegła w stronę domu Nary, bo tam miała spędzić noc. Przysiadła na ławce w jednej z uliczek i płakała. Wtedy podeszła do niej długowłosa dziewczyna z uruchomionym byakuganem i przysiadła przy niej.
  -Hinata- chlipała Temari - On mnie już nie kocha, potraktował mnie jak pierwsza lepszą dziewczynę.
  -On był pijany Temari -chan- dziewczyna przytuliła blondynkę.
  -Wiem, ale nie wiesz jak to jest słyszeć aż tak obojętne słowa z jego ust....
  -Powiem Ci że Naruto zawsze traktował mnie jak koleżankę, nigdy nie postrzegał mnie jako dziewczyny z którą mógłby być. Dopiero po tylu latach.....-rozmarzyła się.
  -Ja z Shiką nie przepadaliśmy za sobą, a w gruncie rzeczy to się lubiliśmy. No i byliśmy razem.... do dzisiaj....
  -Ej, przecież nie powiedział że z Tobą zrywa, tylko się pokłóciliście.
  -Nie słyszałaś jak mówił. To koniec. Jutro zanim przyjdzie do domu wyniosę się do hotelu.
  -Lepiej przyjdź do mnie. Gaare i Matsuri zostaw samych, pewnie będą zajęci-zarumieniła się białooka.
  -No tak , pewnie, w końcu muszą jakoś uczcić to że są razem....Dzisiaj ja miałam uczcić nasz rok....
  -Temari, nie  załamuj się, idź od razu spać a rano przyjdź do mnie. Coś tam dalej zrobimy.
  -Dziękuję Hinata, to dobranoc.
  -Dobranoc.
  Blondynka weszła do domu Nary, wzmagał wiele wspomnień. Żałowała tego że już nie zobaczy jego rodziców, bo traktowała ich jak własnych których zbytnio nie pamiętała. Ale to nie wszystko,codzienne spory i ich rozwiązywanie, świeże bułeczki mamy Shiki, jego pokój....to już nie wróci.
Położyła się na świeżej pościeli w jego małym łóżku i zamknęła powieki.

********************************

 -Matsuri, co chcesz robić jak wrócimy do pokoju?
  -A Ty Gaara-sama?
  -Przestań z tym Gaara-sama... Mówiłem Ci już...Myślę ze możemy coś zjeść, potem wziąć kąpiel..... no i potem to już wiadomo- uśmiechnął się.
  -Hai. możemy tak zrobić.
  -No to super, a dasz mi teraz potrzymać się teraz za rękę? W końcu jesteśmy parą....-oparł swoje usta o jej czoło, a ona lekko podskoczyła- spokojnie, nie gryzę.
  -Wiem, ale to jest krepujące....
  -Nie masz czego się krępować, jesteśmy ze sobą , a jak będziesz się bała to jak będę Cię chociażby całować?
  -C-całować?
  -Rozumiem, jak nie chcesz to nie będę Cię zmuszał- wszedł do pokoju i usiadł na kanapie podpierając się rękami.
  -Gaara-kun nie bądź smutny-usiadł przy nim masując go po plecach- Nie chciałam Cię urazić.
  -Nic się nie stało, w końcu byłem potworem z Suny, kto chciałby ze mną być.... Muszę się z tym pogodzić że będę już sam.
  -Gaara! To nieprawda! Masz mnie... no i mnóstwo fanek u nas w kraju, wiem o tym bo rozmawiam często z dziewczynami w barze, ciągle mówią jak to one Cię zdobędą i jak to się z Tobą ożenią!
  -Chwila, chwila!-zatkał jej usta ręką- Powiedziałaś że mam Ciebie?-szepnął do jej ucha, sadzając ją szybko sobie na kolanach.
  -No tak, ale to...
  -Powiedziałaś, prawda? Chcesz zaprzeczyć?
  -Nie , ale...
  -Właśnie zaprzeczasz.... Możesz siedzieć przez chwilę cicho?
  -Hai...
  Gaara nagle łapczywie pocałował brązowowłosą, kładąc się na niej i nie dając jej drogi wyjścia.
  -Gaara-sama...
  -O nie nie, miałaś się nie odzywać. Więc nawet nie jęknij....
  Ponownie wpił się w jej usta. Dziewczyna nieśmiało zaczęła oddawać pocałunek, przytulając się przy tym mocniej do mężczyzny. Zaczęła błądzić rękoma po jego torsie, szukając zapięcia od ubrania.
  -Ej, ej co Ty robisz Matsuri....- mówił zdezorientowany chłopak.
  -Szukam sposobu jak to z Ciebie ściągnąć.
  -Co?! Ale po co?- zaczął się odsuwać od dziewczyny ale ona mocno go trzymała.
  -Wiem że tego chcesz...i ... i ja też chcę, tylko się troszkę boję. Wiem że się długo nie znamy, ale...
  -Ciii....już rozumiem, ale to że Ci na mnie zależy...nie musisz udowadniać tego w ten sposób...
  -Ale ja chce...tylko mówię, boję się...
  -Dobrze, już więcej nic nie mów. Jeżeli chcesz, nie będę się powstrzymywał przed niczym, wiedz że już nie masz odwrotu,...
  -Wiem....
  -Nadal tego chcesz?
  -Tak...mogę Ci to udowodnić.
  Ściągnęła ze swoich ramion sukienkę aż do pasa, tak że górna część jej ciała była przyodziana tylko w koronkową bieliznę.
  -Coś Ty taka bezpośrednia! - jego twarz przybrała purpurowy kolor.
  -Tylko Ci udowadniam...- zaśmiała się.
  -Nie wiedziałem, ze potrafisz coś takiego zrobić, a tym bardziej przede mną...
  -Przepraszam, jeżeli tego nie chcesz to się ubiorę i wyjdę- zaczęła naciągać ramiączka, lecz Gaara ją tak pohamował że zbyt szybkim ruchem ręki zdarł z niej sukienkę.
  -J-Ja przepraszam Matsuri to niechcący.....
  -Widzę że nie panujesz nad sobą- uśmiechnęła się.
  -To dlatego że widzę Cię tak ubraną, i jeszcze Twoje zachowanie....ale najgorsze jest to ze mnie to strasznie pociąga.... Najchętniej bym się teraz na Ciebie rzucił, ale się powstrzymuje...- zakrył sobie twarz rekami.
  Matsuri nie patrząc na jego protesty ściągnęła jego górne ubranie i zaczęła jeździć palcem po wyrzeźbionym torsie. Zbliżyła swoje usta i zaczęła go po nim całować. Czerwonowłosy już nie mógł wytrzymać. Wziął ją na ręce i zaniósł na łóżko aby zacząć obdarowywać ją pocałunkami. Ciało dziewczyny coraz bardziej robiło się gorące i podniecone. Trudno mu było się opanować żeby nie zrobić niczego pochopnie.
  -Gaara, widzę że Ci ciężko, możesz zrobić co zechcesz.
  -Nie mów tak, bo możesz tego potem żałować.
  -Możliwe, ale warto zaryzykować.
  -Jesteś...najbardziej nieprzewidywalną osobą jaką znam....

***************************************
- Pein, przepraszam że Ci zakłócam czas spędzany z Konan, ale- rudy zeskoczył z dziewczyny na której siedział okrakiem.
  -Pogrzało Cię?! Mógłbyś chociaż zapukać!
  -Wiem, ale ja tak na szybko. Sakura do nas dołącza, oczywiście ma swoje warunki i ambicje, ale musisz ją przyjąć.... Dla mnie...
  -Czyli jednak nie dałeś rady jej odrzucić...
  -A czy ty mógłbyś odrzucić Konan?
  -No gdyby trzebabyło...- zawahał się i spojrzał na niebieskowłosą.
  -No wiesz co!- krzyknęła- no to śpij sobie sam! -wstała i pomaszerowała do łazienki.
  -Aj patrz co żeś narobił! Idź już , jak chcesz to daj Sakurze lepszy pokój, no zmykaj już!
  Zamknąłem drzwi, ale i tak dało się słyszeć błagania Peina, aby się na niego nie złościła.
  -To jak, chcesz nowy pokój?- spytałem dziewczyny na swoich ramionach.
  -Ten teraz mi odpowiada. Jest mały i przytulny.
  -To jest najgorszy pokój jaki mamy. I ma małe łóżko.
  - Większe mi nie potrzebne.
  -A jak się razem na nim zmieścimy? Ok, mam pomysł, dzisiaj spisz u mnie a jutro znajdziemy ci coś lepszego.
  -Dlaczego chcesz żebym miała większe łóżko? Nie jestem aż tak szeroka.
  -No, ale we dwoje się nie zmieścimy. Jak będziemy chcieli poleżeć lub coś innego- uśmiechnął się łbuzersko.
  -Chyba nie sądzisz że pójdę z Tobą do łóżka po tak krótkim czasie. Ja muszę być z facetem co najmniej rok.
  -Co?!
  -Nie co ,tylko tak! Nie będę się z Tobą...!
  -Dobra, dobra! Rozumiem....jeszcze aż tak mi nie ufasz, ale poczekaj, długo to nie potrwa...-przygryzł jej ucho i weszli do jego pokoju, po czym obydwoje się położyli i zasnęli.
********************

Nie wiem czy mam opisywac sceny erotyczne czy nie. Czy tak jak teraz starczy. Muszę znać waszą opinię.

 


16.

  Kolejna seria ataków zmierzała w moją stronę, coraz bardziej mnie osłabiając. Co prawda Sasuke zdjął już pieczęć, lecz czakra powoli mi się kończyła, bo ciągle musiałam odpierać mocne ataki Peina. Wyzdrowiałam szybciej, więc również szybciej zaczęli ,mnie przesłuchiwać.....w swój brutalny sposób. Jedynym plusem było to że Konan wymknęła się i przyszła do mnie z pomocą bo gdyby nie ona, już dawno leżałabym bez sił z ciężkimi obrażeniami.  
   -Sakura....-do pokoju weszła Konan.
  -Co Ty tu robisz, nie powinno Cię tu być, jak by się dowiedzieli to....
  -Nikt mnie nie zauważy. Słuchaj mnie uważnie. Tu masz pigułkę zwiększającą poziom czakry,weź ją zaraz, zanim przyjdzie do Ciebie Kabuto i  Cię stąd zabierze . dzięki temu będzie Ci łatwiej.
  -Dziekuję...
  -Nie dziękuj, podziękujesz mi po wszystkim.
  Jedyne co mogłam robić to odbijać ataki, ale miałam też okazję do atakowania i z nich korzystałam. Pein oberwał parę razy, lecz nie zrobiło to na nim większego wrażenia.
  -Nie musisz się męczyć, wystarczy że powiesz nam parę informacji odnośnie wioski które chcemy wiedzieć i damy Ci spokój.
  -Chyba oszalałeś. Nie wydam swoich.
  -Wolisz za nich cierpieć, niż się ochronić?
  -Jedna osoba znaczy o wiele mniej od wszystkich. Jest jeszcze inna opcja...
  -O, zaszczyć mnie swoją odpowiedzią. Jakaż to opcja.
  -Jeszcze mogę za nich umrzeć. Mogę oddać swoje życie...lecz chyba jeszcze trochę powalczę-zaśmiałam się, wycierając krew z ust.
  -Nie tak prędko, nie myśl ze tylko dzisiaj przez to przechodzisz- rzucił we mnie kolejną serią ataków.
  Spojrzałam na Konan. Szepnęła do Paina coś w stylu "Dłużej tego nie wytrzymam, wychodzę" i opuściła salę. Byłam jej za to bardzo wdzięczna, bo wiedziałam że jest wbrew pozorom bardzo delikatną osobą i nie umie się patrzyć na krzywdę osób które coś dla niej znaczą. Ale niestety, w tym przypadku nie miała wyboru.
  -Jestem już zmęczony, muszę podjąć inne środki...Sasuke! Zajmij się naszą rożowowłosą damą.....Lecz nie atakuj z daleka bo twoje ataki mogłyby ją teraz zabić. Musisz postawić na walkę w zwarciu. My idziemy, zostanie Deidara Zetsu i Kakuzu, masz masę czasu, tylko zbytnio jej nie poturbuj.
  -Rozumiem.-przytaknął i zaczął zmierzać w moją stronę.
  -No kogo ja widzę. Młody Uchiha. Witamy na polu walki.- musiałam zachować przed nim pozory tego że mi na nim już nie zależy.
  -Na twoim miejscu, byłbym trochę milszy. Ty jesteś wyczerpana a ja w pełni sił.
  -Nie zabijesz mnie bo masz zakaz, nie poturbujesz mnie zbytnio bo nie możesz, więc mogę trochę sobie pożartować.
  -Ah i Ty uważasz że ja będę przestrzegał rozkazów Peina?A myślisz że dlaczego wyszedł? Ponieważ gdyby tu został musiałby oglądać mój sprzeciw, bo wiedział że i tak go nie posłucham.
  -To wiele zmienia. Trudno, ludzie umierają panie ' Pochodzę z najlepszego klanu na świecie' Uchiha.
  Sasuke podbiegł i z impetem wbił pięść w mój brzuch, przyciskając mnie przy tym do posadzki. Z ust poleciała mi stróżka krwi, gdybym w porę zareagowała nie oberwałabym. Kleknął nade mną okrakiem i jedną ręką chwycił mnie za ubranie lekko podnosząc i przypatrując mi się. Ze złością popatrzyłam w jego czarne jak węgiel oczy. Rzeczywiście, nie miał zamiaru mi odpuścić ani trochę.
  -Puść.... moją... bluzkę!-moja pięść wylądowała na jego nosie, a sam Sasuke odleciał na parę metrów w tył, z czego zaczęli się śmiać jego koledzy.
  -Ty cholerna, mała...-podniósł mnie i cisnął o ścianę obok- ...wredna dziewucho! Wiem że masz obsesję na tym punkcie bo jesteś płaska, ale bez przesady. Chociaż przyznam że pod tą bluzką coś tam się ukrywa...-zaśmiał się.
  Jego koledzy ryknęliśmy śmiechem.
  -Sasuke, skąd Ty znasz takie słownictwo- śmiał się Kakuzu, co było rzadkim widokiem- No ale zrekompensowałeś się tym ze nieźle jej pojechałeś. Pamiętaj że Dei ma taki fajny sprzęt i powiem Ci że wcale nie ma takich małych, to tylko ta bluzka je maskuje.
  -Aj zamknijcie się! A Ty gadaj o wiosce, no już!- nie przestawałam się śmiać.
  Podniósł mnie ku górze i mocno przycisnął do ściany szepcąc.
  -Nie myśl sobie że będziemy czekać aż znowu wyzdrowiejesz. Jutro, nieważne w jakim stanie będziesz, ponowimy próbę wyciągnięcia informacji, a wtedy zapewne nie będzie Ci do śmiechu....
  -Mówiłam Ci już coś...-mój ton głosu przybrał zimną barwę-nie jestem cholernym tchórzem, wolę zginąć niż zdradzić wioskę!
  -Jesteś głupia, że kierujesz się lojalnością.
  -Głupia powiadasz... bo jestem lojalna. Ty byłeś lojalny...mi...w swoich uczuciach....lecz, to się skończyło. Nie dziwię się czemu teraz nie rozumiesz mnie, w końcu Tobie zapominanie o wszystkim nie sprawia większego problemu. Wszystko traktujesz tak samo, jesteś zimny, obojętny,nieludzki, niezdolny do jakichkolwiek uczuć...
  -Wyjdźcie stąd!-krzyknął do towarzyszy.
  -Ale Pein kazał..
  -Chyba coś powiedziałem!
  -Ok, już spokojnie, nie bulwersuj się ,wychodzimy.
  Drzwi trzasnęły a Sasuke jeszcze mocniej na mnie naparł.
  -Nie wiem czy pamiętasz, ale to ty kazałaś mi zapomnieć. Nie pamiętasz? A może odświeżyć Ci pamięć?
  -Wiem co powiedziałam,chciałam jedynie coś sprawdzić i to się potwierdziło.
  -O czym Ty mówisz?
  -O tym że chciałam tylko coś sprawdzić.
  -Co takiego?
  -Nie ważne, to już nie ma znaczenia.
  -Gadaj do cholery, mam prawo wiedzieć!
  -Nie masz żadnego prawa! Odrzucając to wszystko straciłeś całe prawo żeby cokolwiek o mnie wiedzieć! Niczego się nie dowiesz!
  -Przecież to Ty kazałaś przestać Cię kochać!
  -Wiem...
  -No więc o co Ci do cholery jasnej chodzi. Nie mogę Cię zrozumieć-odsunął się lekko i teraz patrzył mi się w oczy.
  Nie mogłam powstrzymać łez, same popłynęły mi z oczu. Słowa wychodziły ze mnie jak potok.
  -Gdybyś mnie naprawdę kochał... nie odrzuciłbyś tej miłości na zawołanie. Tak naprawdę nic nie czułeś, byłam zabawką, wierzyłam że mnie kochałeś, ale co za osoba potrafi na zawołanie pozbyć się uczuć? Wiesz, możesz być z siebie dumny, chyba pobiłeś rekord, zajęło Ci to zaledwie chwilkę.
  -Ty to jesteś......
  Odsunął się ode mnie i położył swoją rękę na mojej głowie lekko czochrając mi włosy. I do tego lekko się uśmiechał. Dawno nikt mi tak nie robił.
  -Co Ty rob...!-nie zdążyłam dokończyć objął mnie mocno swoimi ramionami. Ta jedna czułość wystarczyła aby puściły mi nerwy. Z moich oczów leciało coraz więcej łez.
  -Nie wierzę, że kazałaś mi przestać kochać, a nadal tak reagujesz na mój dotyk....Głupia dziewczyno- odchylił mój podbródek i mnie pocałował- przestałem kochać bo mi kazałaś... ale jedno słowo i....
  -Kochaj...-wyszeptałam mocniej się w niego wtulając.
  -Tylko...wiesz że nie będziemy mogli być razem jeżeli nie jesteś z nami.
  -Dołączę do was. I tak uda mi się jeszcze pogodzić z wami wioskę.
  -No to masz trudne zadanie. Wezmę Cię na ręce i pójdziemy do Peina,trochę Cię poturbowałem.

*************************************************

  -No to teraz ja kręcę na to wygląda- powiedział zadowolony Kankurou po czym zakręcił butelką.
  Wypadło na Nejiego. Każdy wiedział że Kankurou i Neji dawali sobie najostrzejsze zadania.
  -A więc...ściągnij bluzkę usiądź jakoś zbereźnie na jakiejś osobie i ja pocałuj z języczkiem. Ale nie może być to TenTen.
  -No chyba żartujesz sobie, przecież jest moja dziewczyną, powinienem mieć ją do wyboru.
  -No cóż miejmy nadzieję że się nie obrazi na Ciebie, a gramy na chamskie.
  -Tak, teraz nie będzie zła, a zobaczysz co będzie potem.
  -Peszek stary.
  -TenTen kotku- zwrócił się do dziewczyny- Ty wybierz tą osobę.
  -Lee-odpowiedziała bez zastanowienia.
  -Ale to jest mężczyzna.
  -No tak, ale Kankurou powiedział że na jakąś osobę,  nie musi to być dziewczyna.
  -Ale...
  -Chyba nie chcesz żebym akurat dzisiaj była zła, prawda?
  -Nie, dzisiaj nie chcę.
  -Uuuu czyżby sex się szykował?-zaśmiał się Kankurou- dla sexu też bym sie na wszystko zgodził.
  -Ah zamknij się, a Ty Lee, chodź tu-powiedział ściągając bluzkę i siadając na chłopaka.
  -Neji-kun.....-chłopak się zaczerwienił- Ale to tak niezręcznie, ja nigdy nie całowałem się z chłopakiem..
  -Lee, ja też nie, to mój pierwszy raz, a teraz miejmy to za sobą.
  -Hai, Neji, niech pomoże nam w tym siła młodości....
  -Jak to ma Ci pomóc, to już niech nam pomoże...
  Zatopił swoje usta w ustach krzaczastego, powoli wpychając mu do gardła język. Wszyscy wpadli w śmiech kiedy brewka jęknął z rokoszy.
Nie ukrywając, brązowowłosa była trochę zazdrosna o bruneta. Oglądając scenę ich pocałunku zrobiło się jej trochę gorąco.
Neji usiadł z powrotem koło TenTen, a Lee ledwo doszedł na swoje miejsce.
  -Neji-nszeptała TenTen tak cicho że tylko chłopak ja słyszał- nałóż bluzkę...
  -Ale po co?
  -Bo inne będą się na Ciebie patrzeć.
  -Przestań , są pijane, a mi jest gorąco, posiedzę tak jeszcze trochę...
  -Ale..
  -TenTen o Ci chodzi...-spojrzał z poirytowaniem na dziewczynę, lecz kiedy zobaczył jej purpurową twarz łobuzersko się uśmiechnął.
  Lekko podniósł jej podbródek i spojrzał w oczy, ale ona opuściła wzrok.
  -Temari kręć za mnie-powiedział Hyuuga.
  -Jak chcesz.-dziewczyna chwyciła butelkę.
  Brunet ponownie zaczął się przypatrywać swojej dziewczynie dokładnie ją oglądając.
  -Dlaczego się tak czerwienisz? To do Ciebie nie podobne.-lekko zachichotał.
  -J-Ja, tak nie wiem, gorąco tu bardzo- chciała wstać lecz Neji ją z powrotem posadził na kanapie- Chce iść się przewietrzyć.
  -Ale czy aby na pewno jest Ci dlatego gorąco? Ciągle się patrzysz na mój nagi tors...-wziął jej rękę i przyłożył do swojego umięśnionego brzucha, a ona odskoczyła.
  -Po prostu się ubierz...
  -Chyba żartujesz... Kręci Cię to że jestem bez koszulki, widzę to po tobie TenTen. To dlatego zawsze gdy chciałem ćwiczyć z Tobą bez bluzki to tak się wzbraniałaś.
  Długowłosy wsadził jej rękę pod sukienkę i ułożył ją sobie na jej talii. Dziewczyna zadrżała pod jego dotykiem, co było wystarczającym pozwoleniem dla chłopaka aby kontynuował.
  -Neji, mi naprawdę gorąco, przestań już....
  -To bardzo dobrze,jeszcze trochę Cię rozpalę....- zaczął całować ją po szyi- Bo chyba wiesz co mi obiecałaś.
  -Jeżeli będziesz mi tak robił to zaraz odwołam to co powiedziałam przed impreza.
  -Jesteś tego pewna?- przyłożył swoje czoło do jej czoła- Oczywiście mogę przestać, ale jak teraz to zrobię to potem nici z wszystkiego....
  TenTen lekko się wzdrygnęła,chyba zrozumiała przekaz chłopaka.
  -Neji, chodźmy do domu....-szepnęła mu do ucha.
  -Teraz?
Zdziwił się, ale patrząc na pożądanie na twarzy dziewczyny nie mógł jej odmówić.
   -My się zwijamy, na razie wam.
  -Po minie TenTen widzę co się szykuje- śmiał się Kankurou.
  -Zazdrościsz że ty dzisiaj nie będziesz takiego czegoś miał?- zakpił Neji wychodząc z domu.
  -Cholerny debil! Co ty sobie myślisz...!-krzyczał za nim lalkarz.
  -Uspokój się - głaskała go po nodze Ino - To Neji, on tak zawsze.
  -W sumie to masz rację. No to kto teraz. Oni nam się wykruszyli. Pewnie dzisiaj wszyscy tak skończymy jak oni.
  -Na pewno nie -zaprotestowała Temari.
  -Shika, ty to masz przesrane- znów wtrącił się Kankurou
  -Spokojnie, jeszcze zobaczymy.Jeżeli nie to się przekona ze ja też potrafię być upierdliwy. Nie będę już taki miły.
  -Nie zastraszysz mnie- zakpiła Temari, lecz w duchu bała się.
  - No to się przekonasz. To twój wybór kochanie.-pocałował ją w czoło, co dziewczyna przyjęła z uśmiechem- Dobra to ja miałam kręcić za Nejiego a więc....Shikamaru? Co by Ci tu dać?-zaśmiała się diebelsko- A może coś z Tsunade? I tak jest nieźle spojona.
  -Proszę tylko nie ona.Jak dostanę to przez tydzień nie wyjdę ze szpitala.
  -No dobra, dobra, no to..... Ułóż dłonie Naruto na ciele Hinaty tak aby zaczęła się rumienić. A jest dość pijana, więc wiem że będzie trudno.
  -Ale Temari-chan!- krzyknęła Hinata.
  -Spokojnie, zapewne mu się nie uda, to Shika, jest leniwy.
  -Ja leniwy? Ułożę je tak,jak dotykam Ciebie jak jesteśmy sami-zaśmiał się.
  -Nawet nie próbuj!
  -Zadanie to zadanie, nie zakazałaś mi zaczerpywania pomysłów z życia codziennego.
  -Ale Ty jesteś upierdliwy...
   Mimo dogadywania Temari, Shice bardzo szybko udało się zaczerwienić Hinatę. Wszyscy spojrzeli podejrzliwie na Temari, uśmiechając się.
  -MMM, siostra...-powiedział czerwonowłosy- Co ja tu widzę? Już nie jesteś małą dziewczynką skoro bawisz się w takie rzeczy z naszym Shikamaru.
  -Stul dziób głąbie, on wcale mi tak nie robi! - zaczerwieniła się.
  -Jak to nie?- oburzył się Shikamaru- Jak Ci się nie podoba to ok, więcej Cie nie dotknę!- wyszedł z kółka idąc w stronę baru gdzie siedział Gai z Kakashim, tym razem bez dziewczyn- Mogę się dołączyć? Chętnie bym się czegoś napił.
  -Jasne , siadaj siadaj -odpowiedział Kakashi stawiając przed nim sake- Dzisiaj pijemy do końca. W końcu nieczęsto zdarza się taka impreza.
  Trojka mężczyzn siedziała i co chwilę popijała nowy kieliszek sake co chwila o coś się kłócąc. Shikamaru pił podwójnie. Na jeden ich kieliszek, mu przypadały dwa, więc chcąc czy nie chcąc, był troszkę wstawiony mimo iż miał bardzo mocną głowę.
  -Temari, nie masz zamiaru za nim iść?- spytała Matsuri która długo się nie odzywała- A jak rozzłości się na dobre i nie będzie nawet chciał z Tobą rozmawiać? Gdyby Gaara-sama się na mnie wściekł...
  -Ja się nigdy na Ciebie nie wścieknę Matsuri...
  -No ale jeżeli jednak, to próbowałabym jakoś załagodzić sytuację....
  -Tema, Matsurcia ma racje- włączyła się Hinata- Uraziłaś jego męską dumę,pewnie nie będzie tak łatwo Ci się z nim pogodzić.
  -Ona ma racje, wiem co mówię. Jestem z Shikom w drużynie- powiedziała Ino- A twój brat jest pod tym względem do niego podobny. Jeżeli teraz z nim pójdziesz porozmawiać będzie Ci ciężko, ale im dłużej czekasz tym będzie Ci trudniej.
  -Nic mu nie będzie- odpowiedziała blondyna.
  -Temari!-krzyknął Kiba- Wiem że mamy małe spięcia ze sobą, ale jeżeli chcesz żebyście jutro nadal byli parą idź teraz, odciągnij go na bok i porozmawiaj! Jeżeli się napije teraz z Gaiem i Kakashim.....Czy ty kiedykolwiek pokłóciłaś się z nim jak był pijany a potem z nim rozmawiałaś?
  -Nie...
  -No właśnie, a uwierz mi że wtedy diametralnie się zmienia. Już nie jest taki leniwy tylko wali z grubej rury, mówi słowa których normalnie by do danej osoby nie powiedział. A nie są to miłe słowa...wyrzuca z siebie wszystkie żale i złości....No, więc wybieraj, albo teraz albo w ogóle. Bo później sam Cię do niego nie puszczę bo usłyszysz same wulgaryzmy na swój temat... Tak na niego działa alkohol.
  Temari wstała i bez zastanowienia ruszyła ku barowi. Na chwile się zatrzymała lecz ponowni ruszyła w stronę bruneta.
  -No,no Kiba, nieźle ją nastraszyłeś tym swoim gadaniem- powiedział Naruto a reszta buchnęła śmiechem.
  -Nie straszyłem jej, mówiłem jej prawdę- zapadła cisza- Shikamaru naprawdę  tak się zachowuje, więc powiedzenie jej prawdy w tym stadium było najlepszym rozwiązaniem, teraz możemy tylko być dobrej myśli.
  -Biedna Temari- westchnęła Hinata.
  -Hinatka-chan, nie martw się- Uzumaki przycisnął ją do torsu- będzie dobrze. Teamari ma sobie nie poradzić?  Przecież to babka głaz!- wszyscy ponownie ryknęli śmiechem- A teraz wypijmy coś!

 -Shika....Możemy pogadać...?


 

niedziela, 31 marca 2013

15. Gaara x Matsuri (4)

  -Oi! Witajcie!-krzyczał Naruto w drzwiach do nowo powitanych gości- Macie spóźnienie. Nawet Kankurou z Ino przyszli wcześniej, a przecież wiecie jak Ino się szykuje.
  -Naruto! Daj im spokój! - krzyczał Kiba - Oczywiście jeżeli nie chcesz dostać od Temari, widzę że jej już ręka chodzi.Shikamaru pewnie już oberwał, współczuje mu-nabijał się Inuzuka.
  -Ej kundlu! Ja tu stoję i wszystko słyszę!-blondynka ruszyła w stronę Kiby z wielkim rozpędem i zatrzymała swoją pięść na jego głowie z dużym hukiem- Następnym razem uważaj na słowa...A teraz won!
  -Stary jak Ty z nią wytrzymujesz!-krzyczał w biegu do Shiki uciekając od blondyny.
  -Praktyka czyni mistrza- mruknął Nara pod nosem wchodząc do środka i zostawiając Temari.
  -Ej Temari! A gdzie Gaara?- spytał zawiedziony Naruto- Obiecał że przyjdzie.
  -Jak obiecał to przyjdzie, pewnie się szykuje.
  Lecz na myśl nie przyszło jej raczej szykowanie się, lecz pewna drobna brunetka, która w tym czasie przebywała z nim sam na sam w pokoju.
  Dziewczyny ( Temari, Ino, TenTen, Hinata,) usiadły przy stoliku z kanapami zaciekle o czymś rozmawiając, a mężczyźni ( Shika, Kankurou, Neji, Naruto, Kiba i Lee) usiedli na razie przy barze, pijąc co chwila nowy kieliszek Sake.
  -Hinata- zaczęła Temari- Jak Ci idą sprawy z Naruto..
  -Temari-sama...-zaczerwieniła się Hyuuga.
  -Tu chodzi o to że Hinata jest już bardziej odważna, ale nadal się czegoś boi. Dlatego dzisiaj jej nie odpuszczę i zamierzam coś zdziałać-dodała Ino.
  -Jeżeli to ma oznaczać coś lepszego dla Hinaty to wchodzę w to - mruknęła z zadowoleniem Temari- W końcu kiedyś musi to nastąpić.
  -Ale ja naprawdę dam sobie rad sama-protestowała biołowłosa.
 -Nie bój się, wypijesz trochę i sama mu wszystko wyjaśnisz, ja tak miałam z Nejim- zaśmiała się TenTen-A teraz cicho, idzie tu cała zgraja.
  W czasie gdy chłopacy zajmowali miejsca koło dziewczyn, do domu Naruto wszedł Gaara z Matsuri.
  -Gaara!- blondyn rzucił się na szyję Kazekage a ten odwzajemnił uścisk- Kope lat! A to kto?-  wskazał na dziewczynę.
  -To jest jego dziewczyna- dokończyła Temari za brata- Chodźcie, usiądźcie koło mnie.
  -Temari, nie musisz mnie w tym wyręczać, sam bym sobie świetnie poradził z tym.....
  -O czyli jednak rozmowa sam na sam wiele wam dała. Więc jednak na prawdę ze sobą jesteście.
  -Kankurou, a Ty skąd wiesz że....
  -Gaara, bracie, nasza siostra mówi to wszystkim, jak byś nie zauważył jest lekko.....podpita....
  -Cała Ona, do procentów zawsze pierwsza.
  Grupka długo siedziała i piła, inni goście kręcili się po całym domu i o czymś rozmawiali lub tańczyli. Gai z Kakashim siedzieli przy barze z Shizune i Anko i o czymś zaciekle dyskutowali z lekkimi wypiekami na twarzach co niezbyt podobało się dziewczyną, a kawałek dalej siedziała Tsunade z Jiraiyą, którzy co chwila się całowali. Oczywiście jak to na imprezie nie obyło się bez alkoholu i cała nasz grupka była już lekko podpita.
  -A może zagrajmy w coś-zaproponowała Ino- Butelka co wy na to?
  -W sumie dobry pomysł, ale oczywiście wszystko dozwolone bo inaczej chłopacy nie grają-powiedziała zrezygnowana TenTen- Zawsze jak trafiają na chłopaka wybierają chamskie zadania.
  -Czyli nie mamy wyjścia. To kto za?
  Każdy się zgodził, a chłopacy donieśli jedną kanapę i parę pufek aby usiąść w kole.
  -To może Naruto jako gospodarz niech kręci pierwszy-zaproponował Gaara.
  -Ok- Uzumaki chwycił butelkę i zakręcił.
  Wypadło na Hinatę. Lekko się zaczerwieniła ale nie było można tego odróżnić od rumieńców po alkoholu. Kiedy blondyn podał zadanie ( bo spośród prawdy i wyzwania wybrała wyzwanie ) wszystkich ogarnął niemały szok. Nie spodziewali się tego po nim.
    -No Hinatka to jak? Dasz mi tego buziaka?- zakokietował.
  -J-Ja....a może być w policzek?-spytała, a Ino z rozmachem uderzyła się w czoło.
  Każdy wiedział o jej uczuciach do blondyna i gdyby mogli, pewnie zrobiliby to samo co Yamanaka.
  -Jak już nalegasz...- powiedział zrezygnowanym głosem i nadstawił lewy policzek.
 Dziewczyna lekko się przysunęła i już miała go prawie całowała gdy ten odwrócił głowę, a jej usta spoczęły na jego.
  -Naruto-kun!-krzyknęła Hinata- Jak mogłeś to zrobić! Jesteś nieodpowiedzialny!- pstryknęła go w nos a blondyn potarł się po nim z bólu.
  -Hinatka-chan, ale przecież...-w tym momencie przy Hinacie wyglądał jak malutki szczeniaczek który chowa się przed straszną panią- przecież to nic złego....
  -Nic złego?!  Poprzez pocałunek wyraża się swoje uczucia! A dla Ciebie to nie robi różnicy! Baka Naruto!- tym razem pstryknęła mu w czoło.
  Wszyscy patrzeli się na nich jak oczarowani. Pierwszy raz widzieli taką stanowczą Hinatę i takiego wystraszonego Naruto. Nikt się nie odzywał , tylko czekali jak potoczą się ich dalsze losy.

  -Hinatka, ale kto powiedział że ja to tak bez uczuć...- powiedział cicho lecz każdy usłyszał, lecz gdy wydobył z siebie te słowa szybko zatkał sobie usta ręką- Znaczy się ja chciałem powiedzieć że....-jąkał się.
  - Możesz powtórzyć?-spytała Hyuuga wciąż trzymając rękę przy czole chłopaka.
  -A możemy porozmawiać później? Bo tak jakby za dużo ludzi, no wiesz.....
  -Hai...
  Oboje usiadło i gra zaczęła toczyć się dalej.
  -No to ja widzę że wasza dwójka nie będzie miała spokojnej nocy-powiedział Neji patrząc się znacząco na Hinatę, za co dostał kuksańca od TenTen- w każdym razie..-odchrząknął- Hinata, teraz ty kręcisz.
  Wypadło na Gaarę.
  -O! Już wiem! Ze względu że jesteście nową parą z naszą słodką Matsuri ,jeszcze nikt nie widział jak się całujecie wiec, to będzie Twoje zadanie.
  -Hinata!Ale Ty tak na serio?-zapytał zdezorientowany Gaara.
  -Jak najbardziej. Takie zadanie, musisz je wykonać.
  Gaara przez chwilę patrzył się na Matsuri, po czym zaczął się do niej zbliżać. Dziewczyna zarumieniła się, ale nie odsunęła się od czerwonowłosego. Po chwili złączył swoje usta z jej i spotkał się z wielką przyjemnością bo to ona przejęła inicjatywę wkładając mu język do ust.
  Impreza się rozkręcała, lecz nie dla wszystkich było to miły wieczór. Gdzieś w miejscu zupełnie oddalonym od wioski jedna jej mieszkanka przeżywała katusze...


 


środa, 27 marca 2013

14. Gaara x Matsuri (3)

  Rodzeństwo z piasku łącznie z Matsuri udało się do wioski ukrytej w liściach. Miała być tam organizowana impreza, aby rozluźnić trochę napięcie spowodowane brakiem Sakury w wiosce. Hokage podejrzewała kto mógł stać za przetrzymywaniem różowowłosej kunoichi. Jej podejrzenia nie były mylne.
  -Shizune, wezwij do mnie Kakashiego, muszę z nim zamienić parę słów.
  -Hai, Tsunade-sama.
  Nie minęło parę minut a w biurze Hokage pojawił się siwowłosy mężczyzna z zakrytą maską twarzą. Podszedł do biurka Tsunade i czekał na rozkazy.
 -Mam podejrzenia co do tego, kto mógł zabrać Sakurę-zaczęła- Nie uważasz że najbardziej podejrzane jest tu Akatsuki?
  -Tak, tylko że po co im Sakura? Jest zwykłą medic-ninja. Nie posiada w sobie żadnego Bijuu.
  -Wiem, właśnie to jest jedyna rzecz która mi tu nie pasuje. Trudno...trzeba będzie wszcząć śledztwo w tej sprawie, nie mogę opuścić Sakury, jest zbyt ważna dla wioski. A tak w ogóle to o której zaczyna się ta impreza u Naruto?
  -Mniej więcej o dwudziestej. A właśnie, rodzeństwo z Suny już przybyło. Proszą o jakieś zakwaterowanie.
  -Tak jasne, tu masz klucze do wolnych apartamentów. Daj im to i powiedz żeby czuli się jak u siebie.
************************************************

  -Shikamaru!- krzyczała Temari do chłopaka idącego w jej stronę.
  -O, Temari, to tylko Ty...
  -No wiesz co?! Nie moja wina że zawsze na siebie wpadamy jak tu jestem. Jesteśmy razem, ale jak nie chcesz ze mną rozmawiać to nie!-odwróciła się  plecami i pomaszerowała przed siebie.
  -Dziewczyno ale jesteś kłopotliwa...-mruknął do niej Shikamaru przyciągając ją do siebie i czule całując-Same z Tobą problemy- zaśmiał się.
  Chwycił rękę dziewczyny i poszli do jego rodzinnego domu. Mama chłopaka wręcz uwielbiała Temari, bardzo dobrze się dogadywały i zawsze miały takie samo zdanie co do każdej sprawy.
Zjedli razem obiad i para zaczęła się szykować na imprezę.
********************************************



  -Gaara-sama...
  -Wystarczy samo Gaara , Matsuri.
  -Hai. Gaara.... czy ja muszę iść na tą imprezę? Nie znam tam nikogo.
  -Mi też się za bardzo nie chce iść, ale organizuje ją mój przyjaciel, więc nie chcę go zawieść i pójdę tam. W końcu odbywa się to u niego w domu.
  -To może pójdź sam, ja tu zaczekam.
  -Nie ma mowy, idziesz ze mną, musisz ich wszystkich poznać. Zobaczysz, nie są tacy straszni-pogładził dłonią jej policzek a dziewczyna zmieszała się.
  -Nie powinieneś tak robić. Jesteś moim...
  -Przestań już, głupia. Ile razy chcesz mi to jeszcze powiedzieć? Wiem że jestem twoim nauczycielem, ale jestem też Kazekage. Teraz jestem tylko Kazekage, więc nie muszę się martwić że jesteś moją uczennicą, rozumiesz?-lekko połaskotał ją po brzuchu uśmiechając się przy tym.
  -Hai-odpowiedziała śmiejąc się- Rozumiem.
  -Więc nie gadaj więcej takich głupot, rozumiemy się?
  Tak,już nie będę, przepraszam.
  -Za co Ty mnie przepraszasz.......czasami nie wiem co mam Ci odpowiedzieć.
  -Nic, po prostu tylko tego wysłuchać.
  -Hmmmm...a więc ja też przepraszam. Bo to co teraz zrobię może Ci się nie spodobać, nie wiem jak to odbierzesz...
  Mówił do niej prawie szeptem po czym popatrzał się w jej oczy i złożył na jej ustał delikatny pocałunek. Na początku sparaliżowało ją, lecz po chwili oddała się tej przyjemności. Nieśmiało oddała pocałunek, uważnie patrząc na jego reakcję. Był mile zaskoczony zachowaniem dziewczyny.
Po dłuższym czasie oderwali się od siebie i popatrzyli sobie w oczy.
  -Dlaczego aż tak namąciłaś mi w głowie mimo iż prawie w ogóle Cię nie znam...-szepnął jej do ucha.

*************************************************

  -Shika, która sukienka lepsza, ta dłuższa czy krótsza?- spytała chłopaka pokazując mu dwie sukienki.
  -Idź w tej w której Ci wygodnie. Jak dla mnie to obojętnie.
  -Dla Ciebie wszystko jest obojętne.....
  Nie zważając na okoliczności ściągnęła swój strój i stanęła przed lustrem w samej bieliźnie, co chwila przykładając do siebie jakąś sukienkę.
Shikamaru spojrzał na swoją dziewczynę i zaczął ją oglądać. Cały czas się zastanawiał jak to możliwe że taki leń jak on, który przyrzekł sobie że nie będzie z żadną kobietą, ma teraz dziewczynę...i do tego bardzo seksowną, z ostrym temperamentem. Zawsze się jej dziwił za co ona go tak kocha.
bez zawahania podszedł do dziewczyny która stała w samej bieliźnie i przytulił ją opierając brodę na jej barku.
  -Czy Ty to robisz specjalnie?- powiedział po czym złożył pocałunek na wgłębieniu w obojczyku- Lepiej się ubierz....
  -Najpierw muszę znaleźć odpowiednią sukienkę. Dopiero wtedy....-poczuła jak mężczyzna mocniej ściska dłonie na jej brzuchu.
  -Ale Ty jesteś upierdliwa dziewczyno. Masz, nałóż tą sukienkę. Podoba mi się. Będzie można ją szybko ściągnąć.
  -Shika, o czym Ty znowu myślisz! -zaczerwieniła się.
  -No cóż, dzisiaj jest nasz roczek. Trzeba to uczcić- uśmiechnął się łubuzersko.
  -Wszystko, ale co to to nie-zadeklarowała.
  -Jeszcze się przekonamy-powiedział Nara ściągając bluzkę i ukazując swój wyśmienicie wyrzeźbiony tors po czym nałożył szarą koszulę w drobną kratę i czarne rurki. Temari zaś ubrała sukienkę którą wybrał jej Shika i wyszli z domu kierując się do posesji Naruto.